Pochmurny czwartkowy wieczór, aura typowa dla późnej jesieni, którą można zobaczyć za oknem. Zimno, ciemno, ponuro. W takich okolicznościach zaczynam pisać tekst o jednej z najgenialniejszych gier RPG wszechczasów. Przyznam, że ostatnimi czasy nieco zwątpiłem w serię Gothic, zafascynowany Oblivionem przekonałem się do serii The Elder Scrolls, którą jeszcze nie tak dawno uważałem za marne, nieklimatyczne pseudoerpegie. Do trzeciej części Gothica podszedłem więc niebywale sceptycznie, jak do żadnej innej gry jak dotąd, ale również z dużymi wymaganiami do najnowszego produktu Piranha Bytes, nie będę trzymał was w niepewności - nie zawiodłem się.

Ostatnia część trylogii zaczyna się klimatycznym intrem, w którym ukazane są zdarzenia będące wstępem do fabuły gry. Orkowie oblegają stolicę Myrthany, Vengard. Jako, że wojska królewskie nie są w stanie odeprzeć ataków wroga potężni magowie obecni na zamku królewskim podejmują decyzję o otoczeniu stolicy królestwa magiczną barierą, podobną do tej, jaka uniemożliwiała niegdyś wyjście z kolonii górniczej w Khorinis będącym za nią więźniom. W tym samym czasie statek z Khorinis, na którego pokładzie jest dobrze wszystkim znany Bezimienny i paczka Milten, Gorn, Lares i Diego dobija do kontynentu. Główny bohater i jego koledzy zdają sobie sprawę z zaistniałej sytuacji. Wiedzą, że ludzkość przegrała wojnę z orkami, a Myrthana znalazła się w rękach wroga. Z taką perspektywą zaczynamy grę.

Tutaj poznałem moją pierwszą miłość...

Początek jest zupełnie odmienny niż w poprzednich częściach. Dotychczas rozpoczynając rozgrywkę w Gothicu 1 i 2 musieliśmy liczyć się z tym, że nasz bohater to słabiak z trudem radzący sobie z wyrośniętym ścierwojadem; w Gothicu 3 sytuacja ta uległa zmianom. Nie jesteśmy już całkowitymi mięczakami i choć zaczynamy tak jak w poprzednich częściach na zerowym poziomie zaawansowania to jednak nasza postać posiada część podstawowych umiejętności, co pozwala nam od razu rozpocząć burdę w miasteczku Ardea mającą na celu przejęcie go spod władzy plugawych orków. I wtedy myślimy: "No jak to! To już na początku gry jesteśmy tak mocni jak w końcowych rozdziałach Gothica 2? Nuda!" Otóż nie. Co prawda Bezimienny radzi sobie bez większych problemów z kilkoma sztukami podstawowej jednostki orków, ale na poczucie potęgi i bezkarności jaka towarzyszy krzepie fizycznej musimy poczekać do końca gry i odpowiedniego rozwinięcia statystyk. Tychże w trzeciej części Gothica zdecydowanie przybyło.

Teraz oprócz standardowych statystyk, jakimi opisana jest nasza postać takich jak siła, zręczność czy mana doszły wiedza tajemna, która im większa, tym potężniejszych zaklęć możemy używać, kowalstwo, określające jak dobrze posługujemy się młotem i kowadłem, a także kradzież, alchemia i kowalstwo, za to sama zręczność została zastąpiona zdolnościami myśliwskimi. Została też wprowadzona wytrzymałość, która determinuje to jak długo Bezimienny może biegać i skakać. Oprócz statystyk liczbowych doszła też cała masa innych umiejętności podzielonych na kilka kategorii takich jak zdolności bojowe, złodziejskie czy alchemiczne. Magia została podzielona na 3 kręgi, ale nie jak dotąd na magię ognia, wody i nekromancką, ale bardziej treściwe takie jak magia przemiany, przywołania i dominacji.

Magia przywołania ma za zadanie pomóc nam w walce, ale nie umożliwiając walenie fireballami jak z karabinu. W magii tego kręgu obecne są głównie zaklęcia przywoływania rozmaitej pomocy z nieba w postaci niebezpiecznych zwierząt lub istot Beliara, której stają odtąd po naszej stronie. Magia ta daje nam też możliwość przywoływania żywiołów, takich jak choćby błyskawica.

