REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Gry

Far Cry 3? A może zdecydowanie tańsza alternatywa?

Przy aktualnych hitach sprzedażowych pokroju God of War: Wstąpienie, czy Bioshock: Infinite (trochę tu proroctwa, ale idą za nim mocne przesłanki) wysupłanie kolejnych groszy na elektroniczną rozrywkę może graniczyć z cudem. „Tryb ekonomiczny” nieodłącznie oferuje Steam, racząc tym razem specjalną ceną Just Cause 2 z racji trzecich urodzin tej produkcji.

Far Cry 3? A może zdecydowanie tańsza alternatywa?
REKLAMA
REKLAMA

Mówiąc o alternatywie mam na myśli dwa zasadnicze podobieństwa pomiędzy bestsellerem ze strony Ubisoftu i całkiem niezłą produkcją Square Enix. Słowa klucze to: sandbox, wolność wyborów i tropikalna wyspa. Mieszanka wyjątkowa udana, co potwierdza sporo godzin wyjętych z życiorysu poświęconych na niekoniecznie sensownym eksplorowaniu terenu i wyszukiwaniu sekretów pozostawionych przez twórców. Idea „piaskownicy” sprawdziła się jak widać znakomicie.

Gdyby jednak wziąć pod uwagę aspekt fabularny, to wyjątkowo krzywdzące dla trzeciej części Far Cry’a byłoby stawianie jej w jednym rzędzie z Just Cause. Przede wszystkim to całkowicie dwie odmienne historie, jak również aspiracje twórców obu tytułów. W pierwszym oferowana wolność doskonale „zgrywa się” z bohaterem (Jason Brody), któremu pisany jest hardcorowy survival w dżungli.  W drugim postacią wiodącą  jest Rico Rodriguez – agent od zadań specjalnych, który śmierć traktuje w podobnych kategoriach jak Strażnik Teksasu. Rico stanowi w sumie skrzyżowanie kilku sztandarowych bohaterów kina akcji (i gier z tego gatunku również). Linię fabularna w Just Cause należy potraktować z przymrużeniem oka i przypisać jako dodatek do głównych atrakcji, jakie czekają Cię na wyspie.

REKLAMA

Far Cry definiował granice szaleństwa, Just Cause definiuje zaś granicę chaosu, jaki jesteś w stanie osiągnąć, biorąc pod uwagę możliwości i Twoją kreatywność w serwowaniu destrukcji. Wspomniany chaos służy też jako waluta w grze, tak więc im więcej go generujesz, tym bardziej okazałe zakupy i lepszy ekwipunek. Waluta pojawia się na koncie wraz z każdym, nawet symbolicznym aktem wandalizmu, co jest i tak niepotrzebną motywacją przy relaksującym wykorzystaniu możliwości bojowych odrzutowca.

Gdy po dziesięciu godzinach niczym nieskrępowanego siania zamętu dojdziesz do wniosku, że wypadałoby poznać historię, zorientujesz się, że misje fabularne znów pozwolą Ci czynić dokładnie to samo. Przykładowy cel: zajęcie wrogiego obozu. Wspomniana wolność polega na tym, że nierozstrzygniętym problemem pozostaje tu kwestia wyboru broni, ilości zabranych ze sobą materiałów wybuchowych, bądź też kwestia zaskoczenia wrogów: z ziemi czy z powietrza? Skromne 3€ warte jest takich dylematów.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA