Wiele gier stara się o miano produkcji "next-genowej", ale tylko nieliczne tytuły zasługują na to określenie w pełni. Błędne jest myślenie, że w tej kategorii liczy się grafika - tak naprawdę, by uzyskać status "nowej generacji", projekt musi zaskakiwać czymś nowym, pokazywać sztuczki, których na próżno szukać u konkurencji. O miejsce na piedestale chwały ma szanse powalczyć powstający w studiu Day:1:Studios shooter Fracture, mieszczący się w planie wydawniczym LucasArts.

Zanim wyjaśnię, co też takiego odkrywczego pokaże nam Fracture, warto wspomnieć trochę o fabule. Akcja gry przenosi nas do roku 2161. Ziemia nie wygląda już jak dawniej, w wyniku wstrząsów sejsmicznych i innych tego typu katastrof USA zostały podzielone na dwie części - dosłownie i w przenośni. W wyniku politycznych waśni najbogatsze państwo świata stało się polem walki pomiędzy frakcjami Republika Pacifica oraz Przymierzem Atlantyckim. Postać gracza zwie się Mason Briggs i jest żołnierzem walczącym po stronie Przymierza. Tę stronę konfliktu cechuje bardzo dobrze rozwinięta technika wojenna, owocująca takimi cudeńkami jak granaty tektoniczne, które to właśnie ukazują "next-genowość" Fracture.

Fracture

Wspomniane granaty pozwalają na praktycznie dowolne deformowanie terenu gry. Nie masz się za czym schować? Strzelasz odpowiednim ustrojstwem we fragment ziemi, by ten nagle urósł do rozmiarów człowieka - osłona gotowa! Teren możemy także obniżać (za pomocą granatów subsonicznych), a jeśli w kierunku bohatera zmierzają hordy wrogów, nic nie stoi na przeszkodzie, by troszkę pomajstrować przy podłożu po którym biegną przeciwnicy. Twórcy obiecują, że nie będziemy ograniczani do wyznaczonych z góry miejsc - granaty tektoniczne mają działać na każdej naturalnej powierzchni! Ma to także znaleźć zastosowanie w licznych zagadkach logicznych, polegających na tworzeniu przejścia do miejsc pozornie niedostępnych. Za przykład jeden z twórców gry podaje sytuację, w której gracz musi znaleźć wejście do podziemnego bunkru mieszczącego się pod ruinami starej bazy wojskowej. Zagadka polega na takim manewrowaniu terenem, by "dokopać" się do wejścia. Trzeba przyznać, że brzmi to bardzo obiecująco. Granaty to oczywiście nie jedyna broń pozwalająca na zabawę otoczeniem, do dyspozycji gracza studio Day:1:Studios oddaje szereg innych giwer o różnym zastosowaniu, jak np. wyrzutnię rakiet pozostawiającą po sobie kratery w ziemi. Rozgrywkę obserwować będziemy zza pleców bohatera, ponoć kamera FPP nie byłaby na tyle przejrzysta, by nie przeszkadzać w "malowaniu" obszarów.

Fracture

Systemowi deformowalnego terenu towarzyszyć ma bardzo dobrze skonstruowana SI wrogów. Łatwo domyślić się, co by było gdyby ten element nie został dopracowany, a graczowi zachciałoby się bawić na polu walki w tworzenie nowych ścian. Nasi przeciwnicy mają reagować na wszelkie zmiany bardzo sensownie, korzystając z zasłon tworzonych przez nas, niszcząc je, a także modyfikując ziemię po swojemu. Walka z nimi bez przerabiania otoczenia ma być bardzo trudna, ale na upartego można Fracture ukończyć jak zwykłego shootera… tylko co to za zabawa?

Fracture

Poza bajerem, o którym w sumie jest pół tej zapowiedzi, gra LA posiadać będzie także całkiem niezłą oprawę. Grafika na screenach prezentuje się okazale. W wywiadzie z jednym z twórców wyczytać możemy, że studio postanowiło wycisnąć to co najlepsze z obu platform, na których ukaże się gra (X360 i PS3). Co do udźwiękowienia, udzielająca wywiadu osoba ograniczyła się do "prace są w toku, jesteśmy zadowoleni".

Fracture

Wszystko co do tej pory pokazano na temat Fracture sprowadza moje obawy do jednego punktu - czy aby nie będzie to gra jednej sztuczki, jak chociażby Timeshift? Wiele na to wskazuje, twórcy bowiem mówią wiele o modyfikacjach podłoża, mało natomiast wspominają o czymkolwiek innym… Obym się jednak mylił. Premiera prawdopodobnie pod koniec bieżącego roku, więc dowiemy się już niedługo.