1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Finalistka "Mam Talent" próbuje być jak Mela Koteluk. Wybacz Marto, nic z tego.

Finalistka „Mam Talent” próbuje być jak Mela Koteluk. Wybacz Marto, nic z tego.

Marta Podulka, która dała się poznać jako uczestniczka czwartej edycji "Mam Talent" (zajęła trzecie miejsce, przegrała z dwoma innymi wokalistami), rozpoczyna właśnie robienie muzyki na szeroką skalę. Niby takim nowicjuszom w showbiznesie trzeba życzyć powodzenia, ale po znanym obecnie repertuarze wokalistki mocno wątpię w dalszą karierę Marty.

Pochodząca z Podkarpacia, absolwentka poznańskiej Akademii Muzycznej, w 2011 wzięła udział w czwartej edycji TVNowskiego "Mam Talent!", a jeszcze wcześniej próbowała w X-Factorze gdzie odpadła na etapie domów jurorskich. Jak sama mówiła w wywiadach w trakcie/przed/po programie, muzyka jest od dawna w jej życiu obecna. I chyba nie tylko dla mnie jest to do bólu eksploatowane wyrażenie.

Nie poszła do telewizji jako kompletna nowicjuszka - od sześciu lat jest związana z własnym zespołem 7 sekund, a na YouTube można było już słuchać jej w cudzym repertuarze. Na swoim kanale systematycznie chwaliła się swoim warsztatem wokalnym. Co by nie sądzić, Marta ma naprawdę potężne możliwości wokalne. Póki co, znamy już 3 autorskie single Marty - "Na planie", "Cisza niech odejdzie", oraz "Nieodkryty ląd", który obecnie zajmuje #2 na POPliście RMF FM. Od dwóch tygodni możemy też oglądać do niego obrazek.

Prawda - Marta ma talent, ma możliwości, chce tworzyć coś dobrego i inspirującego. Ale niestety, autorski repertuar wokalistki nie zaskakuje, nie ma w nim żadnej świeżości. Słychać inspiracje Melą Koteluk, trochę Brodki, czy Miki Urbaniak. Takich wokalistek jak Marta mamy już od groma, wszystkie młode dziewczyny chcą być takie. To zaczyna być już zwyczajnie nudne. Podulka sama w swoich utworach sprawia wrażenie jakby sama nie była do końca przekonana o czym śpiewa.

Poza tym, jeśli pierwsze autorskie single wydała jeszcze we wrześniu rok temu, a całej płyty dalej brak - to o czymś musi to świadczyć. Nie chcę być złym wieszczem, ale Marta może podzielić los Pauliny Lendy - finalistki pierwszej edycji Mam Talent, o głosie równie dobrym (ba! lepszym nawet!) co Marta. Pośpiewa trochę, będzie miała przygotowaną płytę - ale koniec końców nikt jej nie wyda. Chociaż sukces "Nieodkrytego lądu" nieco napawa optymizmem. Ale ja od siebie prosiłbym o nieco ciekawsze i nie tak przewidywalne utwory.