W magii przemiany są zawarte wyłącznie zaklęcia praktyczne, takie jak otwieranie zamków za pomocą zaklęcia, czy tworzenie magicznej bańki, w której czas płynie wolniej. Ponadto i w tej magii mamy możliwość przywołania rozmaitych stworów, aby pomagały nam w osiągnięciu celu, a także zaklęcia odpowiadające za zniewolenie dzikich zwierząt, które pod ich wpływem atakują naszych wrogów. Magia dominacji to głównie zaklęcia ofensywne, takie jak kula ognia i nie będę się na ich temat rozpisywał. Myślę, że ci, którym nie podobało się uproszczenie okna z umiejętnościami w pierwszych dwóch częściach serii będą tym razem zadowoleni.

Samo zdobywanie umiejętności wygląda podobnie jak w Gothicu 1 i 2, wykonując zadania i zabijając potwory i NPC zdobywamy doświadczenie, które po osiągnięciu odpowiedniego poziomu możemy wydać w postaci przydzielonych punktów nauki. Działa to tak, że idziemy do danego nauczyciela, dajemy mu trochę kasy i punktów nauki, a on uczy nas tego i tamtego.

Tutaj zasadziłem pierwsze drzewo...

Charakterystyczną cechą Gothiców był wspaniały, niepowtarzalny klimat tworzony przez ogromny żyjący świat, w którym osadzona była ich fabuła, a także pasującą do całości nastrojową muzykę, która ponadto zmieniała się w zależności od tego, w jakiej sytuacji się znajdujemy. Tutaj naprawdę pobyt w lesie o północy nie należał do rzeczy przyjemnych, nawet jeśli miało się świadomość, że jesteśmy potężni i wyrżnęliśmy wszystko, co żyło na terenie lasu. Za to spacery w słoneczne, letnie dni pośród pastwisk i ogrodów napawały optymizmem i sprawiało, że autentycznie chciało się żyć. Doskonale została tam również oddana atmosfera średniowiecznego miasta, po którym przechadzają się mieszkańcy i urzędują kupcy oraz paladyni, czasem zobaczymy złodzieja i goniącą go straż miejską - słowem, ten świat był żywy! Taki sam pozostał w Gothicu 3, a że podparty jest tym razem doskonałymi atrybutami technologicznymi wrażenie realizmu sięga zenitu.

Świat w stosunku do drugiej części został powiększony około 4 razy i teraz jest naprawdę ogromny, nie przypominam sobie abym w jakiejkolwiek innej grze dostał możliwość eksploracji tak ogromnych połaci terenu. [Hm, Morrowind?… - Volt.] Ale w końcu tego należało się spodziewać, ponieważ do dyspozycji został nam oddany cały kontynent, a nie jakaś tam wysepka na zadupiu świata jak w prequelach. Ogrom świata widać też w ilości zadań, których możemy się podjąć, tutaj niemal na każdym kroku spotykamy pracodawcę, który ma dla nas co do roboty, oczywiście nie za darmo. Co ciekawe teraz, inaczej niż w poprzednich częściach możemy wykonywać zadania dla orków! Tak, w Gothicu 3 rasa ta przestała być tylko tępymi małpami z wrednymi ryjami, których jedynym celem jest szarża na Bezimiennego z okrzykami w stylu "muczoczo, muczoczo". Teraz niemal z każdym orkiem możemy zamienić dwa słowa, zrobić coś dla niego, a nawet przyłączyć się do orkowych oddziałów i podjąć walkę z ludźmi i królem Rhobarem II.

Tutaj po raz pierwszy użyłem sprayu na komary...

Skoro już zacząłem ten temat warto wspomnieć, że w trójce mamy o wiele większe pole manewru jeśli chodzi o dołączenie do wybranej gildii, poza tym przez większość gry nie zostajemy w ogóle sztucznie przymuszani do przystąpienia do którejś z organizacji, taka konieczność pojawia się dopiero pod koniec gry, kiedy wypada wyjaśnić parę spraw. Ponadto ilość gildii do jakich możemy dołączyć równocześnie jest właściwie nieograniczona, jedyne, czego nie da się pogodzić, to byt na usługach ludzkich partyzantów i armii orków, czemu nie należy się dziwić.

Tu złożyłem wizytę teściowej...

