Techland jest jedną z czołowych polskich firm, zajmujących się tworzeniem gier komputerowych. Ma na swoim koncie wiele produkcji, które w taki czy inny sposób odniosły sukces w rodzimym kraju oraz za granicą. Nie wiem, czy wielu czytelników pamięta Crime Cities. Futurystyczna gra, w której kierowaliśmy postacią Garma Tigera. Policjant ten został zdradzony przez jego własnych ludzi i z przymusu wyemigrował do obcego miasta, w którym rządziła mafia, ukryta pod twarzami nikomu nieznanych złoczyńców. Gracz mógł przebierać pośród stu misji oraz trzech miast w systemie planetarnym Pandemia. Mimo niewielkiego rozgłosu, produkcja została ciepło przyjęta przez graczy, a Techland zapowiedział rozpoczęcie prac nad Chrome. Kolejna z wielkich gier polskiego zespołu? Fani gatunku nie mogli się doczekać premiery! O tytule tym było bardzo głośno, ogromna kompania reklamowa zrobiła swoje, powodując znaczny wzrost zainteresowania tą produkcją.

Osobiście również jestem maniakiem FPS i z niecierpliwością wyczekiwałem dnia, w którym na półkach sklepowych stanie twór Techlandu. Zapewne z ciekawości - czy się udało? Żyłem nadzieją, a zagraniczne media z reguły nie zostawiały suchej nitki po rozpracowaniu dowolnej rodzimej produkcji. Kilkanaście dni później dorwałem pudełko z tym tytułem i zabrałem się do instalacji, podczas której przygotowano kilka obrazków prezentujących wspaniałe widoki. Pierwsze wrażenie jak najbardziej pozytywne. Koniec, odpalam! Wszystko sprawnie przechodzi do menu, żadnych technicznych błędów. Samo menu jest ładnie wykończone, nieco futurystyczne, przedstawiające głównego bohatera i jego przyjaciółkę w statku kosmicznym. Klikam na opcje i niestety rutynowo nie ma możliwości ustawienia natywnej rozdzielczości dla mojego monitora. Dlaczego tak? No, w tym przypadku akurat mogę odpuścić, ponieważ produkt ma trochę wiosen za sobą. Czas rozpocząć zabawę! Wybieram poziom trudności z dostępnych kilku i przechodzę do ekranu ładowania.

Chrome

Po nim oglądam cut-scenkę, w której Bolt Logan (najemnik - najlepszy z najlepszych), czyli kierowana przez nas postać, rozmawia z dowódcą (Pointerem) na temat aktualnego zadania. Trzeba przejąć kontrolę nad jednym z budynków, co nie powinno być trudne, gdyż ten od dawna jest opuszczony. Niestety, dochodzą słuchy wskazujące, że jednak tak różowo nie będzie, jak się mogło wydawać. Na Ziemi trwa wojna pomiędzy tajnymi ugrupowaniami, z których żadne nie zamierza odpuścić. Bohater jak zwykle ma pecha i trafia w sam środek konfliktu. Lądujemy i przechodzimy krótki samouczek, po czym jesteśmy w pełni gotowi, by ruszać w dalszą drogę. Sprawy graficzne omówię na końcu. Podążamy śladem dowódcy, kryjąc się pośród drzew i krzaków. Trzymając w łapach jedną z gorszych spluw, bardziej stawiamy na naszego kompana. Po chwili dostrzegamy przeciwników chroniących mostu. Kilkoma celnymi strzałami posyłamy ich do piachu i pędzimy dalej. Zarośla znikają, dostrzegamy budowlę przed nosem, więc wystarczy do niej pobiec. Auć! Dostaliśmy w lewe biodro! Ktoś strzela… Snajper na wieży! Oczywiście musimy się pozbyć jegomościa. Zygzakiem przemierzamy drogę w jego kierunku, po czym wjeżdżamy windą na górę. Po chwili mamy lunetę przy oku i osłaniamy dzielnego dowódcę, który wkracza do środka budynku z zamiarem wykradnięcia potrzebnych planów. Po jego wejściu do środka następuje zmasowany atak wrogiego wsparcia. Pod wieżą staje pojazd, z którego jeden z żołnierzy ostrzeliwuje nas za pomocą karabinu, a reszta wściekle pędzi w stronę drzwi wejściowych. Co robić? Natychmiastowo eliminujemy załogę samochodu, wskakujemy do niego i ruszamy na pomoc dzielnemu dowódcy!

