1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Publi - TR vs TR: Anniversary

Pewnego dnia późnej jesieni roku 1996 nastąpiło wielkie wydarzenie w świecie gier. Odbyła się premiera pierwszej części przygód ponętnej pani archeolog, którą stała się przyczyną wzdychań męskiego grona graczy. Lara Croft - główna bohaterka - od razu stała się ikoną seksu w połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Nie dziwota, że zdobyła tak dużą popularność (także wśród żeńskiej części), bo nie tylko prezentowała na ekranie naszego monitora swoje walory zewnętrzne, lecz także gra z nią w roli głównej sama w sobie jest kultowa! Eidos, wydawca gry, postanowił odświeżyć graczom stare przygody i zlecił Crystal Dynamics - twórcom zeszłorocznej, rewelacyjnej Tomb Raider Legend - zrobienie odnowionej "jedynki". I tak oto od Dnia Dziecka możemy podziwiać nową, starą Larę Croft. A jakie zmiany zaszły w odnowionej wersji w stosunku do tej sprzed 11 lat? (I pomyśleć jak też czas leci... ). Pragnę w tej publikacji przedstawić Wam, co autorzy zostawili, co unowocześnili na miarę 2007 roku, a co całkowicie pozmieniali. Zatem, do dzieła!

TR1 vs TR: Anniversary

Round 1 - Otoczka fabularna

Na pierwszy ogień pójdzie fabuła. W starej, jak i nowej odsłonie Lara wyrusza po to, aby odnaleźć legendarny artefakt - "Scion of Atlantis" (ach te nieszczęsne "dziecięcie" w polskiej wersji językowej... pozostawię bez komentarza). Identycznie jak w pierwszej części sprawy się komplikują, nasz przewodnik umiera i panna Croft zostaje skazana na siebie (jak zawsze zresztą :)). Tak więc samotnie ruszamy w głąb ruin Vilcabamba, by odnaleźć grobowiec Qualopeca,. Ponadto ponownie przyjdzie nam zwiedzić, oprócz Peru, egipskie, monumentalne świątynie czy Grecję z Koloseum na czele. Jak zapewne pamiętacie, "jedynka" skąpiła w przerywniki filmowe, wyjaśniające nam zawiłości odnośnie warstwy fabularnej. Tym razem jest inaczej, Tomb Raider: Anniversary, bo tak zwie się najnowsza wersja gry, oferuje znacznie więcej i pozwoli nam zrozumieć bezproblemowo wszystkie tajniki tej historii.

TR1 vs TR: Anniversary

Round 2 - Mechanika gry

Mechanika gry nie uległa praktycznie żadnym zmianom. Nadal jest to gra zręcznościowa w konwencji TPP z licznymi zagadkami do rozwiązania. Rozgrywka pozostała ta sama, tylko wszystko zrealizowane na miarę bieżącego roku. Jedynie pokuszono się - co zresztą było oczywiste - o wykorzystanie patentów wprowadzonych już w "Legendzie", ale także dodano kilka nowych rzeczy (efekt bullet-time'u czy parę nowych zachowań i ruchów Lary).

W grze, prócz dużej ilości etapów zręcznościowych, można liczyć na więcej momentów, w których będzie trzeba wysilić mózgownicę. W zeszłorocznej odsłonie nie natrudziliśmy się zbytnio - powiedziałbym, że w tej kwestii było blado. Anniversary teraz bliżej Prince of Persia: The Sands of Time, z czego niezmiernie się cieszę (jednakże nie każdy musi podzielać moje zdanie). I te zapożyczenia z serii PoP - genialnej tak między nami - są, moim zdaniem, pomysłem trafionym (bieganie po ścianie!). Odkąd pałeczkę przejęło Crystal Dynamics, Lara ma się dobrze, a nawet rzekłbym, że nie była od czasów właśnie pierwotnej wersji w lepszej formie! Wiem, wiem, że niektórym nie podoba się ta "nowa Lar(w)a Croft", ale bądź co bądź czas płynnie naprzód, a z grami nie można całe wieki stać w jednym i tym samym miejscu, lecz trzeba iść dalej... A nowy TR jest znakomitym remakiem, czuć w nim magię (nie, nie świąt) "jedyneczki" - dosłownie ma się wrażenie jakby się grało w zupełnie nowy tytuł, ale jednak stary. Rozumiecie co mam na myśli? :) Dla fanów miłym smaczkiem jest powrót "manual graba"! Czyż to nie piękne?

