Niezwykle ubolewam nad faktem, że w Playbacku nie recenzowaliśmy ani NBA 06, ani NBA 07. Wtedy parę akapitów przekopiowałbym z pierwszego, kilka z drugiego artykułu. Nikt by nie zauważył, a ja to piękne, grudniowe popołudnie mógłbym spędzić na czymś znacznie przyjemniejszym niż użalanie się nad produkcjami EA Sports.

NBA Live 08 przenosi nas do świata koszykówki z prawdziwego zdarzenia. Tu nie ma szczęścia, nie ma przypadków. Jest profesjonalizm, lata treningu, talent i miliony dolarów wydane na najlepszych zawodników z całego świata. Marzyliście o tym, by poczuć klimat najlepszej, koszykarskiej ligi pod słońcem? Znajduje się ona w zasięgu Waszych rąk. Jakby tego było mało, twórcy dorzucili także kilka reprezentacji narodowych.

NBA Live 08

Twórcy pamiętali o tym, że gracze lubią różnorodne tryby rozgrywki. I bardzo dobrze, bo od przybytku głowa nie boli. Poza standardowymi koszykarskimi zmaganiami na parkiecie, można zabawić się rozgrywając cały sezon, puchar czy turniej. Do tego dochodzi NBA All-Star Weekend, czyli swoiste improwizacje na temat popularnego sportu - konkurs rzutów za trzy punkty, pojedynek debiutantów z gwiazdami, najwspanialsze wsady i kilka innych konkurencji. Fajnie, że trybów jest tak wiele, szkoda tylko, że i tak wszystkie razem wzięte nie dostarczają zbyt wiele rozrywki.

Na scenie, znaczy na parkiecie, pojawia się problem nudy. Rozgrywane spotkania są kompletnie pozbawione dynamizmu. Koszykarskie szachy. Piłka jest przerzucana z jednego końca boiska na drugi, od czasu do czasu ktoś zdecyduje się na rzut z większej odległości, wsad, wymyślny zwód czy zaskakujące podanie. Z drugiej strony mamy znane gwiazdy NBA ze swoimi fantastycznymi zagraniami, które EA Sports starało się możliwie wiernie odwzorować. Zakres ruchów i możliwości, choć jest bogaty, na skutek wspomnianego braku dynamiki całkowicie nie wykorzystuje drzemiącego w nim potencjału.

NBA Live 08

Jeśli jakimś cudem uda Wam się nie pospać w trakcie rozgrywania jednego spotkania, to pamiętajcie, że w trakcie całego, długiego poziomu czeka Was takich kilkadziesiąt. Wszystkie według podobnego schematu, bo charakterystyczne style gry konkretnych drużyn nie są niestety szczególnie mocno wyczuwalne. Tradycyjnie dla produkcji EA Sports wszystko da się wygrać dwoma, trzema schematycznymi typami akcji. A jak już się je opanuje - po prostu trudno przestać ich używać, co jest akurat zrozumiałe.

Gameplay nie jest mocną stroną NBA Live 08, ale można to było odratować (jak wiele lat broniła się FIFA) przez fajne opcje managerskie, spektakularne transfery, podpisywanie kontraktów reklamowych, relacje z zarządem itd. Niestety twórcom nie wyszło to tak wspaniale, jak byśmy mogli sobie tego życzyć. Na domiar złego doliczcie sobie do tego ciut przestarzałe składy, brak fotek czołowych zawodników i w sumie niewielkie opcje taktyczne. Jedną z nielicznych nowości jest opcja Hot Spots, która umożliwia sprawdzenie, w których częściach parkietu dany koszykarz będzie spisywał się najlepiej.

NBA Live 08

W rytmach świetnej, czarnej muzyki wita nas menu główne. Kapitalnie prezentuje się od strony kolorystyki i przejrzystości. Do tego w tle pojawiają się filmy przedstawiające najbardziej spektakularne sytuacje z NBA! Miło popatrzeć i warto docenić tę fantastyczną koordynację audiowizualną, bo po rozpoczęciu spotkania oprawa graficzna zaczyna wołać o pomstę do nieba. Mamy rok 2008, a produkcja EA Sports spełnia co najwyżej średniowieczne standardy. Jest brzydko, kwadratowo, a na domiar złego aplikacja obsługuje tylko stosunkowo niskie rozdzielczości.

Polska wersja NBA Live 08 kosztuje zdecydowanie za dużo. Chcąc zaznać koszykarskich emocji (emocji, hehe, dobre sobie) we własnym domu musicie wyłożyć 140 złotych. Dostaniecie za to pudełko DVD z płytą oraz instrukcję, która przedstawia elementarne tajniki nadchodzącej zabawy. Między innymi klawiszologię oraz przyciski pada. Niestety, przy tak wątpliwej przyjemności płynącej z czasu spędzonego przy tym tytule - możecie grać nawet touchpadem laptopa, żadnej większej różnicy na plus to nie uczyni.

NBA Live 08

A wiecie co jest najbardziej niesprawiedliwe? Że cały Zachód - podobnie jak ja - mocno zawiódł się na wersji pecetowej, z kolei pod niebiosa wychwalana jest NBA Live 08 dla nextgenów. Konsole nowej generacji widocznie cieszą się jakimiś specjalnymi względami programistów z Kanady. Niestety - nam, komputerowcom, przyjdzie kolejny raz kupić produkt, który od 2005 roku jeśli się zmienia, to tylko na gorsze. Albo abstynencja od pecetowego kosza. To byłoby zdecydowanie najzdrowsze rozwiązanie.