ZUS kontra matki. Przełomowe orzeczenie sądu może zakończyć gehennę Polek

Orzeczenie Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu może okazać się niezwykle istotne dla tych wszystkich, którym od ponad roku ZUS wmawia fikcyjną pracę. Zakład nie tylko odmawia wypłaty należnych świadczeń, ale także żąda też zwrotu już tych wypłaconych.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, Sąd Apelacyjny we Wrocławiu wydał wyrok, który może mieć kolosalne znacznie dla dziesiątek tysięcy Polaków, a przede wszystkim matek, którym na własnej działalności gospodarczej zamarzyło się macierzyństwo i którym teraz gremialnie ZUS stara się udowodnić, że tak naprawdę zależało im jedynie na robieniu własnego kraju w konia. 

Bizblog.pl poleca:

Wrocławski sąd stwierdził, że o pozorności umowy o pracę nie może świadczyć ani wysokość wynagrodzenia, ani choroba tuż po zatrudnieniu. O tym zaś czy faktycznie doszło do rzeczywistego nawiązania między stronami danej umowy stosunków pracy, decydują wyłącznie elementy charakterystyczne dla takich stosunków. 

ZUS kontra kobieta – historia jakich tysiące

Takie orzeczenie Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu to pokłosie historii kobiety, która w marcu 2018 r. zatrudniła się na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony w firmie zajmującej się wynajmem mieszkań dla innych podmiotów oraz usługami stolarskimi. Składając swój podpis na umowie, kobieta jeszcze nie wiedziała, że jest w ciąży. Z początkiem maja nie była już zdolna do dalszej pracy. Niestety, kobieta w 22. tygodniu ciąży poroniła. 

Na wkroczenie do akcji ZUS-u nie trzeba było długo czekać. Państwowy ubezpieczyciel zakwestionował ową umowę kobiety o pracę. Stwierdził, że zawarto ją jedynie pozornie. Według ZUS-u cel był bowiem tylko jeden: uzyskanie w sposób nieuprawniony świadczenia z ubezpieczenia chorobowego. Czyli ubezpieczyciel postąpił wedle swojej ogólnopolskiej strategii: zarzucił kobiecie fikcyjną pracę i zażądał zwrotu pieniędzy z tytułu pobieranych świadczeń. 

Oskarżana o oszukiwanie państwa na rzecz wyższych zasiłków kobieta postanowiła walczyć i od decyzji ZUS-u złożyło odwołanie. Najpierw Sąd Okręgowy wskazał, że nie wolno zarzucać pozorności umowy w przypadku jak obie jej strony, a więc i pracodawca i pracownik podpisali ją dobrowolnie i dalej chcieli realizować jej zapisy.

Nie ma przy tym żadnego znaczenia, że wcześniej ta kobieta pracowała na zupełnie innym stanowisku i za znacznie mniejsze pieniądze. To – zdaniem sądu – owszem, nakazuje większą wnikliwość, ale z automatu nie powinno odmawiać prawa do wypłaty świadczeń. 

ZUS odwołał się od decyzji sądu i przegrał

Takie stanowisko sądu musiało być mocno w niesmak włodarzom ZUS-u, którzy za bardzo nie są skorzy do przyznawania się do błędów. ZUS więc postanowił walczyć dalej i tak sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, który w pełni podzielił wcześniejsze stanowisko Sądu Okręgowego. 

Także w tym zakresie, że trudno spodziewać się – co zaś sugerował ZUS – że po pracy tej kobiety zostawałyby jakieś materialne ślady. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy pracodawca nie upoważnia jej do podpisywania jakichkolwiek dokumentów. Analiza z kolei tej firmy wykazała, że po zatrudnieniu owej kobiety sytuacja finansowa przedsiębiorstwa uległa poprawie. Przede wszystkim, jeżeli chodzi o ściągalność zaległości z tytułu wynajmu nieruchomości.