TR1 vs TR: Anniversary

Round 3 - Lokacje i przeciwnicy

Jednym z ważniejszym - dla mnie - faktów był powrót niezapomnianych przeze mnie zwierząt, które mogliśmy dowoli wystrzelać w pierwszej odsłonie. Ponownie na drodze staną nam: ryczące goryle, tłuste niedźwiadki, zapyziałe wilki i przewrażliwione nietoperze. Lista ta jest oczywiście większa - nie zabraknie prehistorycznych stworzonek, w tym króla dinozaurów T-Rexa (odpowiednio doszlifowanego na potrzeby nowej wersji). Ulepszono ich inteligencję [raczej głupotę - Volt.], in plus, aczkolwiek zdarza się, co być może poprawią w najbliższym patchu, że zwierzę się najzwyczajniej zablokuje w "powietrzu". Ale pomijając te niedociągnięcia, w stosunku do pierwowzoru poziom jest nieco bardziej wyśrubowany, ale tylko ociupinkę. No i znowu walka jest rzadkością...

TR1 vs TR: Anniversary
TR: Anniversary

Odnośnie leveli starano się odwzorować je jak najlepiej i żeby przypominały stare lokacje, co w głównej mierze twórcom się udało. Nie ma mowy tu na pewno o 100% kopii, bo nie oto chodzi. Poziomy zostały w ogóle inaczej skonstruowane - w końcu możliwość i technologia pozwala na więcej, niż w tamtych latach. Ale ogólnie przypatrzmy się pierwszemu etapowi Peru. Pamiętacie pierwsze spotkanie z wilkami i omijanie strzałek albo most, a pod nim zgraja wygłodzonych wilków? Otóż to, całe to miejsce sprawia, że odczuwamy tzw. deja vu. W Anniversary możemy jednak oczekiwać niespodzianki typu zawalenie się mostu - w końcu ludzie z Crystal Dynamics na czele z ojcem serii Tobym Gardem musieli rozrywkę deczko urozmaicić i nie dać graczom "jedynki", tyle że w nowej oprawie. Stworzyli całkowicie nowe etapy, ale w taki sposób, że przypominają stare. Dla mnie - cudo!

TR: Anniversary

Round 4 - Łamigłówki

Tutaj również poczyniono kilka kroków. Zagadki odpowiednio zmodyfikowano, bo co to by była za frajda przebrnąć po raz n-ty przez to samo, co kiedyś? W Anniversary jest też więcej łamigłówek i trzeba naprawdę pokombinować. Zespół developerski postawił sobie za cel "więcej główkowania, mniej strzelania" i wyszło im to rewelacyjnie. Dzięki temu zabiegowi nowa część jeszcze bardziej przypomina stareńką wersję z 1996 roku, aniżeli Legendę.

Round 5 - Szata graficzna

Największe zmiany, co wcale nie powinno dziwić, zaszły w oprawie wizualnej gry. Grafika w Anniversary jest klimatyczna i bardzo, bardzo ładna. Pewne zarzuty można mieć do tekstur - niektóre wyglądają nieco przestarzale i wręcz identyczne były w Legendzie. Jednakże na grę patrzy się w ruchu, a efekty takie jak rozmycie ekranu czy światło walące po oczach, kiedy wynurzamy się z mrocznej jaskini, cieszą oko. Wszystko to zostało podane w odpowiedniej dawce, przez co blur nie denerwuje tak jak w Carbonie.

Ach... pamiętam, jakby to było wczoraj, te pikselowe, kanciaste postaci w pierwszym Tomb Raiderze, to było coś! :) Aż łezka się w oku kręci, jak sobie wrócę do tamtych lat. A co mamy dziś? Przepiękne widoki wyciągnięte niczym z pocztówki i takie smaczki jak brud na ubraniu czy na policzkach Lary albo ściekająca woda z jej wysportowanych nóg. ;) Różnice pomiędzy starą, a nową wersją możecie zobaczyć na zamieszczonych screenach. Zauważalne zmiany, nie? Pannie Croft ponadto nieco urosły zderzaki, lecz nie mnie o tym pisać przyszło (bardziej rozbudowany artykuł na temat jej buforów znajdziecie również w temacie numeru, spłodzony przez redakcyjnego kolegę i wielkiego wielbiciela damskiego Indiana Jonesa Lukaszeqa).

TR: Anniversary

Mowa końcowa

Tomb Raider: Anniversary jest idealnym prezentem na 11 urodziny pierwszej części. Jest także idealnym remakiem. Crystal Dynamics udało się odkurzyć starą grę i stworzyć coś zarazem nowego, świeżego. W ich nowej produkcji czuć magię "jedynki". Przemierzając każdy poziom miałem wrażenie, jakbym grał w pierwotną wersję, ale także - dzięki ulepszeniom wprowadzonym przez twórców - w całkowicie nową część przygód pociągającej panny Croft, Lary Croft. I za to należą się brawa, że udało im się osiągnąć tak wiele. Czytając opinie graczy na różnorakich forach internetowych większość zgodziłaby się z moimi słowami, aczkolwiek znaleźli się tacy, którzy psioczyli na nową odsłonę i że nie do końca utrzymano klimat pierwszego Tomb Raidera. W każdym bądź razie autorzy nie twierdzili, że będzie to remake w stosunku 1:1...

Lara przesyła pozdrowienia Wszystkim Czytelnikom zinu Playback!