1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Łowca androidów

Obecnie upływa druga dekada od czasu śmierci Philipa K. Dicka, amerykańskiego pisarza literatury sience fiction. Pamięć o nim jest ciągle żywa. Podobno jeden obraz zastępuje tysiąc słów. W przypadku ekranizacji Łowcy androidów na podstawie powieści Dicka, Czy androidy śnią o elektrycznych owcach? można byłoby rzec, że nawet więcej niż w tysiąc, gdyż wizja przyszłości wydaje się być niekończącą się opowieścią. Zwłaszcza, gdy za jej adaptację zabiera się sam Ridley Scott.

W skrócie o historii filmu

O kulisach powstania Blade Runnera (Łowcy androidów) można byłoby napisać książkę lub nakręcić film dokumentalny. Wszelkie perypetie związane z adaptacją dotyczą scenariusza - autorstwa Hamptona Fanchera i Davida Webba Peoples'a. Sporną kwestią okazało się być zakończenie dzieła Ridleya Scotta, które notabene składa się z co najmniej pięciu alternatywnych scen. Bez wątpienia miał na to wpływ przedpremierowy pokaz filmu w Dallas i Denver, który okazał się być kompletną klapą. Z kina wyszły setki sfrustrowanych widzów. Można było usłyszeć wypowiedzi w stylu - "To ma być k***a zakończenie?!". W porannych gazetach ukazały się nieprzychylne recenzje filmu. Krytycy nie zostawili suchej nitki na Blade Runnerze. Spośród błędów wytykali m.in. narrację (Decarda) zza kadru oraz zupełnie niepasujący do klimatu dzieła happy end.

Łowca androidów

Film okazał się być kompletnym niewypałem oraz finansową porażką, w dniu swojej premiery - 25. czerwca 1982 r. Po dekadzie odrodził się w nowym wydaniu. Światło dzienne ujrzała wersja reżyserska z dodatkowymi scenami. Wycięto Happy End oraz narrację zza kadru, usunięto błędy z poprzednich wersji. Blade Runner odrodził się jak Feniks z popiołów. Publiczność oszalała na jego punkcie. Film zyskał rangę kultowego, stał się pozycją numer jeden dla fanów gatunku Cyberpunk.

Wizja przyszłości zrealizowana przez R. Scotta uzyskała nominację do Oskara w 1982 roku za scenografię i efekty wizualne. W 2007 roku Amerykański Instytut Filmowy umieścił film na 97. miejscu w rankingu "100 najlepszych filmów wszech czasów". W 2007 r. na rynek wyszła kolejna, pięciopłytowa wersja Blade Runnera na DVD, w wersji reżyserskiej - z dodatkowymi efektami specjalnymi (cyfrowo poprawiono jakość obrazu) oraz z paroma zmienionymi ujęciami (w scenie zabójstwa Tyrella - Batty mówi: "I want more life...father" - poprzednio "I want more life...fucker", drobne zmiany językowe spotkał ponadto prolog oraz epilog).

Przerażająca wizja przyszłości opiera się na powieści Philipa K. Dicka, pt. Czy androidy śnią o elektrycznych owcach? z 1968 r. Zaskakujący jest fakt, że pisarz przewidział w niej problemy trapiące ludzkość, takie jak: globalizacja, przeludnienie, amerykanizacja życia, korporacjonizm oraz wiele, wiele innych… 40 lat temu! Dziś śmiało można nazwać Dicka Nostradamusem XX stulecia. Jego postapokaliptyczna wizja Los Angeles z 2019 r. ukazana w Łowcy androidów może się wkrótce ziścić jeżeli ludzkość będzie nadal zatruwać naturę, wycinać lasy, zanieczyszczać wodę, niszczyć naturalne środowisko zwierząt, oddawać do atmosfery coraz większe ilości dwutlenku węgla. W efekcie może to doprowadzić do chronicznego głodu, wymarcia flory i fauny, nadmiernego zatrucia atmosfery, ostatecznie - zmiany błękitnej planety w pustynię.

Blade Runner - fabuła

Ludzkość osiągnęła zaawansowany poziom robotyki pozwalający na stworzenie istot pozornie przypominających człowieka - replikantów (Nexus 6) - przewyższających swoich stwórców siłą, zwinnością i niekiedy inteligencją. Replikanci byli niewolnikami w koloniach pozaziemskich. Używano ich głównie do niebezpiecznych zadań i kolonizacji innych planet. Po krwawym buncie jednego z oddziałów Nexus, pobyt replikantów na Ziemi został surowo zabroniony pod karą śmierci. Powołano specjalne jednostki policji - Blade Runner - miały one za zadanie zastrzelić każdego replikanta wykrytego na Ziemi. Fabuła filmu skupia się na zbiegłej grupie "szóstek", która przybyła do Lost Angeles skradzionym statkiem kosmicznym. Do ich wytropienia i wyeliminowania zostaje zatrudniony, emerytowany łowca androidów - Rick Deckard (Harrison Ford). Co ciekawe - replikantom odebrano status żywej istoty i na ich egzekucję używano eufemistycznego określenia - "emerytura" (z ang. retire).

