Gościu z rocketpackiem na plecach eksterminujący hordy wrogów za pomocą swoich ogromnych zdolności i dobrodziejstw dzisiejszej techniki. I nie, nie mówię o kiepskim Iron Manie. Normalnie kolejną opowieścią o walce dobra ze złem w klimatach s-f bym się nie interesował, ale skoro wydaje to Capcom…

Mowa o Dark Void, nowej produkcji studia Airtight Games, złożonego z byłych pracowników growego studia Microsoftu, którzy stworzyli niezłą samolotową zręcznościówkę Crimson Skies. Trafić lepiej szefowie Capcomu nie mogli, panowie znów będą mogli się wykazać na podniebnej przestrzeni.

O Trójkącie Bermudzkim wiele już opowiedziano. Ile tam statków zatonęło - nie wiadomo. Ile ludzkich istnień przepadło - tym bardziej. Samolotów też spadło niemało, co prawda brak danych w kwestii wraków, ale ci, którzy prowadzą nieoficjalne statystyki, właśnie mogą dodać kolejną maszynę do swojej śmiertelnej wyliczanki. Pech chciał, że właśnie nad powierzchnią owej czeluści coś zaczęło się psuć. Szczęście, że Will to doświadczony pilot. Skończył tylko na awaryjnym lądowaniu, w najgorszym wypadku mógł mieć zapas wody na całe wieki. Troszkę przesolonej, ale to już inna broszka. Podczas eksplorowania wyspy, na której osiadł, odkrywa magiczny portal, przez który przechodzi do zupełnie innego świata, zwanego właśnie Void. Tam oto żyją sobie dwa wrogie plemiona: pokojowo nastawieni do Willa Ocaleni oraz mający zupełnie inne intencje Obserwatorzy. Ci drudzy to nic innego jak ufoludki, dla których reszta Układu Słonecznego to za mało. Co nas czeka? A jakże - Full Total Extermination ufoków i powrót do prawdziwego świata.

Dark Void

Jak nietrudno się domyślić, Dark Void będzie kolejnym przedstawicielem szybkich i bezkompromisowych strzelanek z trzecioosobowym widokiem. Na naszej drodze do oswobodzenia zarówno siebie, jak i naszej planety, staną hordy kosmitów. Nasi przeciwnicy nie sprawiają wrażenia inteligentnych bestii, ale to tylko pozory. Obserwatorzy zawalczą z nami przy użyciu różnorodnych trików. Przybysze z kosmosu to nie mięso armatnie, z jakim mieliśmy do czynienia w Serious Samach. Umiejętnie wykorzystują otoczenie do osłony oraz skuteczniejszego ostrzału naszej osoby.

Jednak te zalety są malutkie wobec potężnego arsenału umiejętności naszego bohatera. Will do perfekcji opanował posługiwanie się bronią palną. Ba, jest pewny swoich umiejętności do tego stopnia, że w momentach wytchnienia wesoło wymachuje strzelbą. Niemniej kanonady posyłane co rusz w kierunku przeciwników zdają się potwierdzać, że każdy szanowany pilot ostro trenuje na strzelnicy. Przynajmniej tak jest w USA, ciekawe jak stoi sytuacja w naszym kraju…

Dark Void

Czasami dochodzi również do bezpośrednich pojedynków pomiędzy naszym bohaterem a ufoludkami. Wtedy w ruch idą nie tylko pięści, ale również broń, którą aktualnie mamy w ręku. Tu należy wspomnieć o ciekawym pomyśle twórców. Podczas takiej walki kamera przenosi się na naszą broń i jeszcze efektowniej pokazuje ciosy zadane Obserwatorom. Fajny bajerek, na dodatek bardzo dobrze zrealizowany.

Przed lotem Will najwyraźniej miał jeszcze szkolenie u Marcusa Feniksa. Dlaczego? Nasz heros, niczym główny bohater Gears of War, znakomicie wykorzystuje wszelkie budynki i przedmioty do ochrony. Krycie się przed atakami ufoludków będzie jedną z najważniejszych broni dzielnego pilota. Programiści udowodnili, że jeżeli powielać pomysły, to tylko od najlepszych. Chwała im za to.

