1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Lord of the Rings: The White Council

Na deser 13 numeru Playbacku warto chyba wspomnieć o grze, która mogłaby stać się sztandarowym tytułem EA w roku 2007 i stanowić spełnienie marzeń sympatyków komputerowych roleplejów, gdyby nie to, że prawdopodobnie... nigdy nie powstanie. A tak przynajmniej twierdzą źródła zbliżone do oficjalnych. Na oficjalny komunikat szefostwa Electronic Arts wciąż czekamy, ale niemal na pewno porównywany do Obliviona Lord of the Rings: White Council poszedł właśnie do piachu. Ale że podobno nadzieja umiera ostatnia...

The White Council

Fabuła obraca się (lub raczej: miała się obracać) wokół tytułowej Białej Rady, w której skład wchodzą znani z powieści i absolutnie genialnej ekranizacji Petera Jacksona Sauruman, Gandalf, Galadriel, Elrond, Cirdan i Radagast. Akcja toczy się na 100 lat przed Wojną o Pierścień. Gracz po stworzeniu bohatera, który może być przedstawicielem krasnoludów, hobbitów, ludzi lub elfów - rusza w wir wielkiej przygody, która zaprowadzi go w najgłębsze zakamarki przebogatego uniwersum papcia Tolkiena. Los zawiedzie nas właśnie przed oblicze Rady, która wyznaczy naszego alter-ego swym agentem. Czeka nas więc masa zagadek, spisków, zadań i zleceń. Wszystko - naturalnie w służbie dobra, prawa i sprawiedliwości (co zapewne nieco zbije z tropu tych, którzy mieli zwyczaj wybierać w cRPGach postaci na wskroś złe). W końcu stawimy też czoła złu z fortecy Dol Guldur, które zaczyna zagrażać Śródziemiu. Czegoś takiego właśnie brakowało - pięknego, epickiego i klasycznego do bólu rolepleja na pobudzającej wyobraźnię licencji Władcy Pierścieni. Czy kiedykolwiek doczekamy się czegoś podobnego?

The White Council
The White Council

Co obiecywano? Interesujące walki, przeprowadzone w sposób będący zdrowym kompromisem między zręcznościowym modelem znanym z The Two Towers oraz Return of the King, a przemyślanym systemem prosto z The Third Age na konsole. Możliwości swobodnej kreacji własnego bohatera (choć, przyznacie, zaledwie 4 rasy i bardziej niż typowe profesje wcale nie prezentują się specjalnie imponująco), ogromną wolność, znane z książek miejsca i postaci oraz fotorealistyczną grafikę. Nie na darmo gra miała zadebiutować nie tylko na poczciwych piecykach, ale również konsolach nowej generacji - XBOXie 360 i trzecim Playstation. Prace nie wyglądały może na specjalnie zaawansowane - cały czas potwierdzano, że gra powstaje, ale od jakiegoś czasu nie udzielano nowych informacji, a jedyne wypuszczone przez twórców grafiki to ładne, bo ładne, ale jednak jedynie artworki. Widać EA uznało, że projekt wymagałby zbyt wiele pracy/czasu/środków i pozostanie po nim jedynie sporo naprawdę wysokiej jakości materiałów na tapetę.

The White Council

Niespełnione marzenie? Może. Electronic Arts tak łatwo nie wypuści równie dobrej marki jak Lord of the Rings. Niemal pewnym jednak jest, że White Council nie powstanie nigdy. Oficjalna strona świeci pustkami od chwili startu, do dnia dzisiejszego. Autorzy nabrali wody w usta, a plotki, które niedawno zalały Internet wydają się mieć w sobie więcej, niż przysłowiowe ziarno prawdy. Pozostał tylko (biały miś oraz) żal, rozgoryczenie i zniszczone nadzieje, które fani lawinowo wylewają na rozmaitych forach dyskusyjnych. Prywatny apel do tęgich głów z EA - my naprawdę chcielibyśmy dostać Obliviona z Gandalfem i uruk-hai!