1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Marzec 2014: podsumowanie płyt

Marzec 2014: podsumowanie płyt

W marcu jak w garncu. Podobnież było i z płytami, które ukazały się w miesiącu, który właśnie przychodzi nam - z łezką w oku - pożegnać. Na rynek - i do domowych dyskografii - trafiło kilka ciekawych płyt, które dla Was omawiam, i daję Wam możliwość ich posłuchać, poniżej. Zapraszam na wycieczkę po najciekawszych, moim zdaniem, wydawnictwach mijającego miesiąca.

Pharrell Williams G I R L

Wielki comeback producenta, który na topie był pi razy drzwi 10 lat temu - i wielu (w tym ja, przyznam, bijąc się w pierś) myślało, że już z niebytu nie uda mu się powrócić. Niespodzianka, bo najpierw zeszłoroczne Get Lucky z Daft Punkiem, potem - tegoroczne Happy; ultradawka wyjątkowego optymizmu, który jest bardziej zaraźliwy, niż ospa. Na płycie jest zaledwie 10 kawałków (11 wliczając ukryty bonus-track, który gdzie jest nie będę mówił, żeby nie psuć frajdy); pośród nich numer z Daft Punk nie będący Get Lucky, duet z Justinem Timberlake'iem, Alicią Keys, i skrzypaczką Ann Marie Calhoun. Wszystko to utrzymane w przyjemnej stylistyce nowoczesnego R'n'B, z dużą ilością odwołań do klasycznego disco.

Ashanti BraveHeart

Pierwszy od 6 (!) lat album z premierowym materiałem od wokalistki, która niemal półtorej dekady temu miała wszystko. Duety z jej mentowem, Ja Rule'em, zapewniły jej topowe miejsca na listach przebojów (i sprzedaży), oraz trasy koncertowe na całym świecie. Dość szybko jednak ucichło. Od 2008 roku, kiedy wyszło The Declaration, jedynym albumem Ashanti było wydane, w rok później, The Vault - płyta ta zawierała jednak jej nagrania sprzed lat, schowane początkowo do szuflady. Prace nad BraveHeart ciągnęły się w nieskończoność - do tego stopnia, że płyta ta była swoistym Duke Nukem Forever nowoczesnego soulu i R'n'B. Ostatecznie dostaliśmy album, na który trafiło 13 utworów, w tym featuringi z French Montaną czy Rick Rossem. Naprawdę, warto było na ten album czekać - nowoczesny soul, z lekką domieszką hip-hopu, w najczystszej postaci.

Foster The People Supermodel

Drugi w dyskografii zespołu z Los Angeles krążek, i - jednocześnie - tak zwany concept-album. Przez całą płytę przetacza się motyw krytyki wobec dzisiejszego showbusinessu i, często absurdalnych, reguł nim rządzących. Wszystkie piosenki zostały napisane przez Marka Fostera, przy współpracy z różnymi twórcami - co powoduje, że album jest dość spójny. Co ciekawe, możemy na nim usłyszeć całkiem egzotyczne - jak na pop - instrumenty. Pośród 11 kawałków pojawia się, między innymi, czelesta, klawesyn, czy wibrafon.

George Michael Symphonica

Choć George Michael swój pierwszy, solowy album, nagrał 27 lat temu (było to, wydane w 1987 roku, Faith), to dopiero w marcu 2014 ukazała się pierwsza płyta z zapisem koncertowego materiału. Symphonica zawiera głównie utwory z trasy koncertowej Symphonica Tour, z lat 2011-2012. Jak sama nazwa sugeruje, podczas tournee George Michael prezentował orkiestrowe wersje najróżniejszych utworów. Na płytę trafiło 15 utworów, z czego 6 to własne kompozycje wokalisty, natomiast pozostałych 9 - covery, m.in. Terence'a Trenta D'Arby'ego, oraz Niny Simone.

Kylie Minogue Kiss Me Once

Dwunasty już - albo zaledwie - krążek w karierze Kylie Minogue; karierze, która trwa już 26 lat, od 1988 roku. Średnia jednego albumu na trzy lata pozwala zachować umiar, nie zmęczyć słuchaczy, i jednocześnie zapewnić, że wypuszczany materiał będzie wciąż dobrej jakości. Podobnie jest i w tym przypadku. Utwory na płytę wyprodukowali, między innymi, MNEK, Cutfather, czy The Monsters & The Strangerz, a napisali Sia i Pharrell Williams.

Skrillex Recess

Jakkolwiek nie byłoby to zdumiewające, debiutancki album Skrillexa - tytana dubstepu - ukazał się… Dopiero teraz. Wszystko, co pojawiało się wcześniej, to EP-ki, single, i radośnie, niczym nieskrępowana, luźna twórczość. Potwierdza to tylko wieloletnią teorię, że muzyka klubowa średnio sprawdza się w albumowej formie w większości przypadków. Szkoda, że Skrillex zdecydował się wydać swój debiut dopiero teraz - w jakieś 3.5 roku od wydania Scary Monsters and Nice Sprites, i dobre 2 do 2.5 od szczytu popularności tego gatunku. Dziś króluje bigroom house i trap; dubstep jest coraz bardziej pieśnią przeszłości - nawet w zestawieniu DJ Mag Top 100, Skrillex jest na dość dalekim, 11 miejscu, jeszcze dodatkowo zaliczając spadek o jedną pozycję wobec roku ubiegłego. Album zdecydowanie dla fanów gatunku, których dziś jest coraz mniej. Sorry, taki jest na klubowej scenie klimat, wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie obracanym przez hiperaktywnego dzieciaka z ADHD.

Enrique Iglesisas Sex + Love

Album, na którego oczekiwanie było konsekwentnie podsycane od połowy ubiegłego roku już pięcioma singlami, w końcu doczekał się w marcu swojej premiery. Poza znanymi już kawałkami, Turn The Night Up, Loco, Heart Attack, El Perdedor, oraz I'm A Freak z towarzyszeniem wszędobylskiego wciąż Pitbulla, dostajemy również garść innych kawałków, w tym featuringi z Kylie Minogue, Jennifer Lopez, oraz Flo Ridą. Płyta warta sprawdzenia, jeśli macie ochotę na taneczny pop w wykonaniu latynoskiej wersji Robina Thicke'a - bo tym razem na taką postać kreuje się, niegdyś czysty jak łza, dziś już nie tak bardzo boski i anielski, Enrique.

Shakira Shakira

Kolejna płyta kolumbijskiej wokalistki (i piosenkopisarki), Shakiry. Napędzana ultrapikantnym klipem do Can't Remember To Forget You, nagranym z Rihanną, szturmem wzięła listy przebojów - gdy wydawało się już, że czasy Whenever, Wherever nigdy nie powrócą. Niespodzianka, Shakira jest w równie dobrej formie, jak 13 lat temu, o ile nawet nie lepiej. Spektakularny powrót, który nie pozwala poczuć się sytym. Mało tego, płyta jest tak fantastyczna, pełna południowoamerykańskich klimatów, że zaostrza jedynie apetyt. Spory w tym zapewne udział samej Shakiry, która miała wymierny wkład w napisanie ponad połowy kawałków, które znalazły się na płycie. Z tego albumu czeka nas jeszcze sporo przebojowych singli - warto się z nim zapoznać.