Gdy pod koniec 2005 roku oficjalnie zapowiedziano trzy nowe konsole okrzyknięto je tytułem "next - genów", czyli wolno tłumacząc urządzeń spełniających wymogi najnowocześniejszych maszynek do gier, które zaoferują niesamowite wrażenia. Już na starcie największą potyczkę prowadziły firmy Microsoft i Sony. W tym pojedynku zupełnie zapomniano o propozycji od Nintendo co było sporym błędem dwóch potentatów multimedialnej rozgrywki. Sądzono, że Nintendo, firma wysławiona dzięki GameBoy'om i serii gier Mario Bros, jest w trakcie kryzysu i nie ma szans na dłuższe walczenie o graczy. Okazało się z goła inaczej - Wii bije rekordy, gry cieszą niesamowitą grywalnością, Xbox 360 zadowala się drugim miejscem popularności, a PlayStation 3 przerabiane jest na domowe grille.

Nintendo Wii, którego nazwa produkcyjna brzmiała Revolution - znacznie bardziej pasująca - osiąga wielkie sukcesy. W pierwszych godzinach sprzedaży w Wielkiej Brytanii sprzedała się taka ilość konsol, że według średnich statystycznych na każdą sekundę ktoś kupował kolejny egzemplarz Wii. Co ciekawsze takie wyniki nie wynikają ani z niesamowitej grafiki, stosunkowo niskiej ceny, czy ładnego wyglądu. Wszystko stało się za sprawą pomysłu. Pomysłu świetnie wykonanego i wdrążonego w życie. Pomysłu na stworzenie Wii Remote, niesamowitego kontrolera, który działa na bazie odczytywania fal i wysyłania ich do odbiornika konsoli, następnie przetwarzanego na ruchy. Rzecz naprawdę niesamowita i cudowna.

Wii w całej okazałości

Wygląd

Konsola dostarczona przez firmę z Japonii prezentuje świetny i stylowy wygląd. W przeciwieństwie do swoich konkurentów jest bardzo malutka i na żywo wygląda zdecydowanie ładniej niż na zdjęciach. Stojąca w specjalnej podkładce, delikatnie przechylona do tytułu i świecąca z przodu niebieskimi diodami w miejscu napędu płyt idealnie może wpasować się w każdy wystrój, zarówno pokoju z starymi i monumentalnymi meblami, jak i do bardzo nowoczesnego wnętrza. Dodatkowo konsola nie musi stać w swoim stojaku, a można ją położyć obok odtwarzacza DVD i w ten sposób, stanie się nawet niezauważalna, ale to uznałbym za błąd.

Z tyłu obudowy znajdują się dwa wejścia USB 2.0 a z przodu, pod specjalną pokrywą wejście na karty SD. Napęd może obsługiwać zarówno płyty przeznaczone dla Wii jak i te ze starszej konsoli Nintendo, mniejsze o 4 cm.

Pilot

Jak już napisałem, właśnie ten element pozwolił Nintendo Wii na osiągnięcie tak ogromnego sukcesu. Specjalnie zbudowana konstrukcja wyposażona w różnego rodzaju diody i czujniki przyspieszenia, pozwalają na wykonywanie ruchów. Wszystko dzieje się za sprawą specjalnej, trójwymiarowej siatki podczerwieni, która podczas ruchu kontrolerem wysyła dane przez sieć Bluetooth do odbiornika. Wiilot posiada również tradycyjne przyciski, które przydają się głównie w menu i do kontrolowania poszczególnych elementów. W grach najważniejszą rolę odgrywa odpowiednie machanie ręką. Do zestawu dołączony jest również Nunchuk, który po podłączeniu do Wiilota pozwala na sterowanie gra za pomocą dwóch rąk. Działa na tej same zasadzie co główny kontroler z tą różnicą, że wszelkie ruchy i polecenia nim wydane są wysyłane kablem do Wiilota i dalej wszystko dzieje się już jak w poprzednim przypadku. Kontroler Nintendo Wii posiada 4KB pamięci force feedback co pozwala na przechowywanie "w nim" pewnej ilości save'ów. Wbudowany głośnik i wibracje dodatkowo wzmagają miodność z grania.

Kontrolery z Wii. Wszystko w bieli

Wii Sports

Podstawowym tytułem na Nintendo Wii, dołączanym w niemal każdym kraju - niemal, ponieważ w Japonii Wii jest sprzedawane bez tego pakietu - mimo dziecinnej grafiki, przywodzącej na myśl trochę klocki lego i dość mocno uproszczonym zasadom jest na pierwszym miejscu wśród tytułów na konsolę. Ten pakiet startowy składa się z tenisa, golfa, boksu i baseballu. Wszystko odbywa się za pomocą Wiilota, jedynie Wii Box wymaga podłączenia drugiego pada. Teoretycznie w grze nie ma żadnych problemów, jednak szybkość z jaką Wiilot odbiera i przesyła kolejne ruchy pozostawia sporo do życzenia. W grach wymagających szybkich reakcji część ruchów nie była do końca wyłapywana lub spóźniała się o parę sekund. W tenisie bywało, że w momencie przechodzenia z backhandu na forehand postać wariowała i piłeczka palantowa wędrowała w trybuny. Mimo tego małego błędu, który wymaga chyba tylko wyczucia kontrolera, wszystkie cztery gry sportowe dostarczają mnóstwa zabawy i frajdy. Zabawne jest gdy stoi się przed telewizorem i macha pilotem, a po dłuższym czasie zdajemy sobie sprawę, że to cholernie wciąga i już pojawiają się pierwsze strużki potu na czole.

Wii z koleżkami

Mocne?

Twórcy już na wstępie informowali, że ich konsola nie będzie mogła zapewnić graczom niesamowitej grafiki, ale w końcu nie to miało być najważniejsze. Patrząc na kolejne tytuły stwierdzam, że jednak obecny poziom jest ciut za niski. Porównać to można do gier z PSP, gdzieniegdzie widać niedopracowane tekstury, nie ma wielu efektów i raczej przypomina konsole poprzedniej, szóstej generacji. Słaby procesor o prędkości około 800 Mhz, karta graficzna ATI Hoolywood i 88 MB pamięci operacyjnej nie pozwalają na wykrzesanie z tego pudełeczka wiele.

Przyznam szczerze, że zawsze byłem za produktami Microsoftu. Moje zdanie potwierdziło się po ostatnich targach E3 kiedy dowiedziałem się o chamskim zachowaniu SONY - zgapianie pomysłów od innych firm wydało mi się ewidentnym ukazaniem słabości PS3. W takim wrażeniu trwałem do momentu pierwszego kontaktu z Nintendo Wii. Nie trwało to długo, bawiłem się nim może czterdzieści minut, ale wystarczyło mi to, aby dojść do jednego wniosku. Wii to świetne urządzenie o niesamowitej grywalności i cudownym pomyśle. Grafika, może niezbyt zadowalająca, ale cała reszta powala!