REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Lockout – jak wypadł pomysł Bessona?

Luc Besson. To on dał nam „Nikitę”, „Leona zawodowca”, „Piąty element” czy „Joannę d'Arc”. Ostatnio z kolei według jego pomysłu powstał film „Lockout”.

Lockout – jak wypadł pomysł Bessona?
REKLAMA
REKLAMA

Besson jako pomysłodawca i producent nie wystarczył. Stworzono bowiem jedynie przeciętne kino akcji z elementami science fiction. Gorsze od 16-letniego „Piątego elementu” i z efektami specjalnymi jak sprzed ponad dekady. Gdyby film powstał kilkanaście lat temu, byłby bardzo dobry, dzisiaj natomiast ma niewiele do zaoferowania.

„Lockout” przypomina trochę „Dredda” (2012). Twórcy obu produkcji nie silili się na skomplikowany scenariusz i wybrali niemal ciągłą akcję. Problem tkwi jednak w tym, że sceny z „Dredda” są ciekawe i bezkompromisowe, klimat dodatkowo budowało dobre 3D połączone ze znakomitym slow motion. Tego wszystkiego brakuje nieco w filmie Bessona. W jednej scenie rozbrajają zwłaszcza efekty specjalne, przypominające te stosowane na początku lat 90., i minie dobrych kilka minut zanim o nich zapomnimy i skupimy się na seansie. Stworzono za to nienajgorszego bohatera – twardego, bezczelnego i czasami zabawnego. Ale nadal będącego tylko wycinanką z gatunkowego szablonu. Zresztą fabuła i pozostałe postacie także niczym nie zaskakują, bo autorzy przetwarzają jedynie znane schematy.

REKLAMA

Produkcja pod pieczą Bessona stanowi niezbyt udany powrót do przeszłości. Nie ma w sobie niczego, co byłoby godne uwagi i niejednokrotnie męczy utartymi schematami i technologicznym zacofaniem. „Lockout” okazuje się mocno przeciętne. Szkoda więc naszego czasu i pieniędzy.

DO OBEJRZENIA W CYFRA+VODCINEMAN

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA