1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. YouTube

Rojo: król polskiej gimbazy

Rojo: król polskiej gimbazy

W czasach kiedy każdy może być blogerem/ vlogerem, YouTube zasypywany jest kanałami wszelkiej maści.  A już prawdziwa nawałnica ma miejsce w temacie gier. Jedni są lepsi, drudzy gorsi, dzisiaj czas zapoznać się z postacią z tej drugiej kategorii.

Przeczesując przepastne zasoby polskiej strony YouTube, ciężko nie zauważyć kilku postaci wysuwających się na czoło peletonu. Niewątpliwie jedną z nich jest Rojo herbu „Serdeczna Tarcza”. Przywódca rzeszy ludzi nazywanych Tarczownikami, Rojo, czyli Patryk Rojewski. Jak sam pisze o sobie (w trzeciej osobie) na swoim fanpage’u jest: ludologiem, socjologiem (witam w klubie), plastykiem oraz zapalonym graczem komputerowym.  Pomimo, że Rojo zajmuje się też innymi projektami,  ja omówię wyłącznie youtubową stronę jego działalności, na której to poczyna sobie już od przynajmniej dwóch lat.

Postawmy sprawę jasno, mimo mojego negatywnego nastawienia do tego, co niektórzy prezentują, nie należę do grona osób hejtujących. Nie pluję jadem na poszczególne persony. Jeżeli już coś mnie boli, to wylewam żale w związku z jakimś tematem, ideą, procesem albo ruchem. Nie mam zamiaru, więc nikogo szkalować czy obrażać. Chociaż w polskim vlogersko/youtubowym świecie zdarza się to bardzo często, to ja nie zamierzam brać w tym udziału. W kwestii let's playów, których Rojo jest guru, wyraziłem swoje zdanie  przy okazji opisu kanału scooby1961. W skrócie to po prostu ich nie lubię.  Na potrzeby dzisiejszej prezentacji, pozwolę sobie ukraść metodę punktacji problemów (jako tarcze), zaczerpniętą z filmu Roja, pt. Projekt T@RCZ@: W obronie gier video (vlog Moje uRojenia #109) i tym sposobem przedstawić moje zarzuty dotyczące kanału Rojov13. Większość moich „tarcz” oprę właśnie na tym materiale wideo.

Tarcza nr 1 – Naukowe zacięcie

Ileż to ja się już nasłuchałem w materiałach Rojo o ludologii albo immersji. „Nauka” wylewa się z każdego filmu. A to terminologia zaczerpnięta z socjologii, a to szafowanie „trudnymi” terminami jak: „konkretny, interaktywny program rozrywkowy” w kontekście gry. Widać też filozoficzne zacięcie u Roja, najprawdopodobniej wyniesione ze studiów socjologicznych. Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie fakt, że zaraz po takich wywodach słyszymy wypowiedzi jak: „zwróćcie se (uwagę na) coś takiego”. Te wszystkie językowe wygibasy sprawiają, że wartość omawianej treści zostaje poważnie umniejszona.

Tarcza nr 2  - Irytujące powiedzionka + wznoszenie głośnych okrzyków

Chyba już wszyscy, polscy użytkownicy YouTube  znają powiedzonka: „tarcza szmato”, albo „ serdeczna tarcza", czy „boom headshot” + (zazwyczaj) rym lub powiedzonko w języku polskim poprzedzone bardzo głośnym okrzykiem. Z własnego doświadczenia nie polecam nikomu oglądania filmów Roja w nocy. Nałożenie słuchawek może się skończyć krwawieniem ucha środkowego. I prośba do Rojo, jeżeli już używasz angielskiego w swoim wydaniu, to chociaż poprawnie czytaj nazwy gier, bo wychodzi na to, że Duke Nukem to Duke Naken…

Tarcza nr 3 – Rojo, jako mentor

W dyskusji o brutalizacji gier wideo Rojo dorzucił swoje trzy grosze, a raczej czternaście tarcz, prawiąc doprawdy bardzo śmiałe tezy. Jak chociażby tę o grze, jako „interaktywnej książce”, która zwiększa zasób słów gracza przez wprowadzania dialogów. Zgodziłbym się w kwestii budowania klimatu i wciągania gracza w swój świat tak jak książki, ale z tym pogłębianiem elokwencji bym nie przesadzał. Kolejna śmiała teza Rojo to gry, jako substytut sportu. Może ja jestem staroświecki, ale moim zdaniem nic nie zastąpi zwykłego kopania piłki nożnej i zabaw na świeżym powietrzu. Ot takie rojowe mentorowanie, które same w sobie jest dosyć irytujące, a biorąc pod uwagę ogół filmów trąca strasznie pretensjonalnym stylem.

