Co tam kawior. Wkrótce dorsze i łososie będą na wagę złota

Przebadano blisko 700 gatunków ryb słodkowodnych i słonowodnych. Wyszło na to, że jak dalej będziemy grzać klimat jak do tej pory, to do 2100 r. większość z nich nie przetrwa. W coraz cieplejszych wodach z mniejszą ilością powietrza po prostu się poduszą.

W „Science” opublikowano wyniki badań przeprowadzonych na rybach słodkowodnych i słonowodnych. Naukowców interesowało, w jaki sposób ocieplenie temperatury wody obniża poziom tlenu, narażając tym samym zarodki i ciężarne ryby. Niestety, wyniki nie są zbyt optymistyczne i jeszcze z innej strony jasno pokazują, że jeżeli rychło nie zaczniemy przeciwdziałać zmianom klimatu to czeka nas kiepski los.

Bizblog.pl poleca

Okazuje się, że nawet 60 proc. ryb może nie przetrwać do 2100 r. Tak się stanie o ile ziści się najczarniejszy z możliwych obecnie scenariuszy, w którym ziemski klimat ociepli się w granicach 4-5 st. Celsjusza. 

Jeśli pozwolimy, aby globalne ocieplenie utrzymało się, może być znacznie gorzej

– uważa Hans-Otto Pörtner, klimatolog, współautor opublikowanych badań. 

Zmiany klimatu to nie tylko ryby. To ekologia i gospodarka

Naukowcy podkreślają, że ta kwestia może mieć nie tylko bolesne konsekwencje ekologiczne, ale też ekonomiczne. Przedwczesne wymarcie ryb, wywołane zmianami klimatycznymi, dotyczy tak popularnych na stołach całego świata gatunków ryb jak dorsz atlantycki, włócznik, łosoś pacyficzny czy dorsz pacyficzny. Flemming Dahlke, współautorka badań, podkreśla, że nawet utratę tylko 10 proc. ryb trudno ocenić. Jej zdaniem bowiem nawet pojedynczy gatunek może mieć krytyczne znaczenie dla całego ekosystemu.

Weźmy pod uwagę Morze Północne, gdzie do końca wieku będziemy się spodziewać, że temperatura będzie zbyt wysoka, aby dorsz atlantycki mógł się rozmnażać na tym obszarze. Jeśli ten jeden gatunek zostanie wypchnięty z systemu, będzie to miało duży wpływ na sam ekosystem oraz na wszystkie procesy i interakcje z gatunkiem, ponieważ jest to ważny drapieżnik

– tłumaczy Flemming Dahlke.

Ocieplenie wód najgorsze dla najmłodszych ryb

Badanie ukazało jeszcze jedną zależność: różne gatunki ryb są bardziej wrażliwe na zmiany temperatury wód we wczesnych stadiach życia. W cieplejszej wodzie ryby zużywają więcej tlenu, którego wraz ze wzrostem temperatury jest coraz mniej. Naukowcy przekonują, że to szczególnie niebezpieczne dla zarodków, które nie mogą dobrze regulować poziomu tlenu i ryb odbywających tarło, potrzebujących dodatkowego tlenu do produkcji potomstwa.

Ludzkość wypycha planetę poza komfortowy zakres temperatur, a my zaczynamy tracić odpowiednie siedliska

tak to zjawisko widzi Hans-Otto Pörtner.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet gdybyśmy zaczęli sobie radzić z ociepleniem klimatu, nie będzie wiele lepiej. Jako najbardziej optymistyczny scenariusz naukowcy założyli minimalny wzrost tylko 1,5 st. C (już teraz się jest o przeszło 1 st. C cieplejszy niż przed rewolucją przemysłową). W takim przypadku 10 proc. badanych gatunków byłoby zagrożone w ciągu następnych 80 lat.