Niestety, jak zwykle coś idzie nie po naszej myśli. Ale trzeba do tego przywyknąć. Po wejściu do środka zostajemy zaatakowani przez wrogi oddział, którego miało tam nie być. Przecież wszystkich zabiliśmy, a nasz dowódca nie mógł przejść obok nich niezauważony. Wyczuwamy pewien szwindel. Mimo to pozbywamy się kolejnych przeciwników, aż wreszcie o mały włos nie ranimy pięknej kobiety zwanej Carrie. Nie mając wyjścia, musimy współpracować, jeśli chcemy żyć. Przychodzi wiadomość od naszego kompana, informująca o zdradzie i zostawieniu nas na pastwę losu. A to wredna bestia! Wrobieni i wściekli z jeszcze większą determinacją zabijamy każdego, kto stanie nam na drodze! Po wyjściu na zewnątrz dostrzegamy dwa przypominające motocykle pojazdy. Zabijamy kogo trzeba, wskakujemy na nie i pędzimy w nieznanym kierunku. Od teraz działamy na własną rękę, chcąc zabić zdrajcę i raz na zawsze dowiedzieć się, o co chodzi. Piękna kobieta pomaga nam, zna kogo trzeba i świetnie radzi sobie z obsługą wszelkich komputerów bądź maszyn. Czasem aż wstyd, że tego sami nie potrafimy.

Chrome

Tak rozpoczyna się przygoda Bolta Logana, jednego z najlepszych najemników. Od teraz dbamy o własny tyłek i nie ufamy absolutnie nikomu. Wykonujemy różnej maści zadania (z dostępnych 14), odwiedzając 10 lokacji, takich jak dżungle, futurystyczne bazy kosmiczne, stacje orbitalne bądź podziemia budowli. Interesująca jest pierwsza z misji, w której pracujemy już na własną rękę, dobijamy do brzegu jednej z wysp i za cel obieramy satelitę transmitującego pewien niedozwolony sygnał. Cieszy wolność wyboru drogi, którą dobrniemy do końca. Idziemy dokładnie tam, gdzie nas nogi poniosą. Mapy są ogromne, często gdyby nie radar, odnalezienie odpowiedniej drogi zajmowałoby mnóstwo czasu. Sterowanie tradycyjne, zatem przejdźmy do omówienia interfejsu. Pierwsze, co natychmiastowo rzuca się w oczy, to ogromny wskaźnik umieszczony na środku ekranu, informujący nas o zagrożeniu i miejscu pobytu przeciwników. Po lewej stronie widnieje mapka zdecydowanie ułatwiająca wybór trasy marszu, po prawej z kolei mamy informacje dotyczące zapasu amunicji, energii, życia oraz używanej broni. Jeszcze dalej przedstawione są zdjęcia implantów, których w danej chwili używamy. Te wszczepy pozwalają nam na chwilowe zwiększenie siły, szybkości, celności bądź wytrzymałości. Mamy na sobie przecież specjalny kombinezon, dzięki któremu możliwa jest taka opcja. No widzicie? Już wiemy, od kogo Crytek ściągał przy produkcji Crysisa. Od naszego Chrome'a!

