1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

IV władza najgorsza?

Trójpodział władzy Monteskiusza miał niemałe znaczenie dla późniejszego rozwoju systemu parlamentarnego, ale jak wszystko w świecie, nie może nie ewoluować. I tak jak w większości krajów, tak i u nas media utworzyły czwartą władzę. Czy jest to jednak korzystne?

TV przestałem oglądać jakiś miesiąc temu, z czego jestem dumny, choć z drugiej strony więcej przesiaduję teraz w Internecie... Wcześniej obserwowanie tego co się dzieję w naszym pięknym kraju dzięki TVN24 było nieodzownym elementem mojego życia, spowodowane często przeświadczeniem, że wszystko co "gdzieś tam" się dzieje, ma niewątpliwy wpływ na moje życie. Te przeświadczenie to jednak malało, szczególnie kiedy wielu ludzi w różnorakich miejscach, także w Internecie, starało się mi uzmysłowić, że w kraju jest coraz gorzej, że kolejny dzień, to kolejny zamach na demokrację. I zawsze przy tego typu sytuacjach gdzieś w mej głowie pojawiało się pytanie, czy aby na pewno?

Stop kaczkom

Nie zamierzam bronić naszego "ukochanego" rządu, bowiem z racji swych przekonań i cech jestem liberałem i zapewne gdybym miał prawo do głosowania, to bym głosował na PO, jednakże po półtora roku nagonki na PiS jestem nią zmęczony. Rozumiem, że żarty na temat wzrostu, czy też kawalerstwa Jarosława były śmieszne zaraz po wyborach, ale wszystko w końcu się przeje, a niestety nie wszyscy to zauważyli i ciągle odgrzewają te stare dowcipy.

Trochę zboczyłem z tematu mediów, ale trudno nie zahaczyć o politykę, skoro jest to numer 1 ostatnich paru lat w TV, gazetach i serwisach internetowych. Nawet w rozrywkowych jak do tej pory programach, jak "Kuba Wojewódzki" zaczęły się pojawiać znane persony, jak Andrzej Lepper (który o dziwo nieźle wypadł w nim), czy Jan Rokita, zaś w "Szymon Majewski Show" Rozmowy w tłoku biją podobno rekordy popularności. Dodatkowo oba te programy są w ramówce TVN, który jeszcze emituje "Teraz My", "Uwaga" i ma oddzielny kanał informacyjny, wspomniany wcześniej TVN24.

A propos "Teraz my", po obejrzeniu słynnego odcinka z Jackiem Kurskim, zaczynam się zastanawiać, jakim cudem Tomasz Sekielski i Andrzej Morozowski nadal pracują w mediach. Widocznie jednak kontrowersyjne zachowanie jest teraz w cenie, bo zostali dziennikarzami roku i od jakiegoś czasu pisują w Newsweeku. Chyba próbują w zabawny sposób komentować wydarzenia polityczne w Polsce. Próbują, bo jedyny uśmiech jaki wymusiły u mnie ich teksty, był uśmiech politowania.

Ale polityka nie jest to tylko zachcianką jednej stacji, bowiem w każdym medium jest jej od groma. Programów takich jak "Co z tą Polską" jest wiele, choć trzeba przyznać, że w żadnym nie ma nic nowego. Wszędzie schemat jest podobny, lewica obraża prawicę, prawica lewicę, opozycja rząd, rząd opozycję itd. Niestety (?), nawet wchodząc na forum o grach, można być niemal pewnym aluzji politycznej. Skoro więc ona jest wszędzie, to musi być pewnie ważna. I zapewne taka jest, choć ja z przykrością muszę stwierdzić, że moje życie po sławetnej jesieni 2005 nie zmieniło się diametralnie, i z tego powodu jest mi strasznie przykro. Przykro, bowiem nie odczuwam tego ograniczenia demokracji w Polsce które by mnie bezpośrednio dotykało, nie odczuwam też nacjonalizacji. Odczuwam za to czasami wstyd i zażenowanie niektórymi posłami, ale to uczucie jest już od niepamiętnych czasów. Jedynie czasu coraz mniej mam, a i nowych gier coraz rzadziej przybywa, nie byłbym jednak na tyle odważny, by przypisywać tego rządowi/układowi.

