1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Książki

Bomba, czyli alfabet polskiego szołbiznesu to przystrzyżony pudel, ale bez "psiego pakietu"

Tradycyjnym polskim sportem jest narzekanie na trudy i znoje życia codziennego. Po niesprawiedliwym (znowu) potraktowaniu w pracy, tramwaju czy kolejce w mięsnym, trzeba jakoś dać upust swojej frustracji. Krzyk w przestrzeń jednak męczy i tu pojawia nisza, którą wypełniła prasa brukowa i portale plotkarskie. Nic tak nie poprawia samopoczucia jak informacja, że innym też wiedzie się nie najlepiej. Lecz ile można jeść na śniadanie owsiankę? Karolina Korwin Piotrowska postanowiła przygotować potrawkę z ostrych składników, ale oczyszczonych z toksycznego jadu. Czy "Bomba, czyli alfabet polskiego szołbiznesu" jest daniem udanym?

Bomba, czyli alfabet polskiego szołbiznesu to przystrzyżony pudel, ale bez „psiego pakietu”

Karolina Korwin Piotrowska to ciekawa postać, którą zapamiętałem głównie z kwaśnej miny i niepohamowanej, acz bystrej potrzeby przywalenia każdemu, kto stanie jej na drodze (lub się tam zapodzieje). Współprowadzony przez nią Magiel Towarzyski jest w mojej opinii jedynym programem o szołbizie, który ma symptomy wytworu dziennikarskiego i nie jedzie taniochą. Zresztą możecie sprawdzić to sami w tvn player. Tym razem dziennikarka, być może pod naporem nagromadzonych przemyśleń, zasiadła do napisania własnej książki o polskich celebrytach. Owszem, językowo alfabet jest jak najbardziej kompletny, bo merytorycznie jest bardzo nierówny.

Nie spodziewałem się w "Bombie" znaleźć nawet grama obiektywizmu, toteż do lektury przystąpiłem z umysłem czystym, lekko tylko spaskudzonym prasówką z Pudelka. Korwin Piotrowska jako niezbędne uznała zamieszczenie autobiograficznego wstępu, w którym spoufala się z czytelnikiem w niezbyt przekonujący sposób. Dziwne w smaku entrée dość szybko schodzi ze stołu na rzecz mięska, czyli not o naszych krajowych gwiazdach i "gwiazdach".

Czytając wynurzenia o celebrytach nie czułem niestety orzeźwiającego podmuchu nowych informacji. W większości wypadków przedstawiono fakty i wnioski na tyle naturalne, że można wyciągnąć je samodzielnie. Pozostała część to kalejdoskop antypatii i sympatii Korwin Piotrowskiej do bohaterów swojej książki. Kubie Wojewódzkiemu, o którym pisze Nasz Kuba, a który jest wrogiem nr 1 dziennikarki, poświęcono zaskakująco niewiele miejsca. Temat niesnasek z pewnością nie został wyczerpany, ale przekonująco uargumentowany. Co ciekawe, do zestawienia wpadło kilku znanych (wideo)blogerów, m.in. Łukasz Jakóbiak, Kominek czy Honorata Skarbek. Korwin Piotrowska z pewnością docenia potęgę internetu, ale z lektury tych notatek wynika, że nie do końca go czuje.

E-book ukończyłem naprawdę szybko, bo i lektura "Dekameronem" nie jest. I prawdę powiedziawszy, zamiast odtruć się od sensacyjnych doniesień o celebrytach rodem z portali, poczułem ciężar na wątrobie jak po finałowym toaście w tłusty czwartek. Jedyne, czego dowiedziałem się z lektury "Bomby" jest to, kogo autorka zna i z kim współpracowała (bo nie omieszkuje tego zaznaczać przy każdej możliwej okazji).

Chcesz pieseczka, zadziornego, ale nieco mądrzejszej rasy? Proszę bardzo, ale i tak dalej trzeba zasuwać za nim po trawniku z plastikową torebką w ręce.