1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Moja przygoda z grami cRPG [cz.2]

Witam wszystkich Czytelników po mniej więcej miesięcznej przerwie. Zamierzam przybliżyć Wam następne tytuły z gatunku cRPG i opisać moją dalszą przygodę z nimi. Ostatnio zatrzymałem się na lekko rozczarowującym produkcie BioWare - Neverwinter Nights. Nie będę dalej snuł we wstępie, tylko od razu zabiorę się do opisywania, żeby zbytnio Was nie zanudzić. Następną grą - przez wielu uważaną za jednego z najlepszych cRPGów na rynku - jest druga część Gothica. Osobiście nie podzielam całkowicie tego zdania, ale to chyba przez krótki, odbyty z nią stosunek [Czy my myślimy o tym samym? :D - Volt.] Jednakże zamierzam odrobić straty w najbliższych tygodniach. Jakoś ostatnio wzięło mnie na grywanie w tego typu tytuły…Mniejsza oto, zaczynajmy!

Gothic II

Zacznę od przedstawienia. Jest to sequel Gothica, który ujrzał światło dzienne w 2001 roku. Gra jest pełnoprawną kontynuacją, historia nawiązuje do części pierwszej, z czego dostajemy serię powiązaną ze sobą fabularnie, tworzącą spójną całość. Logiczne więc, że znów kierujemy bardzo charyzmatycznym, acz bezimiennym bohaterem, który podbił serca pięknych dam w części poprzedniej. Gothic II stał się produkcją jeszcze bardziej rozbudowaną! Trzeba przyznać, że od razu powala rozmachem i wykonaniem. Sama gra wydaje się mieć mniej bugów niż "jedynka", choć i tych tutaj nie brakuje. Ale jak na tak wielki świat to nie sposób zlikwidować wszystkich niedociągnięć - nigdy nie znajdziemy ideału, nawet jeśli będziemy Bóg wie ile czasu szukać. Dużo lepiej wypadła też oprawa graficzna, która prezentuje się naprawdę okazale (no może już teraz nie robi takiego wrażenia, jak w czasie jej premiery, ale nadal jest na co popatrzeć).

Gothic II

Gothic II mimo, że był mniej atrakcyjny niż wydany o mniej więcej takiej samej porze konkurent - Morrowind, to jednak pod względem grywalności i klimatu, ta druga gra wymiękła już przy pierwszym zagraniu. Oczywiście to jest tylko i wyłącznie moje zdanie, bo ja fanem serii TESa nigdy nie byłem, nie jestem i już raczej nie zostanę (a dlaczego? A tego dowiecie się już w tym tekście!:)). Dobra, dobra, ja tutaj piszę o porównaniach z innym cRPGiem, co jest bardziej doszlifowane niż w pierwszej części, ale pewnie zadajecie sobie pytanie - jak w rzeczywistości jest z samą jakością opisywanej właśnie przeze mnie gry? (mówię o tych co nie grali, chociaż nie wiemy czy w ogóle tacy się znajdą).

Mimo, że Gothic II jest bardziej rozbudowany, lepszy graficznie, posiada bardziej funkcjonalny i przejrzysty interfejs i usprawnione (ale nie do końca) sterowanie (chyba wiemy, co było bolączką w "jedynce"?) to jednak nie wciąga tak jak poprzedniczka. Trudno mi powiedzieć czemu, może dlatego, że "dwójki" nie poznałem tak dobrze jak pierwszej odsłony serii. Może po prostu twórcy postawili na wielkość, a zapomnieli o jakości? Hmm…po chwili scalenia myśli sadzę, że Piranha Bytes jak najbardziej postawiła na oba elementy. Może jednak brakowało tej magii? Kto wie…może i ja się dowiem niedługo, bo zamierzam wrócić do tej gry w najbliższym czasie (i nie tylko do tej, osobnicy czytający moją poprzednią publikację są zapewne w to wtajemniczeni). Niemniej jednak Gothic II jest zdecydowanie godny polecenia i aż wstyd nie zagrać.

