1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Niech żyje Polska, hura! t1

Antologia to zjawisko dość dziwne. Pisana na jakiś konkretny temat przez autorów mniej lub bardziej znanych, których zajęcie dla normalnych ludzi jest najmniej absurdalne, może albo ów temat przewrócić do góry nogami, albo zostawić go takim, jakim był. Tematem "Niech żyje Polska, hura!" jest nasz piękny kraj. Czy podmiot został wywrócony o 180 stopni? Odpowiedź jest niebanalna…

… ponieważ i tak, i nie. Generalnie rzecz biorąc antologia jest całkiem udana i tego nie można podważyć. Zaintrygował mnie wstęp autorstwa Jarosława Grzędowicza, co pociągnęło za sobą nieodpartą chęć ogarnięcia wszystkiego, co zrobiłem oczywiście od razu. Pierwsze opowiadanie, tego samego autora, przyjąłem ciepło. Widać kunszt i trochę przerostu formy nad treścią, co osobiście mi się nie podoba, lecz o gustach nie dyskutujmy. Szybko przemknąłem dalej, ponieważ nazwisko Kres zainicjowało szalony pęd przez strony do tegoż tekstu, który, szczerze, powalił mnie na kolana. Nie chcę nic streszczać, więc powiem tylko, że opowiadanie jest genialne. Pięknie napisane, a i historia bardzo dojrzała, porywająca, niczym nurt naszej Wisełki.

Reszta niestety już bez takich rewelacji. Oczywiście wszystkie teksty (prócz jednego, ale o tym potem) stoją na bardzo wysokim poziomie, ale nie ma w nich nic takiego, co pamiętałbym przez wiele dni. Historia banku przedłużającego życie, czy przedwojennych kamienic pojawiających się w Warszawie jest bardzo ciekawa, ale brak tego polotu i finezji, którą zaprezentował Kres. Może nie jest to wielki minus książki, która trzyma dobry poziom, ale widać różnice pomiędzy poszczególnymi tekstami. Szkoda, ale moim zdaniem nie dało się tego uniknąć na naszej scenie, która można powiedzieć, już nie raczkuje, ale zaczyna powoli łapać równowagę.

Teraz trochę o wadach, właściwie jednej jedynej, której się dopatrzyłem. Mianowicie mowa tu o opowiadaniu Jacka Komudy. Od czasu wydania Bohuna stał się jednym z moich ulubionych fantastów polskich, ale tym razem mu nie wyszło. Muszę przyznać się nawet, że nie byłem w stanie doczytać jego tekstu do końca. Naprawdę się zawiodłem, chociaż mam nadzieję, że zobaczymy jeszcze świetne książki tego autora.

Oczywiście kwestia, które opowiadania były świetne, a które dobre, zależy od czytelnika. Mogę pisać, że to i to zasługuje na gromkie brawa, a tamte na pośmiewisko, ale jeżeli Wy uważacie inaczej to na pewno macie rację. Właśnie na tym polega piękno fantastyki - jednym ona się podoba, a inni sięgają po coś zgoła innego. Jeżeli nie zgadzasz się ze mną w którymś momencie, drogi czytelniku, pisz, chętnie usłyszę Twoją opinie, gdyż warto dyskutować. Opowiadań jest tyle, że czyimś faworytem zostanie na pewno każde z nich.

Podsumować taką antologię jest niezwykle ciężko. Na pewno jest wspaniała i nie ma o czym mówić, jeśli oto chodzi. Prawdę mówiąc chyba sam nie wiedziałem czego się spodziewać. Liczyłem na niewiadomo co, a dostałem kawał dobrej lektury, którą czytać mógłbym bez przerwy. Resztę ocenić będę wstanie po przeczytaniu drugiej jej części, która wyjdzie na dniach.

Niech żyje Polska, hura! t1