1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Trzy światy, rozdział I

Newport

Tego dnia było bardzo deszczowo. Z resztą czy to coś nowego? W Newport od zawsze tak było. Jak zwykle, jestem we Fringe Cafe, mojej restauracji.

- Charlie, była tu jakaś kobieta przedstawiła się jako April.

- Jaka April?

- Zaczekaj chwilę. Ryan, April Ryan. Miała u nas rezerwację?

- Nie, nie znam nikogo takiego.

April Ryan? Cholera, przecież to moja April! Jak mogłem o niej zapomnieć!

- Apple, powtórz jeszcze raz. Czy przyszła do nas April Ryan?

- Tak, Charlie, po co miałabym kłamać?

- I nie wpuściłaś jej?

- Sam mówiłeś, że ze względu na bezpieczeństwo do restauracji wchodzą tylko wcześniej umówieni klienci.

- Racja, przepraszam. Dawno tutaj była?

- Nie, jakieś 20 minut temu.

- Zadbaj o lokal ja biegnę jej szukać.

Czym prędzej dorwałem swoją wierną kapotę i wybiegłem między strugi deszczu. Po tylu latach pojawiła się szansa, aby ponownie spotkać się z April!

Nieco wcześniej, parę uliczek dalej

Co do diaska? Gdzie ja do cholery jestem? Ja chyba śnię. Przecież to ścieki za Domem Granicznym. Fuj, dalej cuchną tak samo. To niemożliwe... Przyrzekłam sobie, że pozostanę w Arkadii już na zawsze. Z resztą nawet gdybym chciała tu wrócić to po prostu nie potrafiłabym już skoczyć. Może nadal tu mieszkają Charlie i Emma? Zapukam, może ktoś mnie wpuści.

- Cześć czy mieszka tutaj Charlie?

- Kim ty kurwa jesteś? Spływaj stąd laluniu.

Co za tupet... Zachowuje się zupełnie jak Marcus. Zajrzę do Fringe, może Charlie nadal tam pracuje. Domofon? Wygląda dosyć nietypowo i czemu to ma służyć? Spróbujmy.

- Recepcja restauracji Fringe Cafe. Proszę się przedstawić.

- Nazywam się April Ryan.

- Przykro mi, ale nie ma Pani na liście gości, proszę najpierw zarezerwować miejsce.

- Ale...

- Przepraszam nie mogę z Panią dłużej rozmawiać.

Wygląda na to, że wiele się tutaj zmieniło, a wszystko wskazuje, że nie na lepsze. Nawet nie mam się gdzie podziać. Co robią te dzieci?

- Zostaw go, chciałbyś wylądować w tym strumieniu? Nic Ci się nie stało? Wiedziałam, że ucieknie, ale proszę idź do domu nie powinieneś tutaj przebywać.

To dziecko, ta sytuacja, przypomina mi to coś. Zaraz, byliśmy razem na moście. Ja i Kian. On przyznał, że nie popiera działań swojego ludu i właśnie wtedy, przybyli Azadi. Pamiętam, jeden z nich ugodził mnie ostrzem w brzuch. To wszytko co mogę sobie przypomnieć. Wygląda na to, że resztką sił teleportowałam się do Stark. Ale jak to w ogóle możliwe, przecież już zapomniałam jak się skacze.

Casablanca, klinika

- Doktorze czy ten zabieg jest na pewno bezpieczny?

- Proszę się nie martwić Panie Castillo, wybudzanie ze stanu śpiączki jest bezpieczne.

- Jak ja się odwdzięczę?

- Wszystko w swoim czasie, sir Castillo.

Pół godziny później

- Damien, to ty? Co się stało... Tata?!

- Zoe, obudziłaś się!

- Tak, ale dlaczego leżę w szpitalu?

- Ty naprawdę nic nie pamiętasz?

- Pamiętam tylko Faith.

- Twoja matka, Helena Chang chciała abyś pomogła jej odejść. Wstrzyknęła Ci dawkę Morfeusza, która wprowadziła Cię w stan śpiączki farmakologicznej.

- To moja mama?

- Zoe, nie nazywaj jej tak, ona chciała cię zabić.

- Ale tak nie zrobiła, świadomie podała mi Morfeusza, żebym mogła się spotkać z Faith.

- To bez znaczenia, Helena nie żyje.

- Muszę jak najszybciej się stąd wydostać, muszę odnaleźć Damiena i pomóc April.

- Jakiej April? Kim jest Damien?

c.d.n.