Zarobki nauczycieli. Oto ile będzie można teraz wyciągnąć, stercząc przy tablicy

Niektórzy twierdzą, że te belfry cholerne przychodzą na trzy godziny się pomądrzyć i biorą trzy tysie na rękę, a jeszcze dwa miesiące wolnego mają. Jeśli wierzyć zawistnikom, to praca w szkole powinna być marzeniem tysięcy Polaków. Ciekawe więc, dlaczego młodzi jakoś się nie garną się do zawodu.

Od 2782 do 3817 zł brutto ma od 1 września wynosić wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli. Związkowcy z ZNP kręcą nosem, że podwyżki o niecałe 10 proc. mają obowiązywać tylko do grudnia bez żadnych gwarancji, co będzie dalej. Zarobki nauczycieli są u nas o wiele niższe niż w tych krajach UE, które według premiera już przegoniliśmy gospodarczo.

Zakończenie roku szkolnego i początek wakacji oznacza, że sprawa zarobków nauczycieli na wiele tygodni zupełnie zejdzie z pola widzenia opinii publicznej, ale tlący się na linii nauczyciele-rząd konflikt odżyje już na początku września.

Zobacz także:

Co ze strajkiem?

Po upokorzeniu, jakiego ze strony rządu na wiosnę doświadczyli protestujący nauczyciele, szanse na wznowienie formalnie jedynie zawieszonego strajku wydają się nieduże. Szef ZNP Sławomir Broniarz w liście do nauczycieli z okazji zakończenia roku szkolnego wypowiada się dość ostrożnie.

Ładujmy teraz akumulatory, bo czeka nas intensywna jesień pod hasłem „Protestujemy, bo zależy nam na przyszłości edukacji” – apeluje szef ZNP.

W środę, po zakończeniu obrad zarządu Związku Nauczycielstwa Polskiego Broniarz zadeklarował, że w czasie wakacji będą prowadzone rozmowy z nauczycielami w sprawie ewentualnego protestu.

Tuż przed wybuchem strajku rząd zaproponował nauczycielom podwyżkę płac o 9,6 proc., ale związkowcy z ZNP i FZZ nie zamierzali zrezygnować ze swojego flagowego postulatu podwyżki o 1000 zł i ze strajku nie zrezygnowali.

Rząd przez trzy tygodnie pozostał niewzruszony, a strajkujących nauczycieli postanowił wziąć głodem — specjalny komunikat o tym, że wynagrodzenie na czas strajku się nie należy, opublikowało nawet Ministerstwo Finansów, co było krokiem bez precedensu. Obecny minister finansów Marian Banaś, który wówczas był jeszcze sekretarzem stanu w MF, ostrzegł samorządy, że ewentualne rekompensaty dla nauczycieli będą nielegalne.

Porozumienie z rządem podpisała tylko nauczycielska „Solidarność”. Organizacja związkowa kierowana przez radnego PiS Ryszarda Proksę zgodziła się na zaproponowane podwyżki na poziomie 9,6 proc. Teraz te deklaracje zaczynają nabierać konkretnych kształtów.

Czy są pieniądze na podwyżki?

Przez Sejm już w zeszłym tygodniu przeszła nowelizacja Karty Nauczyciela. Projekt jest oczywiście autorstwa PiS, ale został zgłoszony jako poselski. Dzięki temu często stosowanemu trikowi w istocie rządowe projekty nie muszą być poddawane konsultacjom publicznym.

Nowe przepisy zakładają, że od 1 września 2019 r. do 31 grudnia 2019 r. średnie wynagrodzenie nauczycieli ma się zwiększyć o 9,6 proc. Jednocześnie wzrosną też dodatki do wynagrodzenia. Nauczyciele w swoich portfelach mają odczuć podwyżki ostatniego dnia września, gdy nastąpią wypłaty z wyrównaniem od 1 września 2019 r.

Nowe stawki wynagrodzenia zasadniczego brutto:

  • nauczyciela stażysty – 2782 zł (+244 zł)
  • nauczyciela kontraktowego – 2862 zł (+251 zł)
  • nauczyciela mianowanego – 3250 zł (+285 zł)
  • nauczyciela dyplomowanego – 3817 zł (+334 zł)

To oczywiście nie wszystko. Od 1 września minimalna wysokość dodatku za wychowawstwo to 300 zł brutto, co oznacza średnio dwukrotną podwyżkę. Dotychczas dodatki były ustalane przez poszczególne samorządy.