Replikanci - sztuczni, a jednak łudząco podobni do człowieka

Teoretycznie jedynie co ich różni od człowieka to brak uczuć. Założono, że z biegiem funkcjonowania replikantów mogą wykształcić się ich własne reakcje emocjonalne, tj.: miłość, strach, złość. Znaleziono na to zabezpieczenie w postaci długości czasu działania - ograniczonego do czterech lat. Rozróżnienie replikanta od prawdziwego człowieka było możliwe tylko po zastosowaniu specjalnego testu na empatię, zwanego testem Voight-Kampffa.

Człowieczeństwo

Interesującym zagadnieniem poruszonym w filmie jest problem człowieczeństwa, czyli najogólniej rzecz ujmując zespołu cech stanowiących o byciu człowiekiem, jego naturze oraz o tym, co go odróżnia od innych bytów. Czym jest w istocie człowieczeństwo? Platon uznał, że człowieka od zwierzęcia odróżnia przede wszystkim rozum, dzięki któremu potrafi ujarzmić środowisko naturalne. Myśl starożytnych dotycząca natury człowieka, trafia prosto w sedno. Zwięźle ujął ją Sokrates: "Człowiek to ten, który rozpoznaje dobro i powinien je czynić". Idąc dalej tym tropem, o istocie człowieczeństwa świadczy pragnienie wolności, samoświadomość swojego istnienia (zwierzęta w pełni jej nie posiadają), emocje: miłość, nienawiść, przyjaźń, gniew, strach.

Łowca androidów

Film stawia pytanie o jego granicę - Roy Batty (Rutger Hauer) - replikant, potrafi kochać (Pris), nienawidzić (swojego stwórcę), pragnie wolności ("Dziwne uczucie żyć w strachu, co? Tak właśnie wygląda życie niewolnika"), odznacza się niebywała inteligencją (wygrał partię szachów ze swoim stwórcą - Tyrellem). Jego ciało składa się z krwi i kości, odczuwa ból - zarówno fizyczny, jak i psychiczny po stracie swoich przyjaciół. Czy nie zasługuje na miano człowieka? Jaka jest różnica między replikantem a człowiekiem? Jedynie taka, że posiadają wszczepione wspomnienia, żyją jedynie cztery lata (wyjątek stanowi Rachael) oraz kolekcjonują zdjęcia. Na tym lista zmian się kończy. Według zamierzeń stwórcy - replikant miał być "bardziej ludzki niż człowiek". I tak też jest w istocie, albowiem Deckard uczy się od Roya Batty'ego - czym jest w istocie człowieczeństwo, które utracił.

Rick Deckard - człowiek czy replikant?

Do dziś nie umilkły zagorzałe dyskusje na ten temat. Po obejrzeniu filmu w wersji reżyserskiej, skłaniam się do tezy, że jest replikantem. W filmie możemy odnaleźć wiele przesłanek, tropów przemawiających za tym, że Deckard - podobnie jak inni replikanci - ma wszczepione wspomnienia. W momencie stanu pośredniego, pomiędzy jawą a snem, Deckard ma wizję jednorożca, którego w finałowej scenie Gaff składa z papieru, w postaci figurki z orgiami, dając mu tym samym do zrozumienia, że zna jego wizję. Pozostałe wersje filmu wprowadzają jeszcze więcej zamieszania - w nich Deckard jednoznacznie jest człowiekiem.

Blade Runner - wiecznie żywy i na nowo interpretowany

Na zakończenie warto wspomnieć, że film ten z roku na rok zwiększa swoją popularność, obecnie wśród fanów sci-fi uchodzi za miano kultowego. Zdumiewający jest fakt, że na nowo - fani oraz krytycy - odkrywają jego piękno, przesłanie oraz filozoficzną mądrość o istocie człowieczeństwa, problemie stwórcy, który powinien liczyć się z konsekwencjami swojego dzieła. Ten film warto obejrzeć chociażby z powodu doskonałych efektów specjalnych - widok miasta przyszłości, po którym latają futurystyczne taksowki zapiera dech w piersiach. Ponadto kapitalna gra aktorska - Rudera Hauera - w roli Battego - replikanta o zimnym, przeszywającym spojrzeniu należy do jednych z najlepszych kreacji w jego karierze. Równie dobrze spisał się Harrison Ford w roli detektywa Deckarda, którego postać w pełni odzwierciedla złożoność ludzkiej psychiki, wraz z jej słabościami, pragnieniami oraz codziennymi dylematami.