Na początku był komiks. Mike Mignola stworzył dzieło ponadprzeciętne. Jego styl był bardzo specyficzny, zaś fabuła wielowątkowa, oryginalna i po prostu dobra. To wystarczyło, aby komiks odniósł sukces na rynku - teraz sprzedaje się świetnie. Głównym bohaterem jest tytułowy Hellboy - chłopiec zesłany przez piekło. O dziwo, nie próbuje zniszczyć świata - wręcz odwrotnie, należy do grupy zwalczającej wszelkie zło na naszym podwórku. Zapewne dlatego, że wychował go dobry aliant, Trevor "Brum" Bruttenholm, a nie szkopy pod dowództwem znanego chyba wszystkim... Rasputina. A tak, Hellboy ukazał się światu podczas drugiej wojny. Ale nie liczcie na strzelanie z archaicznych broni - gra i komiks dzieją się w czasach teraźniejszych.

Produkt ten powstaje na konsole nowej generacji, więc możemy liczyć na prześliczną grafikę. O dziwo, po przejrzeniu screenów zauważyłem, że oprawa wideo jest raczej minimalistyczna. Na szczęście ma to sens - przez taki zabieg przypomina to komiks, w którym świat jest przedstawiony w bardzo podobny sposób.

Hellboy

Gra video jest zapowiadana też na PSP, ale twórcy nie pokazali żadnych screenshotów z tej platformy. I dobrze - pewnie tylko zniechęciłoby to potencjalnych kupców, bo konsola ta nie potrafi wyświetlać ładnej grafiki. Na szczęście nie postąpili tak jak twórcy Rainbow Six: Vegas i nie wypuścili maksymalnie podrasowanych bullshotów. Ale, jako że dzieło to wychodzi już w 2007 roku, zapewne niedługo zobaczymy i screeny z PSP. Bohaterowie przypominają tych z komiksu, nie z filmu powstałego w 2004 roku. Hellboy wygląda jak... Hellboy. Czerwony, dwumetrowy koleś z prawą ręką powiększoną do horrendalnie nienaturalnych rozmiarów i dwoma bolcami na czole. Bolce to pozostałość po rogach, przyznawanych zwykle sługom piekła. Jako że nasz Piekielny Chłopiec walczy po drugiej stronie, wyrwał sobie rogi, po czym pozostały mu właśnie te dwa kółeczka.

O co w grze chodzi? Głównie o rozwalanie gigantycznych żab i innych potworów znanych z uniwersum Hellboya. Klimatem przypomina to trochę połączenie Cthulu - na co wskazują wymienione wcześniej żaby, olbrzymie potwory Jahad i kilka innych elementów świata - z God of War - krew tryska tu mocno, twórcy nie boją się ukazywać mrocznych scen rozwalania potworów. Samą rozgrywkę można porównywać z wymienionym wcześniej God of War. I tu bohater rozwala miliony demonów z różnych broni za pomocą wielu kombosów.

Typowo konsolowa rozgrywka, ale cóż więcej wymagać od tego typu gry. Twórcy gry stworzyli kiedyś małego smoczka Spyro, któremu troszkę brakowało do bycia bardzo dobrą grą. Choć trzeba przyznać, że Spyro miał kilka ciekawych elementów i miejmy nadzieję, że do teraz koderzy i graficy nabrali trochę doświadczenia.

Hellboy

Z normalnymi potworami walczy się jak w wielu grach tego typu - wystarczy po prostu wciskać odpowiednie klawisze, aby Hellboy walił kombosami. Po przytrzymaniu jednego z przycisków, bohater złapie takiego delikwenta i rzuci nim gdziekolwiek gracz chce. Na przykład na ulicę dwadzieścia metrów pod miejscem akcji. Najbardziej standardowy będzie przycisk zwykłego uderzenia - tu po prostu walniemy szybko wroga po gębie. Ale twórcy mają jeden świetny pomysł - przycisk pozwalający na złapanie niemilca. Standard? Wcale że nie, bo tutaj możemy z nim zrobić ciekawe rzeczy. Co powiecie na podniesienie go nad siebie i urwanie mu głowy? Ciekawie wygląda też zabawa z gigantycznymi przeciwnikami (miejmy nadzieję, że tacy będą - w komiksie sięgali nawet 50 metrów!). Tutaj trzeba wciskać klawisze w odpowiedniej kolejności - podanej nam na ekranie. Rozwiązanie takie przestaje być oryginalne, bo znamy je choćby z God of War. Ale nie wszystko w grze jest zapożyczone z tego biednego GoW. Jako że nasz ulubieniec ma olbrzymią prawą łapę, twórcy dodali fajny gadżet, jakim jest niszczenie otoczenia. A tak, teraz waląc potwora po pysku będziemy mogli rozwalić ścianę - niczym w Red Faction. Nie radzę więc nazywać tego dzieła wtórnym - wiele pomysłów jest nowych. Pewnie sporo z nich będzie wykorzystywanych w przyszłości - w końcu to świetne idee!

Hellboy

Nie liczmy na dzieło nowoczesne - trochę wtórności się tu znajdzie. Nie liczmy na grę idealną - twórcy po prostu są za słabi, by stworzyć kolejnego Boga Wojny. Ale możemy spodziewać się świetnej zabawy. I nie mówię tu tylko o fanach Hellboya. I nowicjusze, nie znający w ogóle imienia bohatera będą się dobrze bawić. Mimo że premiera już niedługo, twórcy ujawnili o grze bardzo mało. A nuż stworzą nam niespodziankę na miarę Far Cry?