Rozpoczynający pracę nauczyciele stażyści dostaną jednorazowy dodatek 1000 zł brutto. Miły „prezent” od rządu? Nie za bardzo, ponieważ wcześniej taki zasiłek na start stanowił dwukrotność wynagrodzenia zasadniczego, czyli mógł wynosić blisko 5 tys. zł brutto. O likwidacji dodatku na zagospodarowanie od 1 września 2018 roku zdecydowała minister Anna Zalewska.

Związek Nauczycielstwa Polskiego do nowych rządowych propozycji dotyczących podwyżek dwa zasadnicze zastrzeżenia: nowe przepisy dotyczą tylko okresu od 1 września do 31 grudnia tego roku, znika dodatek za wychowawstwo dla nauczycieli przedszkoli. ZNP wskazuje też na brak gwarancji budżetowych dla podwyżek.

Świeżo upieczony minister edukacji Dariusz Piontkowski w wywiadzie dla Portalu Samorządowego zapewnia, że pieniądze na podwyżki, ale żadnych konkretów nie podaje.

Jestem po rozmowach z panem ministrem [finansów] Marianem Banasiem i premierem Mateuszem Morawieckim i mam ich zapewnienie, że będą dokonane przesunięcia budżetowe, dzięki którym środki na zwiększone wynagrodzenia nauczycieli w zdecydowanej większość znajdą się w budżecie państwa – mówi szef MEN.

Niech samorządy płacą

Piontkowski mówi, że „nauczyciele powinni dobrze zarabiać” i zapewnia, że jego resort chce, by było to „znacznie więcej niż obecnie”. Czy rząd ma więc w planach niespodziankę dla nauczycieli i hojną podwyżkę w przyszłym roku? Nic z tych rzeczy.

Minister twardo obstaje przy stanowisku, że rząd powinien tylko zapewnić minimalne wynagrodzenie zasadnicze, a to samorządy „powinny korzystać” z rozwiązania ustawowego dającego im prawo do podwyższania pensji nauczycieli.

Ile według ministra edukacji powinien zarabiać nauczyciel? Piontkowski unika jasnej odpowiedzi na to pytanie. „Kwoty nie podam, bo oczekiwania płacowe będą inne w Warszawie, inne w moim rodzinnym Białymstoku, a jeszcze inne np. w Supraślu” – tłumaczy.

Na razie jedno jest pewne — z rządowymi podwyżkami czy bez, zarobki polskich nauczycieli wypadają bardzo blado na tle innych krajów Unii Europejskiej i OECD.

Czy powinniśmy się jednak porównywać do krajów spoza dawnego Bloku Wschodniego pod względem zarobków nauczycieli? Wydaje się to niezbyt rozsądne, ale przecież prowokuje do tego sam premier Mateusz Morawiecki, który buńczucznie ogłaszał, że już przegoniliśmy Grecję, a jeszcze w tym roku prześcigniemy Portugalię pod względem PKB na głowę mieszkańca.

Na szarym końcu

Skoro jest tak dobrze, to może sprawdźmy, ile zarabiają nauczyciele w tych krajach i porównajmy je z płacami ich kolegów nad Wisłą.

Najnowsze dane Komisji Europejskiej na temat zarobków nauczycieli pochodzą z października 2018 roku. Opublikowano wówczas raport na temat zarobków nauczycieli i dyrektorów szkół w latach 2016/17.

Widełki rocznego wynagrodzenia zasadniczego polskich nauczycieli wynosiły wówczas 5421-11779 euro brutto. W Grecji widełki płacowe nauczycieli były znacznie wyższe: 13 104-25498 euro brutto.

A jak to wygląda w Portugalii, którą pod względem poziomu życia mamy przegonić w tym roku? Najniższe wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli w latach 2016/17 wynosiło 22 224 euro, a najwyższe aż 44 207.

Nie najlepiej wypadliśmy także na tle naszych południowych sąsiadów. W Czechach widełki wynagrodzenia zasadniczego to 9722-13 488 euro brutto, a na Słowacji 6978-11 832 euro.

Jedynie tytułem anegdoty możemy wspomnieć, że w Luksemburgu roczne zasadnicze wynagrodzenie nauczycieli zaczyna się od poziomu 70 671, a kończy się na 139 222 euro brutto.