1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale
  4. TV

The Bridge, czyli Diane Kruger z zespołem Aspergera

The Bridge, czyli Diane Kruger z zespołem Aspergera

Najwyraźniej każda szanująca się stacja telewizyjna musi mieć w swojej ofercie serial kryminalny. Bez względu na to, że ludzie mogą być już zmęczeni tym pomysłem, a konkurencja posiada już dobre i znane produkty w tej kategorii, np. Hannibal, Dexter, The Killing. Jak panowie na górze postanowią, tak musi być i tym sposobem stacja FX wypuściła The Bridge.

Który równie dobrze mógłbym nazwać teksańską wersją Detektywa Monka w spódnicy, którą wkłada na siebie Sonya Cross (Diane Kruger) – pani detektyw. Spokojne jak dotąd życie policjantki zostaje zakłócone, gdyż na tytułowym moście - oddzielającym amerykańskie praworządne miasto El Paso (Teksas) i meksykańskie, ociekające krwią i narkotykami miasto Chihuahua - zostają znalezione kobiece zwłoki. Cross przybywa na miejsce zbrodni w tym samym czasie, co meksykański detektyw Marco Ruiz (Demián Bichir). Jak to w amerykańskich filmach bywa, stereotypom mówimy głośne TAK, więc leniwi Meksykanie czym prędzej oddają sprawę morderstwa amerykańskiej policji. (uwaga – małe spojlery w dalszej części)

Gdy już wszystko staje się jasne i policjanci chcą jechać na pączki, następuje niezwykle nieoczekiwany zwrot akcji i okazuje się, że ciało zostało idealnie przepołowione na pół, część pochodzi z USA, a druga część z Meksyku - tak, policjanci tego nie zauważyli na początku. I tutaj pojawia się od razu jakże zabawna historia, ponieważ detektyw Cross od tego momentu będzie musiała współpracować z nad wyraz (jak na Meksykanina) gorliwym detektywem Ruizem.

Żeby było jeszcze ciekawiej, bohaterowie kompletnie różnią się od siebie. Cross jest niezwykle upierdliwa i skrupulatna w swych obowiązkach, nie posiada zdolności empatii i podstawowych umiejętności komunikacji z otoczeniem (zdiagnozowany zespół Aspergera), a Ruiz jest opieszały (w porównaniu do Amerykanów rzecz jasna) i „wyluzowany”. Najwidoczniej (chyba tylko w głowach producentów) ten konflikt charakterów ma przyciągać widzów przed telewizory – Ruiza powinno się lubić, a Cross nienawidzić. Brzmi interesująco? Nie? No to lepiej już nie będzie.

W międzyczasie pojawia się jeszcze wątek kobiety (dla odmiany żywej), która odkrywa jakąś (zapewne mroczną) tajemnicę o swoim zmarłym mężu, co prawdę mówiąc jest chyba ciekawsze od całej osi fabularnej opartej na rozwikłaniu zagadki morderstwa i pozwoliło mi na obejrzenie całego, trwającego godzinę pilota, a uwierzcie mi, były momenty kiedy już nie dawałem rady. Wytrzymałem do końca tylko dzięki urodzie Diane Kruger, wiem jestem płytki, ale taka jest prawda.

Nie było nic innego w tym serialu, co by mnie powstrzymywało przed wyłączeniem telewizora (odcinki możecie obejrzeć na kanale Fox Polska). Dookoła wiało nudą albo jeszcze większą nudą. Nawet Ted Levine (Detektyw Monk), grający policyjnego porucznika Hanka Wade’a, nie przekonał mnie do tego, żeby czekać na drugi odcinek, bo czego mogę się spodziewać? Detektyw Cross zmieni się nagle w kochającą istotę pod wpływem przyjaźni z detektywem Ruizem? Doprawdy intrygujące… To ja już wolę zostać przy Dexterze i Hannibalu.