Tam jest ZOMO, a tu jest moher!

Skoro jednak jesteśmy już przy układach, to owszem, kłótnie polityczne w rzekomej IV RP zostały znacznie ubarwione. Z jednej strony mamy grupę fanatyków, którzy wszystkich swych przeciwników nazywają masonami, żydami i cyklistami, z drugiej zaś drugą grupę fanatyków, która wszystkich, którzy nie przyznają jej racji w jakiejkolwiek kwestii nazywają moherami, słuchaczami RM, bądź ksenofobicznymi nacjonalistami. Z tego powodu przestałem lubić skrajności, nawet te, które są ideologicznie zgodne z mymi przekonaniami.

Ech, znowu odbiegłem od tematu, przepraszam, niemniej musiałem to z siebie wyrzucić i wykorzystać swą pozycję autora tekstu, licząc, że te niezwykle ważne przesłanie zagości w sercach tych rzeszy czytelników Playbacku (i kilku, którym zechce się czytać ten tekstu) i zmieni ich życie! (nie ma to jak podkoloryzować rzeczywistość)

Playback namawia rzesze młodych Polaków do ataku na wolne media i dziennikarzy!

Skoro przy koloryzowaniu i zarazem wyolbrzymianiu rzeczywistości jesteśmy, to zapewne gdyby jakimś cudem ten tekst miałby odbić się szerokim echem w kraju nad Wisłą, to na pierwszej stronie Faktu zobaczyłbym pewnie taki napis, fotografie z moja zdziwioną twarzą i nieodłącznym czarnym prostokątem zasłaniającym oczy, i napis Playback przyozdobiony znakami wszelakich dyktatur ograniczających wolność słowa. W sumie ktoś powie, że to brukowiec, więc nie ma czym się przejmować. Szkoda tylko, że tego brukowca kupuje skromne pół miliona Polaków, tym samym dzierżąc palmę pierwszeństwa w sprzedaży. Aż strach pomyśleć ile ludzi to czyta. Co prawda podobno niemiecki Bild (protoplasta polskiego Faktu) jest o wiele gorszy, a dodatkowo jest najlepiej sprzedającą się gazetą w całej Europie (dane via Wikipedia), więc nie tylko u nas jest tak źle, ale mimo to niedobrze mi się robi w pociągu widząc po raz enty tą krzykliwą okładkę z jakąś kolejną, kolosalnie ważną informacją.

No dobra, ponarzekałem sobie, najsmutniejsze jest jednak to, że styl tabloidowy udziela się także podobno poważnym mediom. Kiedyś, dawno temu czerwony pasek w TVN24 był rzadkością, wtedy też mój niecny umysł zapragnął więcej sensacji. Niestety, chyba ktoś to podsłuchał bowiem przez ostatni rok oglądania tego kanału byłem bombardowany niezliczoną ilością czerwonym pasków. Podczas kolejnej paskowej odsłony "a teraz coś wstrząsającego" ktoś w TVN24 chyba postanowił sobie zażartować, bo obok informacji mających znaczenie globalne/krajowe, zamieścił także traktującą o operacji jakiegoś dziecka. Wiem, że brak mi empatii, ale jak niby operacja jakiejś nieznanej mi osoby ma zasługiwać na miano "pilne"? Być może szwankuje mi pamięć i rzeczywiście ta osoba była ważna, jednakże szczerze w to wątpię. Ale chyba czerwonego było za mało, bowiem później pojawił się także napis "Tylko w TVN24" w lewym górnym rogu ekranu informujący widzów, że dany materiał oglądną tylko w TVN24, a jaką stację oglądali? TVN24. Dotąd nie jestem w stanie zrozumieć logiki i celu tego powiadomienia, i mam nadzieje, że przy okazji niedawnego liftingu szaty graficznej usunęli to.