Tarcza nr 4 - Masakryczna desensytyzacja i wulgaryzacja języka

Rojo powinien się określić, czy trzyma się języka gimbazy, czy chce podnieść wartość intelektualną polskiego internetu i rzucać naukowymi hasłami. Przykład z  filmu (Projekt T@RCZ@: W obronie gier video): „(...)masakrycznie dużo elementów zasilających naszą słowotwórczość, jeśli mogę tak powiedzieć”. Nie, nie można tak powiedzieć, bo uszy krwawią. Rozumiem, że Rojo stara się dostosować do poziomu swoich widzów, ale nie da się wszystkich zadowolić, szczególnie swoim infantylnym stylem wypowiedzi.

Tarcza nr 5 - Ciężar wypowiedzi

Dzi–wne, akce-ntowanie, wyrazów, i stawianie, przecinków w, nietypowych miejscach oraz bardzo długie spacje między wyrazami, to niektóre z powodów dla których ciężko mi się ogląda, a raczej słucha rojowe filmy. Być może ten stan wiąże się z trudnością autora do zebrania myśli ad hoc. Ale jeżeli nie ma się daru lekkiego opowiadania, to po prostu nie powinno się brać za vlo-gowanie (mogę tak cały dzień). Może niektórym wydać się to głupotą, ale wystarczy włączyć chociaż pana Mariusza Kolonko, żeby zdać sobie sprawę jak może wyglądać youtubowa polszczyzna. I to w wykonaniu osoby mieszkającej na stałe w Stanach Zjednoczonych. Powiecie ok, ale Max to dziennikarz obyty z szybkim i merytorycznym wysławianiem się. Spójrzmy, więc na arhn.eu. Chociaż w większości materiały są przygotowywane i montowane wcześniej, to patrząc na relacje, np. z Gamescomu 2012 przekonamy się jak „żywe” i naturalne może być mówienie do kamery przez amatorów. Tak, czepiam się niemiłosiernie, ale przy którejś minucie oglądania kolejnego filmu Roja, to naprawdę staje się nieznośne.

Tarcza nr 6 - Niedojrzałe zachowanie – hejt na Grażynę Żarko w wykonaniu Rojo (od 13:06)

Najwyraźniej Rojo nie stroni też od hejtowania innych. Wystarczy wspomnieć głośną, wyreżyserowaną akcję youtobe'owego trolla – projekt Grażyna Żarko. Rojo, jako w pełni świadomy procesów społecznych socjolog, dołączył do chóru nienawiści wobec fikcyjnej pani Żarko. Rzecz jasna w momencie hejtowania jej, w swój specyficzny let’s playowy sposób, nie wiedział, że jest to postać wymyślona. Później jako jeden z niewielu posypał głowę popiołem i przeprosił. Niestety film z jego przeprosinami nie jest już dostępny. O czym to świadczy? O braku zahamowań w kwestii wydawania pochopnych sądów. I o tym, że Rojo mimo tytułu naukowego i ponad 20-lat na karku dał się wciągnąć w internetowe bagno jak jakiś 13-latek. Podłączę się pod puentę Macieja Budzicha (mediafun): „litości drodzy youtuberzy, litości”. Dysonans poznawczy jak się patrzy, prawda Rojo?

I jeżeli ktoś myśli, że tylko nowsze filmy autorstwa tego pana są „sztuką wysoką”, polecam obejrzeć cykl nomen omen Prymitywnie.  Skąd więc fenomen Rojo na YouTube? Odpowiedź znajdziecie w powyższym tekście, bo to co starszym użytkownikom może nie odpowiadać, to może się podobać młodszym. Przyznam się, że kompletnie nie rozumiem materiałów Rojo, może gdybym był o dziesięć lat młodszy...