1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Pani sędzina lekkich obyczajów z whisky pod pachą. "Bad Judge", recenzja sPlay

Pani sędzina lekkich obyczajów z whisky pod pachą. „Bad Judge”, recenzja sPlay

NBC musi bardzo zazdrościć ABC, ponieważ postanowiło wkleić do swojej ramówki serial równie zły, co "Manhattan Love Story". Próbowaliście oglądać kiedykolwiek komedię, która kompletnie nie śmieszyła, a jedynie konfundowała? Do tej kategorii należy właśnie "Bad Judge" z niskich lotów gagami i dialogami oraz fabułą, z której nic, absolutnie nic nie wynika.

Pilot najnowszego serialu od NBC prezentuje osobliwą panią sędzinę, która między sprawami uprawia seks na swoim biurku z biegłym psychologiem, testy ciążowe robi po każdym stosunku, a whisky pije zamiast herbaty. Rebecca Wright (Kate Walsh) – tytułowa bohaterka – lubi swoją niezależność, rozwiązły tryb życia, rzucać głupie (naprawdę nieśmieszne) żarciki. Jednocześnie pomaga dziecku, którego rodziców wsadziła do paki, co ma pewnie sprawić, że widz poczuje do niej sympatię. Szkoda tylko, że to niemożliwe.

Przez 20 minut spędzonych z "Bad Judge" w głowie kołacze się tylko jedna myśl – jak ta kobieta została sędziną? A jeżeli już została i tak się zachowuje, to dlaczego do tej pory nikt jej nie wywalił z pracy? Noż co u licha? Kto ten telewizyjny gniot w ogóle przepuścił i dodał do ramówki?!

bad judge nbc serial

Zawsze mnie zastanawia proces myślowy wydawców w telewizyjnych stacjach. Zapewne w NBC wyglądało to tak, że ktoś rzucił pomysł, aby zrobić serial o rudowłosej, lekkich obyczajów czterdziestolatce, która wódkę piję z kubka do kawy. Nastepnie ktoś dołożył swoje trzy grosze, że byłoby zabawnie czyniąc z tej pani sędzinę, bo to przecież takie nietypowe, że taka kobieta może mieć taką pracę. Tak, nietypowe i głupie. Serial być może wybroniłby swoją formę, gdyby nie spłaszczono głównej bohaterki i wkładano w jej usta żenujące dialogi. Pomogłoby również, gdyby reszta postaci nie sprawiała wrażenia, że wzięła się znikąd. Można by też chociaż udawać, że nie chodzi tutaj o kolejną głupią komedyjkę, którą trzeba zapchać luki w ramówce.

NBC jednak nie próbuje udawać, daje widzom zepsutego kotleta i mówi „jedzcie”. Autorzy "Bad Judge" w nosie mają zbudowanie historii postaci i wprowadzenie nas w jej osobliwy świat. Zamiast tego woleli skupić się na obcisłych dżinsowych szortach i lekkości ducha Rebecci, która potrafi tylko irytować. Przypuszczam, że moja reakcja powinna była zgoła inna, zamiast przewracać oczami miałbym pewnie powtarzać w duchu „wow, jaka szalona czterdziestka, zabawna ta pani sędzina, a do tego taka troskliwa”. No niestety, tej wydmuszkowej antybohaterki nie da się polubić, mimo że Kate Walsh robi co może. Po prostu nawalili scenarzyści, i to nie pierwszy raz.

bad judge serial recenzja

Otóż aktualnie wypuszczony pilot jest tak naprawdę drugą wersją, podobno wcześniej było jeszcze gorzej. Rebecca miała grać w rockowym zespole i mieć swoją pracę w bardzo małym poważaniu. Cóż, może to się trochę zmieniło, ale ogólny poziom "Bad Judge" już nie. O ile Walsh trzyma się na scenie i próbuje dociągnąć do końca, to reszta aktorów po prostu jest bo jest. Co niektórzy rzucą jakimś mało zabawnym tekstem i pojawiają się wtedy, kiedy wokół Rebecci robi się pusto, a sam na sam nie da się z nią długo pozostać. Jej kryzys wieku średniego i zachowanie nastolatki powoduje jedynie nieprzyjemny grymas na twarzy.

Jeżeli twórcy "Bad Judge" chcieli pójść w tym kierunku, to mogli przynajmniej do końca popuścić hamulców. Zrobić ze swojego serialu zwariowaną komedię, w której nie ma żadnych reguł. Pozwolić głównej bohaterce grać w rockowym zespole, ubierać się jeszcze bardziej zdzirowato i pić jeszcze więcej alkoholu, czyli sex, drugs i rock&roll na małym ekranie. A tak, NBC stara się zrobić z "Bad Judge" coś więcej, ukryć wady, powstrzymywać się. Wynikiem tego wszystkiego jest nijaka fabuła i nudni bohaterowie.