1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Co tam w trawie piszczy

Mamy powód do świętowania! Jak bowiem wieść gmina niesie, rynek gier PC odbija się od dna i odnotowuje wysoki wzrost! Co prawda dane tyczą się tylko za pierwsze dwa miesiące 2007 roku i to rynku USA , a dystans który muszą pokonać PC, by dogonić konsole stacjonarne to marne 4 mld zielonych (wpływy z rynku gier PC wyniosły ok. 1 mld, dane za 2006), to i tak lepszy rydz, niż nic.

A cóż takiego się stało ostatnio, że PC zaczął wzrastać? Każdy, kto śledzi wiadomości na bieżąco zapewne już od dawna o tym wie, ale mimo to muszę napisać tą oczywistość. Otóż, fanfary, World of Warcraft (8,5 mln pudełek), a w szczególności dodatek do tej gry, The Burning Crusade (3,5 mln pudełek). Nic, tylko pogratulować Blizzardowi tego sukcesu, a także zapewne niemałego wkładu w bliski nam rynek, w szczególności, że w badaniu nie uwzględniono abonamentów i sprzedaży przez sieć.

Są też inne, dobrze rokujące wiadomości. Capcom, dotychczas znany bardziej graczom konsolowym, postanowił aktywniej włączyć się w rynek PC, choć niestety, konwersja Resident Evil 4 podobno średnio się udała. Odmienną decyzję, bo przeczącą popularnej dotychczas zasadzie, by wydawać konwersje gier na wszystko, co ma ekran, podjęło THQ i zdecydowało, że większość ich gier będzie dopasowana do specyfiki danej konsoli bądź PC i ich grupy odbiorców. Rokuje to nadzieje, że niektóre tytuły nie zostaną zabite właśnie efektem multiplatformości i konwersją.

Jeśli już przy konwersjach jesteśmy, pojawiają się optymistyczne wieści na temat Ghost Recon Advanced Warfighter 2, jakoby edycja na PC miała być o wiele bardziej taktyczna od wersji Xboxowej. Co prawda studio, które przygotowuje dwójkę, odpowiadało także za jedynkę i GRAW z PC dalekie było jakością do GRAW z Xboxa 360 [oj, dalekie… -Volt.], ale podobno liczą się chęci...

Dodać muszę także, wśród tych dobrych wiadomości dla PC, informację o projekcie "Games for Windows". Większość z was zapewne doskonale zna go, być może macie nawet gry sygnowane dumnym paskiem. Niemniej inicjatywa Microsoftu wydaje się być godna pochwały, mniej zaś godny wydaje się pomysł o tym, by Live for Windows!, pecetowy odpowiednik Xbox Live!, miał być płatny. Choć może tutaj przemawia przeze mnie rozpasanie dotychczasowym, trochę złudnym, darmowym korzystaniem z sieci i MP na PC i nie wiem co dobre. Z osądem więc wstrzymuję się do czasu przetestowania tej usługi, a to zapewne będzie fiu, fiu, daleko w przyszłości, oj daleko.

ZA RÓŻOWO JEDNAK NIE JEST

Upchnąłem jednak tyle tych pozytywnych informacji w jedno miejsce, a co one tak w ogóle zwiastują? W końcu rynek PC przeżył już kilka generacji konsol razem wziętych i nadal ma się dobrze, co więc takiego miałoby się stać teraz, by te newsy miałyby być czymś szczególnym w zalewie informacji? Ano te nieszczęsne 4 mld różnicy między PCtami, a konsolami; nawet konsole przenośne generują większe pieniądze, niż nasze blaszaki, bo 1,7 mld (2006 rok). Tak, tak, te malutkie NDS i PSP szachują potężne komputery z kilkoma kartami i rdzeniami na pokładzie. Nawet ostatnie bastiony PC, czyli multiplayer i niektóre gatunki gier, choćby RTS, zaczynają padać. Co za problem bowiem dzisiaj włączyć takiego Xboxa 360 i zacząć pomykać wraz z przyjaciółmi z drugiego końca globu?