W uzasadnieniu Sąd Apelacyjny we Wrocławiu jeszcze raz zaakcentował, że „o pozorności umowy o pracę z pewnością nie może świadczyć określona przez strony w umowie wysokość wynagrodzenia”. Tym samym uznano, że kobieta miała jak najbardziej prawo do świadczeń z zakresu ubezpieczeń społecznych. Jako niedopuszczalne określono zachowanie ZUS, w którym ubezpieczyciel społecznym jedynie na podstawie wysokości wynagrodzenia kwestionował stosunek pracy.

Czy ten wyrok coś zmieni? Kobiety chcą wierzyć

Mimo, że wyrok z Wrocławia jednoznacznie wskazuje, że często praktyka ZUS jest niedopuszczalna, to kontrolowane od ponad roku na potęgę w całej Polsce kobiety nie wierzą, żeby coś to w ich sytuacji realnie zmieniło. Chociaż nawet im trudno nie dojrzeć światełka w tunelu. 

Mam nadzieję, że wszystkie sądy właśnie tak będą orzekać. W przeciwnym razie pracodawcy będą celowo zatrudniać młode kobiety za minimalną krajową, aby uniknąć kłopotów i spraw w sądzie a resztę będę wypłacać „pod stołem”. Szklany sufit nam się jeszcze obniży. ZUS, wydając masowe decyzje wyłączające kobiety z ubezpieczeń, na pewno doprowadzi do spadku urodzeń. Dziwna polityka prorodzinna, a raczej jej brak

– komentuje dla Bizblog.pl Katarzyna Nabożna-Motała, adwokat, która prowadzi obecnie sprawy, reprezentując sądzące się z ZUS-em panie.

Po akcji oflagowania siedzib ZUS-u w całej Polsce teraz przygotowują się do planowanej 8 marca ogólnopolskiej manifestacji, pod Kancelarią Premiera. A co, jak i po tym konkretnej reakcji ze strony władzy zabraknie? Bardzo możliwe, że o traktowaniu matek przez ZUS dowie się cała Europa. Przynajmniej część zdesperowanych kobiet bierze pod uwagę bowiem kontynuowanie walki, ale już przed Europejskim Trybunale Sprawiedliwości.

Aktualizacja. Po publikacji tego artykułu otrzymaliśmy stanowisko Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Zamieszczamy je w całości:

Nie ma mowy, by Zakład Ubezpieczeń Społecznych ukierunkował swoje działania na konkretną grupę społeczną, czy zawodową, w tym prowadzących działalność gospodarczą. W swoich działaniach kierujemy się obiektywnymi zasadami – podstawą jest analiza ryzyka.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych rocznie wypłaca ponad 250 mld zł różnego rodzaju świadczeń, w tym w granicach 13 mld zł świadczeń z tytułu choroby i ok 9 mld zł na zasiłki macierzyńskie (dla matek i ojców). Są to pieniądze nas wszystkich, uczestników powszechnego systemu ubezpieczeń społecznych. Odpowiadamy za to, by środki te były wydawane racjonalnie i nie dochodziło do nadużyć. Naszym ustawowym obowiązkiem jest zarówno kontrola i weryfikacja tytułu do ubezpieczenia jak i prawa do świadczeń. Poruszamy się ściśle w ramach obowiązujących nas norm prawnych.

W I poł. 2019 r. oddziały ZUS wydały: 765 decyzji stwierdzających niepodleganie ubezpieczeniom społecznym dla osób prowadzących działalność gospodarczą, które wystąpiły z wnioskiem o świadczenie krótkoterminowe. Stanowi to jedynie 16 proc. wszystkich decyzji dotyczących niepodlegania ubezpieczeniom. W tych przypadkach sprawy dotyczyły głównie sytuacji, w których Zakład stwierdził, że żadna działalność nie była prowadzona, a jej rejestracja miała służyć wypłacie świadczeń chorobowych lub zasiłków macierzyńskich. Słuszność działań ZUS potwierdzają wyroki sądowe. W 2018 roku w ponad 75 proc. przypadków sąd podtrzymał decyzję Zakładu.