1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Gry

Metal Gear Solid: Ground Zeroes w 10 minut?! Zgadzam się, to powinno być demo

Metal Gear Solid: Ground Zeroes w 10 minut?! Zgadzam się, to powinno być demo

Dzisiaj Internet obiegła informacja o tym, że Metal Gear Solid: Ground Forces można przebiec w 10 minut. Kosztujący około 130 PLN tytuł od wizjonera Hideo Kojimy powinien zostać oznaczony na platformach dystrybucji cyfrowej jako wersja demonstracyjna, z przynajmniej dwóch powodów.

Pierwszym jest oczywiście sam czas potrzebny na przejście Ground Zeroes. Jako pokazała redakcja Eurogamera, najnowsze przygody Big Bossa można pokonać w czasie zbliżonym do tego, jaki potrzeba na wypalenie papierosa. Oczywiście recenzent przebiegł przez mapę, którą doskonale wcześniej poznał, mając w pamięci lokalizację zarówno zakładników, jak również przeciwników. Mimo tego – 10 minut?!

Drugim powodem, dla którego uważam, że rozmawiamy o wersji demonstracyjnej, jest sam główny twórca Ground Zeroes i jego wcześniejszy dorobek. Hideo Kojima jest jedną z ikon w branży gier. To producent,. Który cieszy się ogromnym uznaniem i autorytetem. Sam uważam Japończyka za wizjonera, który znacząco wyprzedził swoją konkurencję i wprowadził na rynek nieznaną nigdy wcześniej jakość. Dlaczego więc osoba tak ważna i ceniona w branży wydaje tytuł, który można przejść w 10 minut, Do kupienia za prawdziwe pieniądze?

Cóż, trzeba oddać polskiemu dystrybutorowi, że cena 130 PLN w przypadku debiutującej produkcji, wydanej wyłącznie na konsole, to naprawdę niedużo. Mimo wszystko, niezliczeni fani serii MGS, którzy z całą pewnością kupią Ground Zeroes w ciemno, mogą być zszokowani. Jeżeli spojrzymy na wcześniejsze dokonania Kojimy, nikt nie był w stanie przewidzieć czegoś takiego. Mam za sobą wiele dziesiątków godzin, które spędziłem zjadając zęby na wszystkich możliwych Solidach, od komputera stacjonarnego, przez konsole, na handheldach kończąc. Drugie tyle trwało obejrzenie wszystkich kapitalnie wyreżyserowanych wstawek filmowych.

metal gear solid ground zeroes

Kiedy pojawiało się nowe Metal Gear Solid, zawsze było tytułem, który pochłaniało się kawałeczek po kawałeczku. Każda z produkcji Kojimy trzymała za serce, wzruszała, była wypchana przedmiotami do znalezienia, bonusami oraz ciężko wychwytywanymi smaczkami. Chociaż mówimy o tytułach akcji, MGSy uwrażliwiały jak mało inne gry, porażając swoim drugim, a nawet trzecim dnem. Krok po kroku, kolejne przygody Snake’a konsumowało się powoli i z ogromnym smakiem. Oczywiście można również próbować konsumować Ground Zeroes, w przeciwieństwie do barbarzyństwa, jakiego dokonała redakcja Eurogamera. Tyle tylko, że wtedy z 10 minut robi się nam… niewiele ponad dwie godziny. Zgadza się. To wciąż zdecydowanie za mało, nawet biorąc pod uwagę niezwykle atrakcyjną cenę podczas premiery.

Znam wiele osób, którzy Metal Gear Solid: Ground Zeroes kupią pomimo wszystko, ufając w wielkość Kojimy. Cholera, sam dalej w tę wielkość wierzę i mam nadzieję, że poczuję ją ogrywając nadchodzące Metal Gear Solid V. To właśnie do piątej odsłony serii ma gracza przygotować Ground Zeroes, lecz nikt nie spodziewał się, że trening będzie trwał tak zaskakująco krótko. W perspektywie poprzednich odsłon serii nie powinniśmy nawet mówić o wersji demonstracyjnej. To raczej interaktywny pokaz nowych technologii, upchniętych na jednej mapie. Mówcie co chcecie, zawsze będę pełen szacunku dla wszystkich miłośników Kojimy, ale dla mnie osobiście to zbyt mało, aby wydać 130 PLN. Ground Zeroes będzie PIERWSZYM z najważniejszych tytułów Hideo, którego nie rozegram w kilka dni do debiucie.

W moim osobistym mniemaniu legendarny twórca zmienił się. Niestety, na gorsze. O ile dawniej uznawałem Japończyka za wizjonera, który wykraczał daleko poza swoją naturalną, rynkową konkurencję, tak teraz jest to dla mnie już „jedynie” niezwykle utalentowany producent. Twórca, który przestał wyznaczać nową jakość, a coraz częściej kopiuje to, co zostało wytworzone przez innych. Kiedy Kojima kazał przemodelować żeńskie modele postaci, ponieważ były za mało seksowne, przecierałem oczy ze zdumienia. Nie tak dawno temu Japończyk mówił, że boi się premiery Ground Zeroes, ponieważ ten tytuł w stosunku do piątej odsłony serii będzie naprawdę mały. Hideo jakiego znałem nie doprowadziłby do takiego stanu rzeczy i wydał projekt dopiero wtedy, kiedy uznałby, że ten jest maksymalnie dopieszczony. Być może nieco idealizuje japońskiego twórcę, lecz marka Metal Gear Solid od zawsze była dla mnie wyznacznikiem jakości. Kolejne tytuły kupowałem w ciemno, natomiast Ground Zeroes jest pierwszym przypadkiem, kiedy anulowałem swoje zamówienie. Boli, ponieważ pomimo samego czasu potrzebnego na pokonanie gry, Ground Zeroes wygląda naprawdę niesamowicie. Tytuł na pewno ogram, ale w rozsądnej cenie.