Większość stworów jakie spotykaliśmy w pierwszej i drugiej części Gothica przeszła gruntowną przebudowę i przypomina swoich starszych kuzynów jedynie w ogólnych założeniach i tak np. ścierwojad ma teraz wyraźnie zaznaczony dziob i pióra koloru czerwonego. Topielec chodzi teraz na dwóch nogach, a jego grzebień na grzbiecie zniknął. Troll jak zawsze gabarytami przypomina piętrowy autobus, z tym, że zmieniły się rysy jego twarzy, jest też mniej owłosiony. Reszta znanych i lubianych stworów również przeszła modyfikacje, pojawiło się też sporo nowych żyjątek, niektóre z nich są całkiem pokojowo nastawione do nas, inne mniej, ale całe szczęście, że w trzeciej części ktoś poszedł po rozum do głowy i pojawiły się te pierwsze. W końcu kto to widział, żeby po lasach i polanach chodziły tylko wredne mendy, których jedynym celem jest zabijanie. I tak jelonki, zajączki, jaszczurki, węże, krowy, świnie oraz kury są jedynie łatwym doświadczeniem. Sam system walki ze stworami został przemodelowany i w tej chwili mało przypomina ten z poprzednich części. Z początku podchodziłem do tego faktu niechętnie, jednak kolejny raz okazało się, że do wszystkiego trzeba się po prostu przyzwyczaić i obecnie nie powiem złego słowa pod adresem systemu walki w Gothicu 3. Teraz bijatyka z jednocześnie kilkoma przeciwnikami jest prosta i przyjemna, a wszelakie kombosy wykonuje się bardzo intuicyjnie. Rola myszki w Gothicu 3 jest zdecydowanie bardziej istotna i teraz korzystając jedynie z klawiatury są pewne problemy z efektywnym poruszaniem postacią i pracą kamery. Jestem w 100% pecetowcem, więc uznaję to za zaletę, ale wiem, że są osoby, którym sterowanie nie do końca przypadło do gustu. Cóż, nigdy nie jest tak, że zadowoli się wszystkich.

Czas powiedzieć coś o technikaliach. W najnowszej odsłonie Gothica został zastosowany zupełnie nowy silnik graficzny, niemający z tym z Gothica 1 i 2 nic wspólnego. Dzięki jego dobrodziejstwom świat Gothica został obdarzony doskonałą grafiką na poziomie nawet wyższym niż w Oblivionie, który to dotychczas był wzorem jeśli chodzi o wygląd. Silnik Gothica 3 ma wsparcie w postaci najnowszych efektów związanych z DirectX 9.0c i Shader Model 3.0, i choć na rynku są już od niedawna dostępne pierwsze karty obsługujące DirectX 10 nie da się ukryć, że to co można zobaczyć na ekranie monitora w Gothicu zapiera dech w piersiach nawet największym malkontentom. Tekstury są teraz niewyobrażalnie ostre, wręcz fotorealistyczne, po raz pierwszy w serii Gothic został też zaaplikowany pełnoekranowy antyaliasing, a gdy zwiedzamy świat Gothica widzimy śliczne rozmycie ekranu w oddali płynnie przechodzące w ostrość wraz ze zbliżaniem się.

Następnego dnia wskoczyłem do studni...

Niestety, świetna jakość grafiki i wielki żyjący świat z tysiącami obiektów i NPC pociągnęły za sobą nieprawdopodobne wymagania sprzętowe. Na pudełku z grą jest napisane, że gra odpala się już na takich procesorach jak Pentium 4 2GHz czy Athlon XP 2000+, 1 GB RAMu i karcie graficznej klasy Radeona 9000 lub Geforce'a FX 5200. Jest to prawdą, mój kumpel odpalał Gothica nawet na słabszym sprzęcie z Duronem 1400MHz i 384 RAM ale nawet po włączeniu najniższych możliwych detali i zainstalowaniu moda zmniejszającego wymagania gry był to jeden wielki pokaz slajdów. Ja sam testowałem Gothica 3 na Athlonie 64 X2 3800+ z 1GB RAMu i Geforce'm 7600 GT i jakoś za różowo nie było na 1024x768 i dość niskich detalach. Średnia klatek wynosiła chyba mniej niż 20, mimo wszystko wolałem nie psuć sobie zabawy pogarszaniem grafiki, zwłaszcza, że gdy już sprzęt się rozkręcił dało się całkiem nieźle i efektywnie grać. Screen w tekście zrobione zostały przeze mnie na tym samym pececie w najwyższych detalach, po włączeniu ich wątpię prawdę mówiąc czy istnieje na świecie komp mający wystarczająco dużo mocy by uciągnąć Gothica w takich ustawieniach bez zacięć. Dobra rada, jeśli chcecie grać w Gothica kupcie przynajmniej 1,5GB RAMu, a najlepiej ze 2 GB, ma to znaczący wpływ na poprawę wydajności, co widać było na moim przykładzie, kiedy gra stale doczytywała teren chrupiąc przy tym niemiłosiernie.