Star Wars: Knights of the Old Republic

Następne dzieło mistrzów z BioWare (dla mnie oni na zawsze będą mistrzami - to jest takie moje prywatne określenie tej ekipy). Od razu powiem, że ta gra powaliła mnie na kolana! Może nie posiada fabuły na miarę Planescape Torment, aczkolwiek naprawdę wyśmienitą (nawet powiedziałbym, że lepszą niż część pierwsza Wrót Baldura). Ale w KotOR wyżej niż opowiedziana historia stał klimat Star Wars (powiedziałbym, że tak przepyszny, jak w "starej trylogii"!).

KotOR

Gra charakteryzowała się oprócz tego ładną trójwymiarową grafiką, G-E-N-I-A-L-N-Ą ścieżką dźwiękową (w sumie chyba w żadnych Gwiezdnych Wojnach nie stała ona niżej niż zaledwie "b. dobra"), ciekawym rozwojem postaci (nie od początku stajemy się Jedi) i wyborem moralnym (Ciemna czy Jasna Strona Mocy?). Dziś to dzieło uważam za jeden z moich ulubionych cRPGów. Grę ukończyłem niejeden raz i za każdym razem bawiłem się równie dobrze (i za każdym udało mi się odkryć coś nowego!). Grywalność była i nadal jest przez duże "G". Po prostu jak dla mnie tutaj wszystko stało na bardzo, i to bardzo wysokim poziomie. Mimo, że jest przez wielu "erpegowców" oceniana dość wysoko, to nie uważa się ją za jakąś rewolucją i ze wszech miar wyjątkową, jedyną w swoim rodzaju.

Knights of the Old Republic trafiła dokładnie w moje gusta; może to tylko przez to, że jestem fanem Star Warsów przyjąłem tak ciepło ten tytuł? Jak dla mnie jest to zdecydowanie najlepiej wykonana i najbardziej grywalna gra tego typu (przynajmniej z tych cRPGów "nowej generacji" - chodzi mi o te, które są w 3D, a nie, jak wcześniej ukazane tytuły, z bardzo popularnym rzutem izometrycznym i wciąż trzymającym się pięknem 2D). Produkt jednak jest na swój sposób nader wyjątkowy. Nie ma co, sam sobie narobiłem "smaka" na KotORka - lepiej jak skończę o niej pisać powyższym akcentem ;)

Vampire The Masquerade: Bloodlines

To jest jedna z nie tak starych cRPGów i jest troszkę inna, przypomina starego, ale jarego Deus Exa. Bloodlines opiera się na klasycznym systemie RPG firmy White Wolf Publishing. Gra twórców Arcanum stworzona została na silniku HL2 - Source, który oferuje naprawdę niezłą oprawę wizualną. Mogliśmy dołączyć do jednego, z wielu wampirycznych klanów (a dokładnie 7).

Nowy "Vampire" ma złożoną, nieliniową fabułę, interesujący system walki i rozwoju naszego "wampirka". Akcja gry rozgrywa się w mrocznym mieście - Los Angeles, gdzie noc jest dniem, a dzień nocą (chociaż porannych odblasków słońca nie ujrzycie). Niby ciekawa wizja, niby niebanalna "opowiastka" o życiu i śmierci, rządnych krwi wampirów ;) Jednak największą bolączką "Maskarady" były bugi, bugi i jeszcze raz bugi! Tych było od groma i nawet więcej! Nie sposób było tego ogarnąć. Niektóre wręcz uniemożliwiały ukończenie gry. Nie mogło się obejść bez sporej ilości poprawek i łatek. Powstały także nieoficjalne, które naprawiały więcej rzeczy niż te oficjalne.

Vampire

Ogólnie gierka nie była zła, powiedziałbym, że niezła (gdyby nie te cholerne niedociągnięcia, psujące frajdę). Ciesząca oko grafika, monumentalna, klimatyczna oprawa muzyczna podbudowały tylko atmosferę wampirycznego półświatka. Jeżeli lubisz takowe uniwersum to ten tytuł z pewnością Ciebie zainteresuje i nie możesz obok takiej gry przejść obojętnie. Po wydaniu patchy można już spokojnie pograć, bez większych zgrzytów (czy wysypie się win czy gra nie złapie jakiegoś "freeza").

