REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Książki

Bóg nienawidzi Jonathana Grotensteina

Wyraźny napis na okładce, czerwono-biało na czarnym głosi: "Bóg nas nienawidzi". Można się z tym zgadzać lub nie, zależnie od filozofii życia, można się zastanawiać i dyskutować. Co jednak jest pewne, gdyby istniał jakiś Literacki Bóg, Bóg Pisarstwa o nienagannym guście - znienawidziłby Jonathana Grotensteina.

Najpierw powstało Californication. Świat poznał i pokochał Hanka Moody'ego z całym jakże bogatym inwentarzem dużych wad i drobniejszych przywar. Serial odniósł olbrzymi sukces, zdobywając popularność, której nie może zaszkodzić nawet pogarszająca się z sezonu na sezon forma. Nie jest niczym nowym, że sława i przychylność widzów to zawsze dobra okazja, by dodatkowo zarobić. I tym razem nie trzeba było długo czekać na kogoś, kto dojdzie do tego wniosku i uzna wyciśnięcie Californication do cna za świetny pomysł. Przed Wami Jonathan Grotenstein.

Bóg nienawidzi Jonathana Grotensteina - www.sPlay.pl
REKLAMA
REKLAMA

Zastanawiacie się kim jest? Nie jesteście w stanie skojarzyć go z żadnym konkretnym tytułem? Nic dziwnego. Pisarz (mocno powiedziane) przezornie skrył się za nazwiskiem Hanka Moody'ego i to właśnie nim sygnował swoją książkę, Bóg nas nienawidzi. Każdy fan serialu bez trudu skojarzy, że pierwotnie była to fikcyjna powieść stworzona przez fikcyjnego pisarza. Jaka szkoda, że tak nie zostało! Bezsprzecznie, biorąc pod uwagę obydwa debiuty (Moody'ego i Grotensteina) tylko ten fikcyjny był udany.

Bezpośrednie nawiązanie do serialu, wykorzystanie postaci Hanka oraz dobrze wszystkim znanej, mimo że nieistniejącej książki okazały się bardzo udanym chwytem marketingowym. Bóg nas nienawidzi stało się bestsellerem. I znów: jeśli istnieją powody, dla których Bóg mógłby nas znienawidzić, czynienie z tego typu prozy bestsellerów z pewnością jest jednym z nich. Jednakże szmira, czy nie szmira, autor i tak wszystko może zrzucić na Moody'ego - w końcu czyje nazwisko widnieje na okładce?

cal_02-book 065

Bóg nas nienawidzi to opowieść snuta przez 21-letniego Hanka Moody'ego. Jest miłość, seks i perypetie związane z dealowaniem (tak, tak, Hank ima się absorbującego zawodu handlarza narkotyków). Jest też męcząca narracja pierwszoosobowa, do bólu prosty język i uderzająca z każdej strony próba spłycenia tego, co da się spłycić. I kiedy wydaje się, że płycej już być nie może, autor (ten prawdziwy) udowadnia, że wystarczy chcieć bardzo, bardzo, bardzo mocno, a uda się osiągnąć nawet niemożliwe. Ponadto ta krótka powieść to świadectwo tego, że używanie przekleństw, wzbogacających realizm postaci to trudna sztuka. Z pewnością nie zdziwi Was, że Grotenstein nie zdołał jej opanować.

REKLAMA

Jeśli jesteście zakochani w serialowym Hanku i bezkrytycznie przyjmujecie wszystko, co dotyczy go w jakikolwiek sposób, prawdopodobnie przełkniecie i to. Nawet jeśli będzie to oznaczało cichą zgodę na nazywanie współżycia "parzeniem się". Można doszukiwać się odbicia osobowości fikcyjnej postaci z telewizji w fikcyjnej postaci z książki. Ja go nie widzę. Hank Moody z Californication ma nieporównywalnie więcej uroku, niż jego literacki odpowiednik. Nonkonformizm, pełne charakterystycznej zadziorności podejście do życia sprawia, że wybaczanie bohaterowi serialu kolejnych wielkich błędów jest proste. Tego, który odgrywa główną rolę w książce, nie chciałabym nawet poznać, nie mówiąc o przymykaniu oka na jakiekolwiek winy.

A czy Wam przypadł do gustu wykreowany przez Jonathana Grotensteina Hank Moody? Jeśli jeszcze nie mieliście okazji sprawdzić, czy jesteście w stanie dostrzec literacką głębię powieści Bóg nas nienawidzi, e-booka możecie nabyć na empik.com za 20,99 zł.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA