Nasz rodzimy Techland ponownie w natarciu. Tym razem aż trzema poważnymi projektami. Znany już graczom Call of Juarez, kontynuacja Chrome i zupełnie nowy, owiany jeszcze niedawno mrokiem tajemnicy Dead Island. To właśnie z myślą o zapoznaniu was z tym nieznanym projektem powstał ten tekst.

Temat zombie jest idealny dla wielu produkcji. Żywych trupów nigdy dość, zarówno w horrorach, jak i grach komputerowych. W końcu kto z maniaków filmów grozy nie chciałby, uzbrojony po zęby, wpaść do pomieszczenia pełnego zombie robiąc swoje z zapałem godnym samego Torquemady? Jucha na ścianach, oderwane, spleśniałe kończyny i hordy bezimiennych, zalatujących zgnilizną wrogów. Tak... gracze to kochają. Najwyraźniej Techland myśli podobnie, bo Dead Island to właśnie gra o takiej tematyce. Miła odmiana, nie sądzicie?

Dead Island

Gdzie zombie sześć, tam nie ma co jeść.

Cała gra ma opierać się na jednym, prostym, ale jakże sprawdzonym schemacie. Niczym w legendarnych filmach George'a A. Romero zmierzymy się z niezliczonymi zastępami krwiożerczych wrogów, jakimi są zombie. Będziemy przy tym zdani wyłącznie na siebie. Lecz czy naszym oczom ukarze się apokalipsa zupełnie podobna do tej ze Świtu Żywych Trupów? Nie do końca. Cała Ziemia jest zupełnie bezpieczna, a nasi milusińscy (nie)żyją na tajemniczej wyspie ulokowanej w mniej więcej nieokreślonym miejscu. Tam właśnie pojawiamy się my, nie pamiętając zupełnie nic, oprócz okropnego sztormu. No cóż... już po samym początku można wywnioskować, że fabuła nie będzie najwyższych lotów. Lecz to nie o fabułę chodzi tutaj Techlandowi.

Dead Island

A gdy mamy śrut, to trup idzie w trup.

Dead Island ma dostarczyć graczom tak dużej porcji rozrywki, jak oglądanie filmów Romero. Dodatkowo twórcy podkreślają, że ich najnowsze dzieło nie będzie zwykłą, nieskrępowaną rzeźnią, lecz pełnoprawnym przedstawicielem gatunku survival horror. Wrogów będzie tutaj naprawdę dużo, a amunicji naprawdę mało. Duży nacisk będzie położony zatem na ucieczkę przed zombie, a nie walkę z nimi. Trzeba przyznać, że ten element gry, jakim jest pogoń, może być naprawdę emocjonujący. Należy również napomnieć, że nie często zamiast niszczyć tabuny wrogów uciekamy przed nimi. Jeżeli Techland dobrze to dopracuje, rewolucję ma w kieszeni. Wyzwanie jest spore, lecz gra warta świeczki.

Ale jak dokładnie będzie to wszystko wyglądało w Dead Island? Całość będziemy widzieli z widoku pierwszej osoby, a sterowanie nie będzie sprawiało nam najmniejszych kłopotów. Standardowy WSAD + Enter oraz myszka powinny wystarczyć w zupełności. Nasze uzbrojenie będzie standardowe, więc nie spodziewajmy się tutaj cudów pokroju broni plazmowej czy granatnika. Na screenach udostępnionych przez producenta mogliśmy zobaczyć między innymi zmodyfikowanego obrzyna, który, sądząc po obrazkach, będzie siał prawdziwe spustoszenie wśród szeregów wroga... o ile znajdziemy do niego amunicję. Bo gdy jej zabraknie, będziemy zmuszeni używać belek, rurek oraz innych elementów otoczenia, niczym w sławnym Condemned.

Techland śmiało mówi również o zastosowaniu modelu zaawansowanej fizyki w grze. Fizyka ma tym razem nie tylko poprawiać realność rozgrywki, lecz również znacząco wpływać na walkę. Dobrze popchnięte beczki, czy głaz spadający w odpowiednie miejsce będą siały większe spustoszenie, niż walka bronią palną. Twórcy otwarcie zachęcają do korzystania z tych innowacyjnych taktyk, gdyż takich miejsc, gdzie będziemy mogli użyć otoczenia jako broni będzie naprawdę dużo. Techland chce pokazać graczom, że bez pięciu toreb wypchanych po brzegi śrutem również jesteśmy w stanie pokonać przeważającą liczbę wrogów. Wystarczy tylko odpowiednio ruszyć głową. To kolejny element tej produkcji, który zapowiada się bardzo ciekawie. Miłą odmianą pomiędzy jedną ucieczką przed żywymi trupami, a drugą będą...zagadki logiczne! Co prawda nie będzie tutaj miejsca dla łamaczy głów niczym w Syberii czy Myscie, lecz Techland chce, aby rozgrywka w Dead Island była bardzo urozmaicona, dlatego właśnie czasem trzeba będzie przystanąć, głęboko odetchnąć, odłożyć deskę nabijaną gwoździami na bok i pomyśleć, jak posunąć akcję dalej. Jak dla mnie - wielki plus.

Dead Island

Ładna zgnilizna...

Równie interesująco gra zapowiada się od strony graficznej. Zmodyfikowany Chrome Engine, wyposażony w tak zaawansowane opcje grafiki jak pixel shader 3.0 czy HDR brzmi naprawdę imponująco. Wszystko wygląda naprawdę ślicznie, szczególnie modele naszych przeciwników. Aż nie chce się takiego zabijać, gdy tak powoli człapie w naszą stronę pięknie rzucając cień i przysłaniając światło słoneczne. No cóż, mus to mus, więc po chwili nasz milusiński leży na ziemi, w pięknie wyglądającej kałuży krwi. Cała wyspa wygląda naprawdę zachęcająco, patrząc na te wszystkie majestatyczne lasy i tajemnicze budynki. A to dopiero wstępna faza prac, więc gdy Dead Island ujrzy światło dzienne, możemy być pewni, że wszystko będzie wyglądało jeszcze lepiej. Trzeba przyznać, że w tym wypadku Techland naprawdę się postarał!

Dead Island

...na długiej drodze do premiery.

Do premiery jeszcze długa droga, bo gra nie ujrzy światła dziennego szybciej niż w 2007 roku. Lecz wydaje się, że jest na co czekać. Tej pozycji nie będziemy traktowali z przymrużeniem oka, jak inne nasze rodzime "dzieła" pokroju Maluch Racera czy Poldek Drivera. Dead Island to bardzo profesjonalny produkt, który ma wielkie szanse powtórzyć sukces Polaków na międzynarodowej arenie, co zrobił wcześniej Painkiller. Nie pozostaje nic innego jak trzymać kciuki za Techland, bo dobrze wiemy, że jak chcą, to potrafią. A chcą...