Star Wars: Knights of the Old Republic II - The Sith Lords

Po wielkim sukcesie SW: KotOR nie musieliśmy zastanawiać czy kiedykolwiek wyjdzie do niej prawowity sequel. Bo po co niszczyć kurę, znoszącą złote jajka? Otóż tak było, nie czekaliśmy długo, po półtora roku od pierwszej części ujrzeliśmy w akcji - The Sith Lords. Z jednej strony był to stary, dobry KotOR, a z drugiej otrzymaliśmy produkt z paroma wkurzającymi babolkami, z przestarzałą grafiką (niewiele lepszą niż w "jedynce"). No i nie dostaliśmy dokładnie tego, czego chcieliśmy. Ale pod wieloma względami druga część prezentuje się lepiej. Mroczniejsza fabuła, bardziej "rzeczywiste" postacie, duża ilość nowych przedmiotów i broni, więcej mocy, więcej ciosów, i bardziej dynamiczna, i płynna walka. Zmianie nie uległ natomiast nadal świetny klimat (po co zmieniać, co dobre?).

KotOR 2

Za pierwszym razem zabawa była równie dobra jak w przypadku pierwszej odsłony (rozczarowało mnie jedynie zakończenie…). Nie zwracając zbytniej uwagi na wizualną stronę gry (bo ja do tego wielkiej wagi nie przykładam, dla mnie to jedynie dodatek) dałem się pochłonąć KotOR-owi II bezgranicznie i bez zobowiązań ;) Tak samo wciągająca, tak samo rozbudowana, ot co! Jakiś czas temu wróciłem do niej (głównie za sprawą wydanego nieoficjalnego spolszczenia - z ciekawości przetestowałem jak im to wyszło), jednak poleciała z dysku po paru godzinach grania. I pomyślałem - to już nie to co "jedynka". Może i dobra jest, na pewno warta zagrania (przynajmniej, żeby poznać ją ten jeden raz), ale nie ma tego czegoś, co miał jej prequel. Ale już niedługo chyba dokończę, to co zacząłem, bo znów mam ochotę "wejść" w niezwykłe, wirtualne uniwersum Star Wars. Niech Moc będzie z Wami! (i pasowałoby, że ze mną też ;)).

Fable: The Lost Chapters

Chyba ostatni z nowych cRPG-ów, który mnie zachwycił. Przez ostatnie lata niewiele ich było (wolę jednak klasykę). Gra najpierw zawitała na Xboxa, dopiero później studio Lionhead z marzycielem i nie do końca spełniającym swoje obietnice Peterem Molyneux stworzyło jej pecetową wersję. Fable: Zapomniane Opowieści czuć w pewnym stopniu innowacyjnością i świeżością w swym gatunku. Znakomity świat rodem z Kwitnącej Baśni, system całkowicie łamiący standardowy rozwój postaci, "lekkie" podejście do tematu.

Fable

Muszę przyznać, że Fable zawładnęła mym umysłem na dobre parę tygodni. Codziennie, kiedy wracałem do domu, siadałem, włączałem komputer i oddawałem się grze. Może fabuła nie jest tak świetna jak np. w wyżej wymienianych tytułach, to jednak ten produkt jest niezwykle miodny. Od początku do samego końca nie pozwala odetchnąć choć na chwilę. Jedyną rzeczą, która mnie denerwowała to za szybkie odradzanie się przeciwników (może nie chodzi tak dokładnie o samą "szybkość", a o to, że opuszczając dane miejsce możemy spodziewać się po powrocie do tej samej lokacji ponownie hordy zaciekłych, śliniących się na Ciebie wrogów. Wolałbym, gdyby respawn występował trochę rzadziej (co jakiś czas, a nie po "wyjściu" ze skrawka krainy).