Śmierć oglądana przez jedną osobę to tragedia, przez miliony, śmieszność

Co bardziej wrażliwe osoby przepraszam za modyfikację cytatu wziętą od Stalina, jednakże przy okazji ostatnich tragedii "narodowych" musiałem to uczynić. Zawalenie się hali w Katowicach, wybuchy w kopalni Halemba i śmierć Ani na pewno były tragediami, powątpiewam jednak w ich narodowy charakter. A szczególnie powątpiewam w ten cyrk, który dział się wokół nich. Szczególnie w pierwszym przypadku zdaję się mieć słuszność twierdzenie, że lepiej jest zginąć wraz z duża liczbą osób i z szumem medialnym, wtedy twoi bliscy będą mieli większe profity. Jak widać śmierć śmierci nierówna, szczególnie, że kilka dni później na Morzu Czerwonym zatonął prom z niemal tysiącem osób, i gdy Katowicom poświęcano godziny, tutaj poświęcano minuty.

O ile jednak jestem w stanie zrozumieć poniekąd szum wokół Katowic (w końcu jedna z największych katastrof budowlanych w Polsce, a i tak przydało się przypomnieć co poniektórym o dachach), to za nic nie mogę zrozumieć czemu narodził się szum wokół Halemby (który potrwał 3 dni i umilkł jak ręką odjął) i wokół Ani. Szczególnie ta ostatnia tragedia wzbudziła we mnie śmieszność swym rozgłosem. A swój niemały wkład miał w to Fakt, ze swymi przejmującymi, czarnymi okładkami "Cała Polska po tobie płacze" i "To oni ją zabili!". Swoją drogą jest to świetny przykład, że staromodny, publiczny lincz w podobno demokratycznym państwie, gdzie respektuje się prawa człowieka, nadal jest w cenie. Wolę nie wiedzieć, jak zniszczone życie będą mieli chłopcy po tej całej aferze, nawet jeśli okaże się, że to nie oni zawinili. W ogóle zastępowanie sądów mediom idzie bardzo dobrze. W sumie, po co nam sądy? I tak to co najważniejsze, czyli reputacja, może zostać zniszczone jeszcze przed początkiem pierwszej rozprawy i nie uda się jej od reperować na długo po uniewinniającym wyroku.

Czy ty też jesteś mordercą?

Są zresztą nawet programy, które specjalizują się w robieniu przejmujących, chwytających za serce i mrożących krew w żyłach reportaży. Programy takie jak Uwaga! codziennie stoją na straży praworządności i szukają patologii w naszym kraju. Chwała im za to, chwała im za Constara, chwała i po trzykroć chwała, po co jednak ta cała sensacyjna otoczka? Zamiast podać na sucho fakty, mamy wstrząsającą narrację, kamery w walizkach, które mają chyba zainstalowany specjalny filtr, który powoduję stylizację nagrania na mikrofilmy z archiwów szpiegowskich, mamy także wstrząsające ujęcia i konspiracyjne miejsca spotkań w ciemnych alejkach. Dobra, dobra, wiem, że kilka rzeczy wynika z charakteru tego typu śledztw dziennikarskich, niemniej jednak jest to zapewne duże błogosławieństwo dla speców od podwyższania oglądalności programów. Swoją drogą, przy okazji pamiętnego i jakże prawdziwego reportażu Uwagi na temat gier komputerowych, kiedy to w jednej scenie małemu dziecku z przejmującą twarzą wręczono 200 zł i wielgachne pudło z Planescape: Torment i przeciągnięto przez cały ekran opis z tyłu pudełka o budzeniu się w kostnicy, a potem zapytano rzecznika praw dziecka, jak to się dzieje, że w te jakże brutalne gry mogą pogrywać dzieci (i tak jednego z najlepszych cRPG'ów sprowadzono do poziomu zwykłego mordobicia), a później pokazano dwóch chyba niezrównoważonych nastolatków, którzy wrzeszczeli do mikrofonu w czasie gry w Serious Sam, jak to fajnie jest strzelać do tyłków, właśnie po tym reportażu w jednym z numerów Play w dość zabawny sposób przedstawiono sposób działania tych dziennikarzy śledczych, od jednego końca flaszek w redakcji, do następnego.

