1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Kobiece ciało towarem na sprzedaż?

Kobiety zawsze potrafiły czerpać korzyści z tego, że ponoć mężczyźni rządzą światem. Wiadomo również nie od dzisiaj, że najlepiej nadają się do tego ich ponętne kształty, które doprowadzają płeć przeciwną do gorączki. A skoro nie można tego zmienić, to dlaczego by z tego nie korzystać?

Kobiece ciało towarem na sprzedaż?

Cóż podaje słownik języka polskiego, gdy wpiszę doń wyraz "absurd"? Podaje, że absurdem jest to, co jest pozbawione sensu. Zapamiętajcie to, droczy Czytelnicy, bowiem przez najbliższe pięć minut będzie ono tym, o czym będziecie czytać. Głównym tematem niniejszego artykułu jest właśnie ów jakże ładnie brzmiące słowo absurd. A raczej to, co absurdem jest.

Kobiece ciało towarem na sprzedaż?

Właściwie do tego krótkiego tekstu, który został napisany w formie bardziej żartobliwej, niźli poważnej (dodam to, żeby ktoś nie pomyślał, iż taka ze mnie szowinistyczna świnia), nie zamierzałem mieszać naszej rodzimej polityki. Marnej, bo marnej, lecz w całym swoim absurdzie zabawnej. Bo jak inaczej, jak nie (marnym) dowcipem wytłumaczymy to że Partia Kobiet reklamuje się swoimi jakże z pewnością kobiecymi ciałami. Już parę razy także tłumaczono mi, że to symbol i nawet dobry pomysł, no ale cóż… Nie chcę wciskać Wam, drodzy Czytelnicy, moich poglądów, jednakże uważam taką formę za lekko absurdalną, gdyż to nikt inny jak Partia Kobiet walczyć powinna ze wszechobecnym seksizmem. Nie pomnę też faktu, że założycielka (albo względnie Założycielka), znana, acz już mniej ceniona pisarka, wydała niedawno swoją nową książkę. A przecież niema lepszego przepisu na sukces, niż sława dla swojej osoby. Zakończmy tym akcentem, gdyż temat jest mocno dyskusyjny, a ja pewnie narażam się właśnie naszym kochanym Czytelniczkom, a wiem, że i takie są.

Kobiece ciało towarem na sprzedaż?
Kobiece ciało towarem na sprzedaż?

Rozwój wirtualnych kształtów biegł, jak nie trudno się domyślić, równolegle do rozwoju grafiki komputerowej. Wystarczy porównać chociażby pierwszego Tomb Raidera z ostatnim. Ale to jest jasne i wcale nie o to mi chodzi. Czy stwierdziliście kiedyś, że im ładniejsza panienka na ekranie, tym przyjemniej się gra? Przykro mi, ale tak właśnie jest. Są to jednak podstawy psychologii, a producenci i tak stosują to gdzie tylko się da. Kiedyś na portalu_którego_nazwy_teraz_nie_wymienię, znalazła się galeria obrazków kobiet prosto z gier, których stroje były tak absurdalne (ktoś liczy który raz napisałem ten wyraz?), że aż parsknąłem śmiechem i to za każdym kolejnym było tak samo. Otóż "zbroje", które panienki nosiły kryły tylko tyle, ile kryje dzisiaj bielizna… Nie wspomnę biegania na szpilkach. Pamiętacie może Tekkena i Ninę w lateksowym wdzianku, oraz szpilkami większymi niż te naprawdę przyzwoite? Tudzież Annę w sukni do ziemi? Rzeczywiście wygodne. Nawet nie będę liczył też kobiet w porozcinanych gdzie się da strojach, bo ważne przecież, by było widowiskowo a nie realistycznie.

Kobiece ciało towarem na sprzedaż?

Dzisiejsza puenta jest związana nierozerwalnie z wyrazem "absurd". Otóż po prostu nie można inaczej nazwać tej sytuacji, jak zwykłym, zwyczajnym absurdem. Widzę teraz także, że rodzime przykłady są jak najbardziej na miejscu i wcale nie odbiegają stylistyką wymowy od tematu głównego, jakim są gry komputerowe. Rozumiem, że trendy i w ogóle kreowanie seksu na główną rozrywkę, zamiast na przykład książki, parę osób boli. W tym gronie jestem także i ja, więc śmiało mogę powiedzieć, że irytuje mnie ubieranie pięknych elfów w bielizną prostu z sexshopu, czy bieganie z pistoletem w ręku i szpilkami na nogach. Irytuje mnie to, aczkolwiek rynek rynkiem i to również jestem w stanie zrozumieć i przemilczeć. O ile granice absurdu nie zostają przekroczone. A tak właśnie się dzieje, quod erat demonstrandum. Temat na tyle właśnie absurdalny, że wystarczyła strona tekstu, by wszystko było jasne.