Dodatkowo cała sieć jest lokowana w miarę zamkniętej architekturze, jak wspomniane wcześniej Xbox Live!, czy też konkurencyjne rozwiązania zastosowane w Wii (Mii!!!) i w Playstation 3 (Home!!!). Co nam ona daje? Zapewne mniejszą awaryjność, koniec przeklinania twórców gier, że zdecydowali się na GameSpy w rozgrywkach online itp., a także szereg bonusów, które mają przyciągać graczy, społeczność graczy, tym razem graficzna (to te !!!) i powrót z zaświatów starych, dobrych klasyków (Xbox Live Arcade, Virtual Console, PS Store).

Może łapiecie się teraz za głowę zachodząc, czemu ja się nad tym zachwycam. Przecież co nam po bonusach jak mamy mody, co nam po klasykach do kupna jak mamy emulatory, zaś GameSpy da się jakoś przeżyć. A jednak, coś musi w tym być, skoro Microsoft postanowił przenieść Xbox Live na środowisko komputerowe (i w tym przypadku mam nieodparte wrażenie, że dziecko uczy tatę dzieci robić). Rozpowszechnienie MP wśród konsol spowoduje (a konkretniej, już spowodowało), że na konsolach pojawią się MMORPG-i, a wtedy PC może stracić kolejny, gatunkowy exlusive. Co prawda wielu twórców rzekomo powątpiewa w taki rozwój wypadków, ale w końcu tylko krowa nie zmienia swojego zdania. Co gorsza, za sprawą EA, na Xbox360 zaczęły się pojawiać RTS-y z prawdziwego zdarzenia, Battle for Middle Earth II i Command and Conquer 3: Tiberium Wars (i co gorsza, na padzie da się grać!). Skoro więc RTS i MMORPG padają, to czym będzie się wyróżniać nasz kochany blaszak? DirectX 10! Szczerze powiedziawszy to co teraz napisałem, traktuję jako akt rozpaczy, ale jednak, technologia nie oszczędziła konsol i formalnie dzięki GF8X00 jesteśmy już do przodu w stosunku do nich, jednakże gier wykorzystujących te wunderwaffe nadal nie ma, więc musimy poczekać z triumfem. Co nam jednak to da? Któż to wie, z jednej strony DX10 może stać się przeszkodą w konwersacji gier na konsole (czym bronią się twórcy Crysisa odpowiadając na żale posiadaczy X-kloca), co może mieć zarówno pozytywny wpływ na nasz rynek, jak i negatywny. Z drugiej strony zawsze możemy się pośmiać z posiadacza PS3, że jego super szybki Cell przelicza o 5 listków mniej, niż nasz Core Quad wraz z dwoma 8950GTX, ale jakby nie patrzeć, PS3 jest jednak trochę tańszy...

A ŁYŻKA NA TO: NIEMOŻLIWE!

Tia, tia, widzę już ten wasze uśmieszki na twarzy, litujące się nade mną, po co ja to wszystko przepowiadam, męczę się itp. rzeczy. W końcu nie ja pierwszy i nie ostatni raz podjąłem ten temat, a był on podejmowany tyle razy, i to być może w gorszych czasach dla rynku komputerów, że zyskał sobie miano tematu uniwersalnego, który można podjąć zawsze, niezależnie od sytuacji i zawsze coś się napisze, dzięki czemu masa dziennikarzy bez pomysłu (w tym ja ;)) może coś skrobnąć.

Ale mimo to wysilę się jeszcze chwilę i napiszę coś sensownego na koniec, bo jednak stanę na pozycji, że żyjemy niejako w wyjątkowych czasach dla rozrywki elektronicznej. Obroty jakie generuje ta branża, wejście już na dobre current genów, a także postęp technologiczny, spowodowały, że rozrywka elektroniczna osiągnęła właśnie ten punkt milowy, który osiąga co kilka lat i to co teraz się wydarzy bądź wydarzyło (choćby fenomenalna sprzedaż Wii), zdecyduje zapewne o rozwoju branży na kolejne lata. A już słychać głosy, że znowu komputer i konsola staną jednością i utworzą domowe centrum rozrywki. I tak zatoczymy koło...