Zresztą nie jest to odosobniony przykład nagonki na gry, wystarczy wspomnieć przykład jak się okazało przeciętnej gry Rule of Rose, kiedy to europejskie media, w tym polska Rzeczpospolita, stanęły w obronie praw moralnych dzieci, zupełnie zapominając o fakcie, że PEGI kategorię wiekową ustaliło na 16+. Ale kto by się przejmował PEGI, znakomitym tego przykładem był kiedyś materiał w Wydarzeniach Polsatu, kiedy to dziennikarz niepokoił się losem rodziców, którzy rzekomo mieli by nie wiedzieć, jaką grę kupują. Montażysta chyba zasnął przy tym materiale, bo w trakcie tej kwestii była pokazana sklepowa półka z grami, gdzie jako tako było widać oznaczenia PEGI. Swoją drogą, gdybym miał być wredny to podciągnąłbym to pod obrażanie inteligencji dorosłych ludzi, bo chyba większość osób w przedziale wiekowym 30-50 lat jest w stanie zinterpretować cyfry w lewym dolnym rogu i piktogramy z tyłu pudełka? A może jestem zbytnim idealistą?

V władza kontroluje IV

Ostatnio wiele szumu wywołała historia Elizy Michalik, której to plagiat został zdemaskowany przez Internautów. W tej całej sprawie zainteresowały mnie dwie rzeczy: linia obrony Michalik i określenie "V władza". Pierwsza dlatego, że Michalik próbowała się bronić brakiem kwalifikacji Internautów (chciałbym wiedzieć ilu dziennikarzy od materiałów na temat gier grało w nie) i niemal zrujnowaniem jej życia przez ich ataki, choć nie było żadnego wyroku (jakby dziennikarze w tej kwestii byli lepsi). Druga zaś sprawa zainteresowała mnie dlatego, bo dopiero teraz ukuto termin V władzy. A ja myślałem, że zwykli szarzy ludzie (a nie tylko bloggerzy) byli taką władzą już od dziesiątek lat, choć faktem jest, że dopiero dzięki Internetowi zyskali(śmy) dość znaczącą "władzę". W końcu ile to razy klip na YouTube wyznaczał trendy i tym samym wymuszał zmiany w mediach i produktach?

To jak? Najgorsza?

Ponarzekałem sobie przez cały artykuł, a przecież nie można zapominać o takich sprawach jak właśnie Constar, bądź różnorakie afery. Zastanawia mnie jednak czy różnorakie media działają zawsze słusznie i czy ich władza nie jest przypadkiem za wysoka. Przykład afery taśmowej jest tutaj idealny. Prowokacje mogą owszem, wyłapać wiele nieprawidłowości systemu, są one jednak często bardzo ryzykowne i powinny być przeprowadzane w sposób delikatny. A mam wrażenie, że w tym przypadku odrobinę przesadzono.

Dodatkowo złym symptomem jest to, że IV władza zaczyna wpływać na I, II, III i zarazem V władzę, ścigając domniemanych przestępców, wyszukując afery, wywierając nacisk na dane ustawy/prawa, atakując i oskarżając osoby, bądź też wyznaczając trendy. Choć jak popatrzeć wstecz, media i zarazem propaganda zawsze były potężne, być może za potężne.

Ps. A i tak po tym, jak wśród najważniejszych wiadomości na gazeta.pl znalazłem news o 12-latku, który zjadł mydło po wypiciu alkoholu i został odwieziony do szpitala, będę twierdził, że żyjemy na wskroś nudnym kraju :).