Dark Void

Skalny krajobraz Void idealnie nadaje się do wspinaczki. Kto myślał, że będziemy mozolnie wbijać kołki i wspinać się wpatrzeni w ostre, palące słońce, niech idzie pograć w krykieta. Will niczym Spiderman będzie hasał po półkach skalnych, przy okazji zdejmując naszych "przyjaciół" szybkimi seriami z miniguna. Wszystko to będzie możliwe dzięki systemowi o nazwie "Vertical Cover". Podczas podróży w pionie Will wykorzysta skalne platformy zarówno do osłony, jak i atakowania najeźdźców. Podczas takiej akcji dzieje się sporo: prosto w nas lecą oderwane kawałki skał, ostatnią drogę przemierzają też trupy kosmitów i ich uzbrojenie. Pal licho, gdy to wszystkie przeszkody nas ominą. Gorzej, gdy spora skała trafi na platformę, na której wisimy. Wtedy uruchamia się szybka minigierka, podczas której musimy jak najszybciej wstukać określone klawisze, by nie spaść. Równie emocjonująca jest walka wręcz z kosmitą, w której jeden cios może zadecydować o tym, kto pozostanie na placu boju, a kto zaliczy twardy kontakt z podłożem. Pomijając już fakt, że ufoki zręcznie śmigają po skałach, stanowiąc duże wyzwanie dla wytrawnego snajpera.

Jednak lecąc w przepaść twórcy pozostawili nam dwie możliwości: odmówić ekspresową zdrowaśkę lub.. odpalić plecak rakietowy i pomknąć w kierunku naszych wrogów. Na nasze szczęście latanie jest zrealizowane (a przynajmniej tak wygląda) o wiele lepiej niż w egranizacji Iron Mana. Przede wszystkim Will porusza się naturalnie: rozpędzonego do granic możliwości asa przestworzy nie jest łatwo wyhamować, a kiedy się to nie udaje, pozostaje bolesne zderzenie ze skalistą rzeczywistością. Will z pomocą rocketpacka może nie tylko atakować kosmitów, ale także przejmować latające spodki. Lądujemy na statku, wywabiamy Obserwatora, uruchamiamy mini-gierkę, podczas której zrzucamy (lub nie) ufoludka - oto przepis na zostanie pilotem takiego cacka. Co prawda takim pojazdem steruje się kosmicznie ciężko, ale siła rażenia takiego statku jest ogromna. Trzeba też wspomnieć o dopalaczu zainstalowanym przy plecaku odrzutowym. Użyciu przyspieszenia towarzyszą efektowne rozmycia.

Co jakiś czas naszemu bohaterowi przyjdzie zmierzyć się z ogromnymi, napakowanymi bossami. Wystarczy sobie wyobrazić, jakie to monstra, skoro aby na takiego olbrzyma się wspiąć, musimy skorzystać ze sławnego już plecaka odrzutowego. Pokonać takiego kozaka - bezcenne.

Arsenał Willa to potężne kosy siejące zniszczenie i popłoch wśród wrogów. Znajdziemy tu zarówno pospolite, niezbyt celne pistolety, shotguny czy strzelby, jak i futurystyczne sprzęty podnoszące poziom prestiżu: działka energetyczne siejące plazmą, granaty plazmatyczne i inne cuda nowoczesnej techniki.

Capcom nie przebiera w środkach - jak zaatakować, to ze zdwojoną siłą. Dark Void "pojedzie" na silniku Unreala. Rzucają się w oczy majestatyczne krajobrazy obserwowane przez nas z powietrza. Nieźle wykonane są również wnętrza budynków, które będziemy przemierzać. Walka z wrogami, szczególnie wręcz, wygląda bardzo dobrze i, co ważne, naturalnie. Jak na razie całkiem solidne rzemiosło, ale dzieło panów od Airtight Games od strony wizualnej miarodajnie będzie można ocenić dopiero po premierze.

Dark Void

Dark Void to dość niepozorny, ale ambitny shooter. Ciekawe umiejscowienie akcji, niezła oprawa oraz potężna dawka adrenaliny - oto rzeczy, których wymagamy od dobrej strzelanki. Tutaj znajdziemy wszystkie trzy wyżej wymienione punkty. Pozostaje tylko pytanie, czy studio Airtight podoła sporemu wyzwaniu i zadowoli wybrednych graczy? Na to pytanie odpowie nam premiera, która już jesienią tego roku.