1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Magia muzyki [publi]

Oglądając film, widzimy efekty specjalne, grę aktorską, ujęcia… Jasne, każdy z tych aspektów jest szalenie ważny, bez nich dzieło nie byłoby tym samym tworem. Jednak istnieje też coś, według mnie, o wiele ważniejszego niż bodźce odbierane ludzkim okiem. Tym czymś jest oczywiście ścieżka muzyczna filmu, która potrafi przeważyć o waszych, Drodzy Czytelnicy, odczuciach odnośnie całej produkcji, nawet gdy nie zdajecie sobie z tego sprawy…

Muzyką do całej sagi Gwiezdnych Wojen zajął się John Williams, prawdopodobnie najlepszy kompozytor muzyki filmowej obecnie. Dość powiedzieć, że jest to muzyk, który został już 45 razy(!) nominowany do Oskara, natomiast pięciokrotnie był nim nagradzany! Wiecie, czym byłyby filmy Lucasa bez genialnej ścieżki dźwiękowej? Zgroza, wolę sobie tego nie wyobrażać! Nie będę w tym tekście pisał banałów, pokroju "cudowna" czy też "klimatyczna". Każdy, kto oglądał sagę, wie, jak dobra jest muzyka Williamsa - kto nie oglądał… Cóż, przecież nie opiszę dźwięku słowami. Tym bardziej TAKIEGO dźwięku!

John Williams - to przez niego to wszystko

Soundtrack z GW to nieziemskie zjawiskiem. Dlaczego? Dlatego że jest chyba jedynym elementem, który został tak samo dobrze wykonany w Nowej Trylogii i w Starej! Rzekłbym nawet, że części 1-3 wyróżniają się bardziej ujmującą ścieżką dźwiękową, jednak jest to chyba spowodowane lepszą jakością wynikającą z daty produkcji. Magia muzyki Williamsa nie kończy się jednak na filmach - nawet ścieżki audio z gier z uniwersum GW oraz serialu rysunkowego Wojny Klonów nie odstają od pierwowzoru, pomimo iż tworzyli je inny kompozytorzy, jedynie wzorujący się na oryginalnym dziele. Niektóre motywy z KotOR-a wciskały w siedzenie, czyniąc tę grę tak klimatyczną, jak to tylko możliwe! Duża część utworów Williamsa opiera się o jedną charakterystyczną melodię, różnią się one jednak instrumentami je wykonującymi, tonacją, dynamiką itp. W ten sposób orkiestra symfoniczna biorąca udział przy nagrywaniu soundtracku zagrała jeden motyw przewodni na mnóstwo sposobów, czyniąc każdy z nich wyjątkowym, odpowiednim dla innego nastroju.

Muzyka z sagi Lucasa dosadnie odcisnęła swe piętno na kulturze masowej. Nietrudno spotkać osobę, która filmu nie oglądała, za to kojarzy motyw główny GW tudzież Imperial March. Wiele z tych utworów zostało również wykonanych przez współczesne zespoły, za przykład posłużyć może wspomniany Marsz Imperialny, który studyjnie nagrała Metallica, przerabiając trąby na metalowy riff. Spotkać możemy też przeróżne remiksy. Muzyka Williamsa kojarzy się całemu światu nieoderwalnie z sagą, jest to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów filmu George'a Lucasa (tuż obok "Dawno, dawno temu z odległej galaktyce…" i Dartha Vadera, tak sądzę).

Ważną rolę w kompozycjach Williamsa pełnią partie chóru. Wykorzystany po raz pierwszy w Mrocznym Widmie utwór zatytułowany Duel of The Fates, słyszalny m.in. podczas walki Qui-Gona z Darthem Maulem, najzwyczajniej w świecie przekręca wnętrzności i sprowadza na nasze plecy dreszcz. Czym byłby ten utwór bez chóru śpiewającego po łacinie? Oczywiście, niczym. Interesujące, że jakiś czas temu wygrzebałem w sieci tekst owego dzieła - wiele z niego nie zrozumiałem, ale śpiewać już można! Wybaczcie odbieganie od tematu, już wracam. Drugim świetnym kawałkiem z wykorzystaniem wokalu chórzystów jest Battle of The Heroes, znane z epizodu trzeciego, podczas starcia Anakin kontra Obi-Wan. Tego opisać się nie da, to trzeba usłyszeć - wiedzcie tylko, że w moim osobistym zestawieniu ten motyw zajmuje bardzo wysoką pozycję.

Jeśli ktoś oglądał Gwiezdne Wojny wie, że takiej ochrony bać się nie należy - nawet, gdy zaczną strzelać…

W nieco mniej walecznych i heroicznych klimatach utrzymany jest inny z moich ulubionych kawałków - Across The Stars, który pojawił się pierwotnie w Ataku klonów. Utwór pełen nostalgii, smutku i rozpaczy. W momentach wyciszenia idealnie potęguje nastrój. Nieważne, że powstał jako temat muzyczny romansu Anakina i Padme (chyba najgorszej pary w historii kinematografii…), będąc odciętym od filmu broni się o wiele lepiej. Polecam przyjrzenie się temu utworowi, pamiętajcie jednak, że idealny efekt osiąga się słuchając go bardzo głośno. Każdy nerw ciała reaguje na tę melodię, naprawdę!

Przelanie muzyki na papier jest oczywiście niemożliwe (w formie nut i tak mało który z Was by chyba coś zrozumiał), jednak postarałem się jak mogłem przybliżyć wam "magię muzyki" w świecie Gwiezdnych Wojen. Zachęcam do odsłuchania pełnego soundtracku - kilka utworów, które wymieniłem, to zaledwie namiastka całokształtu, wierzchołek góry lodowej. Mógłbym podać tu jeszcze wiele tytułów, łącząc je z uczuciami towarzyszącymi przesłuchiwaniu, jednak mijałoby się to z celem - to trzeba po prostu usłyszeć. Tak więc jeszcze raz zachęcam. Zapoznajcie się z muzyką Johna Williamsa, a się od niej już nie oderwiecie…