Gra rozgrywką przypomina znanego Gothica, tylko różni się klimatem. Grając w Fable czułem się jakbym był w bajce, w bajce niezwykłej, innej niż inne (to jest chyba ta niezwykłość gry pana Piotra). A, że pewnych obietnic nie dotrzymał, to już inna sprawa, mimo tego Zapomniane Opowieści to wyśmienity produkt. I do tego ta klimatyczna grafika, robiąca olśniewające wrażenie. Fable to taka wirtualna bajka…

The Elder Scrolls IV: Oblivion

No i znów Bethesda zapowiadała nie lada rewolucję w grach cRPG. Hehe, a ja znów głupi uwierzyłem i znów się zawiodłem (który to już raz?). Miało być tak pięknie…a jest zaledwie dobrze. Może i Oblivion ma wspaniałą grafę (choć aż tak wspaniałej to nie ma…), może i jest rozbudowany i długi (choć sam wątek główny nie jest już tak długi jak w Morku…), może i świat jest ogromny (choć jest mniejszy niż w ostatniej odsłonie), ale co z tego? Jak gra wieje nudą, od samego początku, no prawie. Najpierw dane jest nam "zrobić" swojego ludka, wybierając jedną z wielu dostępnych ras jak elfy czy ludzie, pozmieniać co nieco w swoim wyglądzie (kształt nochala, rozmiar uszów i takie tam duperelki ;)) i basta! I zaczyna się ubaw…ubaw jakiego się nie spodziewałem. "Wstęp" w grze jest nawet niezły, dynamiczny, efektowny (walka jest lepsza niż w morku, moim zdaniem bardziej płynna), ale gdy już wyjdziemy na świeże powietrze to już nie jest tak ciekawie. Nie dość, że horrendalne wymagania sprzętowe dają po sobie znać to powoli Obek staje się monotonny i najzwyczajniej nudny. Jak widać, seria TES nie jest mi przeznaczona. Więc grę pozostawię wielkim fanom i maniakom.

Oblivion

Summa summarum

No i zostało mi podsumowanie tego tekstu. Dziwicie się czemu w tym zestawieniu nie znalazło się miejsce dla takiego hitu jak Diablo II? Otóż wypisywałem i opisywałem gry cRPG z krwi i kości ;) Nie wymieniłem żadnych hybryd w postaci Spellforce'a, Sea Dogs czy Dungeon Siege albo właśnie Diablo. Tym ostatnim jest dość blisko prawdziwym cRPG-om, ja jednak nigdy nie lubiłem hack'n slashów i już chyba tak pozostanie. Jest wiele świetnych gier ocierających się o gatunek przeze mnie w tej publicystyce opisywany, jak Piraci z Karaibów albo Freedom Force. Ale do takich cRPG-ów jak BG, PT czy Fallout im SPORO brakuje, te produkty raczej kwalifikujące się do gier akcji z elementami, występującymi w "erpegach". Jest też sporo tytułów, którym bliżej do tego typu jak wcześniej wymienione "Psy Morskie", ale to jednak nadal nie to. Niech pozostanie to w takiej formie, w jakiej sobie zarzuciłem. cRPG to cRPG. Koniec i kropka.

Chyba jedyną produkcją, której tutaj nie zamieściłem to Świątynia Pierwotnego Zła, ale tylko z tego względu, że nie miałem okazji w nią zagrać. To zrozumiałe, że nie mam po co pisać o grze, której nawet na oczy własne nie widziałem.

Kończąc ten wyczerpujący artykuł, chciałbym jeszcze powiedzieć troszkę na temat nadchodzących hitów takich jak: Gothic III, NWN II czy polskie Two Worlds oraz obiecująco zapowiadający się Wiedźmin (trzymam kciuki!). Gdy ten tekst ujrzy światło dzienne, to dane już nam będzie zagrać w pierwsze dwa wymienione dzieła, a jest na co czekać, to jest pewne! Ten rok trzeba przyznać dla graczy i fanów cRPG należy do nader udanych i raczej nie ma na co narzekać. Tylko aż strach pomyśleć - gdzie ja znajdę tyle czasu na ukończenie tylu smakowitych "dań"?