1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

6 sezon Californication skończył się... jak zawsze

Trochę niedosytu zostawił we mnie ten szósty sezon Californication, choć z drugiej strony jego koniec równie dobrze mógłby być (wreszcie) końcem całego serialu. Uwaga, spoilery.

6 sezon Californication skończył się… jak zawsze

Mieszane uczucia targają mną w stosunku do produkcji Davida Duchovnego i domyślam się, że nie jestem w tej kwestii osamotniony. Początkowy powiew świeżości, humor i kontrowersje wyczerpały się mniej więcej w okolicy trzeciego sezonu. Kolejne dwa trzymały baaardzo przeciętny poziom, a i tym razem - wbrew moim nadziejom - było tylko odrobinę lepiej.

Na początku trochę zachłysnąłem się postacią Atticusa Fetcha, ale nie żałuję, bo poznałem dzięki temu także Tima Minchina. Nie da się jednak ukryć, że jeden z głównych bohaterów sezonu z czasem tracił werwę i impet, z postaci komicznej zmieniając się w bohatera dramatu. Natomiast zdecydowane popchnięcie Californication w kierunku muzyki, a nie gwiazd kina czy literatury, było jak najbardziej dobrym pomysłem.

Fajny był też wątek z Faith, nową miłością Hanka, która wniosła wiele ożywienia do świata serialu i emocji głównego bohatera. Po raz pierwszy Karen miała realną konkurentkę, a chyba wszyscy jesteśmy już zmęczeni przewijającym się motywem utraconej miłości Hanka i matki jego córki. Rozumiem, że to pewna klamra kompozycyjna, ale nawet legendarni Ross i Rachel byli na ich tle o wiele mniej męczący.

Ponadto za sprawą Karen, Californication robi się przewidywalne. Ostatni odcinek szóstego sezonu skończył się mniej więcej tak samo jak nakazywałaby tradycja. Hank uświadamia sobie kto jest kobietą jego życia i... musimy poczekać rok, żeby dowiedzieć się jak popsuje to tym razem.

Marcy i Becca są dla mnie postaciami epizodycznymi i zbędnymi. Przez przywiązanie w jakiś tam sposób budują klimat Californication, ale na tym lista ich zalet powoli się kończy. Nawet Becca będąca zawsze ostoją zdrowego rozsądku w kontraście do niedojrzałych dorosłych, powoli przechodzi na ciemną stronę mocy.

Charlie Runkle tym razem bawił tylko przez pół sezonu. Niestety, po homoseksualnych przygodach, zdecydował się ustatkować. Szkoda, bo to dla Charliego i jego coraz bardziej absurdalnych przygód, przełamywałem się przez te lata do Californication.

Serial mógłby się skończyć w tym momencie, fani na pewno nie narzekaliby na tak otwarte zakończenie. Wiadomo jednak, że David Duchovny łatwo nie odpuści kury znoszącej złote jajka. Siódmy sezon Californication już w 2014 roku.