Chrome

W każdym porządnym FPS'ie znajdziemy szereg broni, którymi wyeliminujemy kolejne zastępy przeciwników. Tutaj jest ich do wyboru 14. Dorwiemy każdą i przekonamy się na własnej skórze, jak śmiercionośne potrafią być niektóre z nich. Przy każdej misji podstawowym elementem wyposażenia będzie nóż, niby nigdy nie używany, ale czasem ocali nam cztery litery. Początkowo zadowolimy się pistoletem z magazynkiem na 18 naboi, o słabym zasięgu i sile. Z czasem jednak spotkamy groźniejszych przeciwników i zaopatrzymy naszego bohatera w takie cacko jak ASR Nitron/TAI Nitron. Ciężki karabin maszynowy kalibru 14 mm. Niezwykle potężna spluwa. Generalnie wystarczyłaby ona do przejścia całej gry, ale twórcy stworzyli coś o jeszcze większej sile rażenia. GL Dragoon - wyrzutnia rakiet. Dzięki temu zniszczymy wszystko! W walce naturalnie ucierpimy, dlatego czasem znajdziemy apteczki zwiększające nasz pasek żywotności bądź zmniejszające obciążenie układu nerwowego. Wszystko przez implanty! Mówiłem, by mi tego badziewia nie dawać! Przydadzą się jednak, gdy na drodze staną pojazdy. Albo raczej mechy, kroczące na dwóch nogach. Śmiercionośne, niezwykle groźne, które należy pokonać sprytem, a nie siłą. Trafimy na pustynię, gdzie będą same takie zabaweczki. Bez szans w walce, przekradając się pomiędzy kolejnymi skałami, stoczymy ciężki bój z armią wroga. Aż w końcu sami zasiądziemy za sterami zmechanizowanego kolosa. Niemal niezniszczalnego. Bardzo ułatwia nam dobrnięcie do końca misji.

Chrome

Techland na potrzeby Chrome'a stworzył specjalny silnik graficzny pozwalający na wygenerowanie kapitalnych efektów i rozległych terenów. Podziwiamy fantastycznie zrealizowaną dżunglę czy też budynki. Swego czasu gra była niezłym benchmarkiem dla komputerów. Ogromne ilości drzew, zarośli, potworów bądź przeciwników sprawiały, że słabsze maszyny dławiły się. Teraz wreszcie można przejść produkt bez żadnych problemów, podziwiając kunszt grafików i dopracowanie modeli robotów bądź postaci. Co prawda trochę kanciastych, lecz nie zwracamy na to szczególnej uwagi. Wszystko rozgrywa się w przyszłości, dlatego należy pochwalić twórców za wyobraźnię i pomysłowość przy kreowaniu świata. Animacja należy do udanych, mechy poruszają się znakomicie, wykonując płynne ruchy kończynami, a same postaci wykorzystują naturalne bądź sztuczne osłony do ochrony przed Loganem. Tutaj dochodzimy do inteligencji, czasem pozostawiającej wiele do życzenia. Raz przeciwnicy zaskoczą nas, wspaniale organizując akcję, z kolei czasem wręcz rozbawią swą bezradnością. Staną i będą czekać na śmierć, lub pogubią drogę i zaczną biegać w kółko. Często też zdarzają się sytuacje, w których nie ma możliwości, by przeciwnik nas dostrzegł, a ten już rozpoczyna ostrzał. Muzyka niestety nie przypadła mi do gustu. Powolne utwory podczas przemierzania dżungli powodują znużenie i z czasem odechciewało mi się kontynuować zabawę. Całe szczęście - podczas walki wskakują szybkie nuty, nadając tempa rozgrywce.

Chrome

Chrome jest bardzo dobrą polską produkcją, której absolutnie nie musimy się wstydzić. Fabularnie wciąga niemal natychmiast i nie pozwala na odejście od monitora. Chęć zemszczenia się na Pointerze, zdrajcy, który zostawił nas na pastwę losu, jest nie do opisania. Do samego końca jednak musimy zachować czujność, bo czekają nieoczekiwane zwroty wypadków i sytuacje niestety nie przebiegające po naszej myśli. Fantastyczna grafika, która przez te lata nie zestarzała się w jakimś wyjątkowo dużym stopniu, dopełnia efektu, a wybór broni zamyka całość w wysokiej ocenie. Mechy i pojazdy to miłe urozmaicenie, a misje powinny zadowolić nawet wybrednych. Niestety, zdarzają się drobne problemy z inteligencją postaci, oraz zbalansowaniem rozgrywki. Dochodzi do sytuacji w której musimy stanąć sami naprzeciw ogromnej armii. Muzyka osobiście mnie nie zadowala, niekiedy nuży, chociaż podczas walki nadaje tempa. Te drobne niedociągnięcia to zwykłe wypadki przy pracy i wierzę, że druga odsłona serii będzie znacznie lepsza. Twórcy zapowiadają gigantyczne roboty, osiągające wysokość 300 metrów. Wyobrazić sobie takiego kolosa to sztuka, a co dopiero walczyć z nim. Chrome'a polecam wszystkim lubującym się w grach z tego gatunku!