Gdzie ci mężczyźni?! Tak chciałoby się zawołać po obejrzeniu najnowszego filmu Pedro Almodovara. Reżyser powraca nim po "Porozmawiaj z nią" oraz "Złym wychowaniu" do tematu, który poruszał najczęściej, czyli do kobiet. Już pierwsza scena jest wymowna - ukazująca kilkadziesiąt kobiet czyszczących groby na lokalnym cmentarzu. W "Volver" mężczyźni praktycznie się nie pojawiają, a jeżeli już, traktowali są raczej jako niższy stopień ewolucji.

Volver

Jeden z najwybitniejszych hiszpańskich reżyserów nigdy nie ukrywał, że całe życie znajduje się pod bardzo silnym wpływem matki. Samemu także blisko mu do kobiet, z racji swojej homoseksualnej orientacji. Stąd zainteresował się taką, a nie inną tematyką. Jego filmy to mieszanka barw, dźwięków, hiszpańskiej kultury, czasem obrazoburczych elementów. Prostytutki, transwestyci, homoseksualiści to u Almodovara norma. "Złe wychowanie" jest uważane do tej pory za antyklerykalne, natomiast w "Porozmawiaj z nią" reżyser wplótł historię o mężczyźnie, który specjalnie się zmniejsza, aby wejść ukochanej do pochwy, po czym ginie.

"Volver" nie jest tak kontrowersyjny. To film emocjonujący, tragiczny, jednocześnie zabawny, jednak nie ma w nim nic, co mogłoby bulwersować. Fakt, nie opowiada zwykłej, prostej historii i pełno w nim wiele dziwnych elementów, ale raczej nikomu nie przyjdzie do głowy, że może być obrazoburczy.

Volver

Jest to historia trzech kobiet - matki (Carmen Maura), jej córki Raimundy (Penelope Cruz) oraz wnuczki Pauli. Raimunda z córką wiodą proste życie w stolicy kraju, utrzymując jednocześnie kontakt z siostrą Raimundy - Sole, a od czasu do czasu z mieszkańcami wsi, z której pochodzą. Kilka lat temu w pożarze domu, podczas snu zginęli ich rodzice. Wszystko jednak zaczyna się komplikować, kiedy mąż Raimundy usiłuje zgwałcić córkę (później okazuje się oczywiście, że nie był jej biologicznym ojcem), a ta go zabija. Mniej więcej w tym samym czasie Sole odkrywa, że ich matka wcale nie umarła, ale ukrywała się przez cztery lata w domu swojej siostry. Zatem kilka lat temu, w czasie pożaru, to nie ona leżała z ojcem w jednym łóżku. Tak, to wszystko brzmi jak telenowela, ale po pierwsze - wszystkie filmy Almodovara są takie, a po drugie, nawet mimo tak dużej ilości surrealizmu, "Volver" ogląda się znakomicie.

Fabuła dzieli się na dwa główne wątki, które później łączą się ze sobą - jeden dotyczy problemów Raimundy z pozbyciem się ciała męża, drugi opowiada o ukrywaniu się u Sole ich matki. Bohaterka grająca przez Carmen Maurę z bliżej nieokreślonych początkowo powodów unika Raimundę i stara się pozostać anonimowa, udając... Rosjankę, która pomaga Sole w prowadzeniu domowego zakładu fryzjerskiego. Na szczęście wszystkie pytania i wątpliwości zostaną rozwiązane przed końcem filmu.

Film nie zawodzi. Ogląda się go bardzo dobrze i mimo dość ciężkiej tematyki - jest też lekki. Almodovar nie tylko dokładnie portretuje złożony świat kobiet - jego blaski i cienie, ale opowiada też wciągającą rodzinną historię i ukazuje przesłanie - nie można spokojnie żyć, nie uporawszy się z wszystkimi problemami z przeszłości. Raimuda dopiero po pogodzeniu się z matką, będzie mogła poradzić sobie z własnymi problemami. Duże znaczenie ma tutaj tytuł - "Volver" to pieśń, czy też rodzaj flamenco, w którego tekście następuje wyraźne zwrócenie się do przeszłości.

Oprócz reżyserii i scenariusza, atutem filmu są aktorki. Przede wszystkim Carmen Maura oraz Penelope Cruz. Są to aktorki, które Almodovar odkrył i to w jego filmach stworzyły największe kreacje. Jednocześnie jest to pojedynek dwóch indywidualności - pojedynek korzystny dla filmu, w którym na dodatek Cruz wcale nie wypada gorzej. Przyzwyczailiśmy się do tego, że w Hollywood gra w mizernych produkcjach, raczej nie eksponujących jej aktorstwa, lub też nagłaśnia się jej romanse np. z Tomem Cruisem. Tymczasem w "Volver" wypada bardzo, bardzo dobrze. Nie wiem na ile to zasługa jej samej, a na ile prowadzenia przez reżysera. W każdym razie w żadnym innym filmie, nawet w amerykańskich superprodukcjach jest tak seksowna i uwodzicielska. Czasem nie można oderwać od niej wzroku. Nawet jeżeli w danej scenie pojawia się idąc dość niezgrabnie w butach na koturnach, ubrana w krzykliwe, niedopasowane ciuchy.

Volver

Teraz powinno pojawić się pytanie: skoro oceniłam ten film dobrze, właściwie do niczego się nie "przyczepiając", to dlaczego daję tylko 7? Ponieważ po prostu ten film jest dobry. Dobry, ale nic więcej. Na pewno pieniądze wydane na niego nie będą zmarnowane, ale Almodovar robił znacznie lepsze rzeczy. W porównaniu z jego ostatnimi dziełami, "Volver" jest lepszy do "Złego wychowania", ale słabszy od "Porozmawiaj z nią". Jednocześnie jest od tych obu filmów mniej ciężkostrawny. Jestem ciekawa, czy jakiś pan po obejrzeniu "Volver" będzie w stanie trochę lepiej rozumieć kobiety.