Dość już powiedziałem o grafice, teraz parę słów o dźwięku. Cóż, nie wszystkie motywy muzyczne mi się podobały, aczkolwiek muszę przyznać, że wszystkie bez wyjątku zostały nagrane profesjonalnie i pasują o klimatu gry mniej czy bardziej. Podobno do nagrań zaangażowana została orkiestra symfoniczna z Wiednia, po tym co usłyszałem w głośnikach jestem w stanie w to uwierzyć, jednak nie twierdzę, że muzyka w Gothicu 2 była gorsza. Wszelkie dźwięki otoczenia zostały dobrane ze smakiem i w znacznym stopniu kreują nastrój.

O głosach postaci powiem za chwilę, w opisie spolszczenia, tym razem coś o fizyce i błędach. Cóż, nie spotkałem się jeszcze chyba z tytułem, w którym poprawnie został zaimplementowany system kolizji obiektów, tak też nie jestem zdziwiony tym, że bohater nierzadko tonie po kolana w skale, albo przechodzi przez ubitego dzika niczym duch nic sobie z tego nie robiąc. Co innego, jeśli na skutek błędu przepadnie nam save, albo wszystkie, co zdarzyło mi się raz, na całe szczęście jeden się ostał i nie musiałem zaczynać od początku. Spotkałem się także z dziwną przypadłością, związaną z pożywieniem. Otóż po zjedzeniu czegoś i szybkim zapisaniu gry Bezimienny nadal miał to co właśnie zjadł w ręku, a sam poruszał się w ogóle nie ruszając nogami, ani w ogóle niczym, po prostu się ślizgał! Ciekawe, prawda? O tym, że gra NIE DZIAŁA bez zainstalowanego Service Packa 2 do Windows XP chyba nie muszę mówić... Powiem za to o tym, że gra kilka razy nie chciała się włączyć podając info o błędzie pliku DLL. Gdybym nie miał zainstalowanej najnowszej wersji pakietu DirectX 9.0c być może zdziwiło by mnie to, ale tak... Cóż, to po prostu niedopracowanie kodu gry. Wspomnę jeszcze o zauważonych tu i ówdzie dziwnych animacji ruchomych obiektów. Cześć ze wspomnianych bugów poprawia ponoć patch 1.09, ja jednak oceniam wersję taką, jaką miałem do recenzji, czyli 1.08. Mogę się tylko domyślać jakie dziwactwa znajdowały się w wersji 1.00, w którą niedawno mieli sposobność grać Niemcy.

Parę słów o spolszczeniu. CD-Projekt, polski wydawca gry spolszczył grę całkowicie, czyli przetłumaczył niemieckie teksty i zatrudnił aktorów do nagrywania głosów. Jednym z nich jest niejaki Robert Gawliński, wokalista zespołu Wilki, który podłożył głos pod niejakiego Kertha. Cóż, prawdę mówiąc czuć, że to jego pierwsza taka rola, ale nie ma co narzekać, bo nie jest najgorzej. Jeszcze lepiej jest z kwestiami innych postaci, które choć czasami są dziwnie akcentowane wypadają całkiem przekonująco. Inna sprawa, że CD-P zatrudnił widocznie za mało aktorów, bo wiele razy zdarzało się, że kilku NPCów mówiło tym samym, co najwyżej lekko zmienionym głosem. Mimo wszystko spolszczenie wychodzi na plus, a nawet gdyby tak nie było to i tak w naszym pięknym kraju nie mamy specjalnego wyboru wersji językowej.

I to by było na tyle, Gothic 3 grą genialną jest i cześć, faktu tego nie przesłoni ani kiepska optymalizacja kodu, ani pojawiające się tu i ówdzie błędy. Jeśli jesteś fanem RPG i nie podoba ci się Oblivion nie masz się nad czym zastanawiać. Jeśli jesteś fanem Obliviona to i tak warto spojrzeć na tą alternatywę, jako, że w wielu aspektach Gothic 3 wygrywa z Oblivionem o kilka długości. Co mam powiedzieć... Braci grającą, robić upgrade'y i do sklepu biegiem marsz!