1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Ostatni sezon Dextera będzie najlepszym? Pierwszy odcinek za nami

Dexter seriale

Byłem przekonany, po trailerach, że ostatni sezon Dextera będzie najlepszy w historii, przebije nawet ten z Trinity Killerem. Miałem już nawet w głowie kilka akapitów tego artykułu. Niestety, po pilocie jestem więcej niż rozczarowany - zmieniło się zbyt wiele, by w ogóle jeszcze można było mówić o starym, dobrym Dexterze.

Kiedy kilkanaście tygodni temu pisałem "Obyś tak, Dexterze Morgan, skończył na krześle elektrycznym" pełen byłem uwielbienia dla tego psychopaty, który, choć zły do szpiku kości, w poczciwy sposób usuwa śmieci ze społeczeństwa. Moja konserwatywno-liberalna dusza, rodem z Teksasu, tylko odrobinę mniej amerykańska niż Mariusz Max Kolonko, po prostu śpiewała na widok efektownych likwidacji kolejnych morderców, pedofilów i gwałcicieli. Mój prawniczy umysł podpowiadał z kolei, że nawet tak piękne postępowanie, musi ostatecznie zostać ukarane zgodnie z zasadami nie tylko przepisów prawa, ale i standardów ludzkiej moralności, kształtowanej na przestrzeni lat.

Wtedy jednak mówiliśmy o innym Dexterze. Dexter z pierwszego odcinka ósmego sezonu sfiksował. Żona w wannie pełnej krwi, matka zabita na jego dziecięcych oczach i kilka innych traumatycznych krajobrazów nie zrobiło na nim takiego wrażenia jak Deb mordująca La Guertę. W wyniku konfliktu z siostrą, nasz ulubieniec stał się porywczy, lekkomyślny, przestał panować nad instynktami, a kodeks? Kodeks Harry'ego wyleciał mu z głowy, tli się tylko w podświadomości i to z wyjątkową dla twórców serialu niekonsekwencją.

Na dodatek początek sezonu to także straszna nuda. Deb się zagubiła i w prywatnej agencji szuka przestępców na własną rękę, bardziej się z nimi zresztą spoufalając niż romansując. Quinn, Masuka i Batista zajmują czas antenowy, ale tym razem nie wydają się istotni z punktu widzenia fabuły. Przez większość odcinka borykamy się z problemami z potencją tego pierwszego.

Dopiero w przerwie na scenie pojawia się ONA. Już po trailerach krzyczałem na cały regulator, że to będzie najbardziej legendarny sezon w historii seriali. Właśnie za sprawą pojedynku tych dwóch wielkich umysłów. To trochę tak jakby Dextera mierzyć z Hannibalem Lecterem z serialu Hannibal. Dr Evelyn Vogel to neuropsychiatra, który specjalizuje się w tropieniu psychopatów i seryjnych zabójców, jest świetna. A przy tym chyba ma troszkę nierówno pod sufitem, więc być może sama od czasu do czasu lubi sobie kogoś ukatrupić i podziabać mu mózg łyżeczką.

Liczyłem na to, że Dexter po raz kolejny będzie grał z kimś kto depcze mu piętach, ale mimo wszystko sytuacja znajdzie się pod jego kontrolą. Tak było z kilkoma wcześniejszymi bohaterami, m.in. Doakesem czy - trochę w mniejszym stopniu - La Guertą. Ale teraz nie ma mowy o żadnej grze, Dexter to wariat, niezdolny do rozgrywania swoich małych, zabójczych intryg. A przecież za to kochaliśmy Dextera. I dziś, kiedy rzuca się po ekranie jak pierwszy lepszy zawodnik MMA, to ja już kompletnie nie rozumiem czemu ktokolwiek miałby czuć się usatysfakcjonowany.

O intrydze też nie może być mowy. Dr Evelyn Vogel najprawdopodobniej zna Dextera jeszcze z czasów dzieciństwa. Nie ma większych wątpliwości co do tego, że Dexter jest Rzeźnikiem z Zatoki, na dodatek ma jakieś jego szczenięce rysunki. I wie o kodeksie Harry'ego, w związku z czym być może sama poleciła ojcu głównego bohatera, stworzenie tego typu zbioru zasad.

Po trailerach spodziewałem się głównej antagonistki. Wszystko jednak wskazuje na to, że Dr Vogel będzie dla Dextera kimś w rodzaju przewodniczki. Być może to nie ona zabija ludzi w Miami (jak sama twierdzi - do kodeksu nie pasuje), ale inny z jej podopiecznych zerwał się z ucieczki i potrzebuje eksperta do posprzątania jej bałaganu. Jako mentalna matka chrzestna głównego bohatera miałaby pełne prawa do tego, by być ciekawą postacią... ale liczyłem chyba na nieco bardziej prostolinijny pojedynek na szczycie za to w wykonaniu samych gigantów. Obym nie rozczarował się tak, jak grając w Baldur's Gate: Tron Bhaala, gdy głównym bossem okazał się nie Cyric, nie Bhaal, tylko nagroda pocieszenia.

Ósmy sezon to jak dotąd Nie-Dexter, irytująca Deb w depresji i Dr Evelyn Vogel, która chyba nie jest wcale tym, kogo zapowiadały trailery. Wszystko to przeplecione nudą, małym Harrisonem i brakiem poczucia, że Mroczny Pasażer czai się za plecami, tuż obok naszego telewizora/monitora.