Rico Rodriguez, małomówny Bond o kruczych włosach i agent Centralnej Agencji Wywiadowczej w jednej osobie, powróci w kontynuacji GTA-podobnej gry Just Cause. I to nie w byle jakim stylu. Poprzednio powstrzymał żądnego władzy Mendozę na tropikalnej wyspie, pełnej rozgrzanych od prażącego słońca dziewczyn. Tym razem przyjdzie mu zmierzyć się z kolejnym despotą, gdzieś na kontynencie azjatyckim. Znowu staniemy po stronie dobra! Déjà vu? Nie inaczej. Niemniej jednak zapraszam do zapowiedzi!

Pierwsza nowość to wspomniany we wstępie teren działań. Gdzie dokładnie trafimy? Czy w istniejące w rzeczywistości miejsce? Trudno powiedzieć, mówi się o lądzie leżącym w południowo-wschodniej części Azji. Co się z tym wiąże? Oprócz tropikalnych, zalesionych miejsc zwiedzimy niejedną zasypaną śniegiem górę. Odmiana krajobrazów powinna grze wyjść na dobre, zwłaszcza że to, co dobre w "jedynce", pozostało na swoim miejscu, a małe wzbogacenie widoków raczej umili, niż zaszkodzi. Co do wielkości - wystarczy przypomnieć sobie jak dużą wyspę otrzymaliśmy w pierwszej odsłonie. Czy sequelowi uda się ją pobić? Jedno jest pewne - rozmiary będą zbliżone.

Just Cause 2

Twórcy gry twierdzą, że Just Cause kulała pod wieloma względami, nie oferowała tyle, ile by sobie życzyli. Chcą więc naprawić ten błąd w kontynuacji i wykorzystać w pełni rozległy obszar, oferując dużo więcej niż w poprzedniczce. Dziwnym (a czy trafnym, to się okaże) posunięciem Avalanche studios jest zrezygnowanie z zadań pobocznych. Trzeba przyznać, że te w "jedynce" nie stały na wysokim poziomie i często się powtarzały albo nużyły niemiłosiernie. Jeśli wątek główny będzie tak dobry jak w pierwowzorze, to nie powinniśmy narzekać. Byle tylko długość była zadowalająca, bo pierwszą część dało się ukończyć w zaledwie kilka godzin. A chyba nie tak powinno być, jeśli JC 2 ma konkurować chociażby z GTA: SA (o GTA IV można zapomnieć, bo to nie ta poprzeczka).

Wachlarz umiejętności Rodrigueza ma być jeszcze bardziej różnorodny, czyli dobrze nam znane, lecz usprawnione, wyczyny kaskaderskie będą tu na porządku dziennym (i nocnym). Programiści ze studia Avalanche postawili na większy realizm walk. Głównie za sprawą planowanych popraw w AI nieprzyjaciół i kompanów. Na szczęście - jeśli wierzyć słowom Szwedów - gra nie będzie totalną sieczką.

Just Cause 2

Duża liczba graczy męczyła się z modelem jazdy, który faktycznie był nieco skopany. Niestety, autorzy z Avalanche Studios nie pisnęli słówka na temat poruszania się samochodami i innymi środkami transportu (a że będą samoloty, łodzie itd. - to pewne). Osobiście trzymam kciuki za ten projekt, bo JC 2 ma naprawdę wielkie szanse stanąć w szranki z ostatnią odsłoną GTA, a czy da radę, mając na karku nachodzącą "czwórkę", zobaczymy.

Just Cause 2

Jak przystało na grę wydaną w 2008 roku, oprawa wizualna ma stanowić jedną z większych zalet szwedzkiej produkcji. Już w poprzedniej części stała ona na przyzwoitym, jeśli nie wysokim, poziomie. Może za bardzo się świeciła (nadmiar efektów "bloomu") i miejscami raziło to oczy, ale wrażenia były - w moim przypadku - pozytywne. Pierwsze prezentowane screenshoty z samego gameplaya raczej nie pochodzą, ale jeśli choć w połowie szata graficzna będzie tak dobra - można mówić o tytule cokolwiek rewolucyjnym i zdolnym w tej kwestii do pobicia swoich gatunkowych konkurentów (nie tylko GTA:SA, ale i nadchodzące wielkimi krokami GTA IV - wizualnie się na rewolucję nie zapowiada, ale de facto gry z tej serii nigdy nie kładły na łopatki).

Gorzej może być za to z wymaganiami, bo tych "jedynka" małych nie miała i potrafiła się "dławić" na dość mocnym sprzęcie (i to wcale nie na najwyższych detalach). Myślę jednak, że w "dwójce" może być tylko lepiej. Wszak pierwsze Just Cause to był (całkiem udany) debiut studia Avalanche.

Just Cause 2

Nowa odsłona JC najprawdopodobniej wyląduje na wszystkich next-genowych konsolach, czyli PS3 i Xboksie 360, oraz na PeCetach. O wersji na leciwą, ale nadal jarą "czarnulkę" Sony - nic nie wiadomo, ale że wyjdzie również na nią - szanse są raczej małe.

Czy powitamy Rico Rodrigueza z otwartymi ramionami? Na tę chwilę - trudno orzec, ale jeśli autorzy spełnią oczekiwania graczy, można spodziewać się co najmniej dobrego tytułu. Miejmy nadzieję, że do czasu premiery, której dokładna data nie jest jeszcze znana, dopieszczą swój produkt do granic możliwości, a wersja sklepowa będzie dużo bardziej dopracowana niż ich debiut. I eksploracja kawałka Azji będzie dawać niemniejszą radochę niż tropiki w "jedynce". A zmiany wyjdą JC 2 tylko na dobre. Oby.