Idzie wojna? MON ogłasza mobilizację… fryzjerów

Może to za sprawą amerykańskiego lotniskowca w Zatoce Perskiej, albo rozpychających się w Wenezueli Rosjan. Tak czy siak w Katowicach nie na żarty szykują się na większą rozróbę. Urzędnicy właśnie wysłali do miejskich fryzjerów list, w których nakazują wytypować jednego pracownika do strzyżenia rezerwistów, jak wybuchnie wojna. Bo inaczej grzywną potraktują.

Może dla jednych nastał już czas witania wakacji i planowania odpoczynku. Ale na taki komfort z pewnością nie mogą sobie pozwolić fryzjerzy z Katowic. Im teraz w głowie bardziej wizyty u jasnowidza, który powie, kiedy dokładnie nieszczęście ma przyjść i skąd niż przeglądanie ofert turystycznych.

A wszystko za sprawą listu, jaki otrzymali z katowickiego Urzędu Miasta. W nim zaś stoi czarno na białym stoi nakaz – pod rygorem grzywny – wytypowania jednego pracownika z każdego salonu fryzjerskiego, który będzie odpowiedzialny za strzyżenie rezerwistów w czasie wojny.

Wojsko wszczyna postępowanie administracyjne.

Konsternacja – to chyba najczęściej używane słowo po lekturze tego listu. Co poniektórzy właściciele katowickich salonów fryzjerskich zaraz potem nerwowo zaczęli sprawdzać wiadomości na smartfonie. No bo może rzeczywiście nasi gdzieś się biją, a oni o niczym nie wiedzą. Dzisiaj tak wszystko pędzi do przodu, że wystarczy na chwilę zająć się czymś innym – i człowiek poza obiegiem. 

Urzędnicy w liście informują, że wojsko wszczyna postępowanie administracyjne. W ramach tych czynności fryzjerzy muszą podać dane osobowe swojego pracownika, który “w razie ogłoszenia mobilizacji i wybuchu wojny” będzie strzygł żołnierzy rezerwy “z obowiązkiem użycia narzędzi prostych”. I jeszcze jeden warunek: wskazany pracownik nie może mieć więcej niż 60 lat.

Wcześniej liczne wezwania do rezerwy. To może jednak wojna?

W tym roku liczba rezerwistów może być rekordowa i sięgnąć nawet 50 tys. osób. Warto przypomnieć, że wcześniej było ich znacznie mniej. W 2017 r. wezwano 30 tys. rezerwistów, a rok temu – 25 tys. Teraz ma ich być prawie dwa razy więcej. Na to muszą przygotować się szeregowi do 50. roku życia oraz oficerowie i podoficerowie w wieku nie starszym niż 60 lat.

Zmiany nie ominęły też procesu rekrutacji do Wojsk Obrony Terytorialnej. Teraz można to zrobić przez internet – za pomocą platformy ePUAP. Wystarczy kliknąć w zakładkę „bezpieczeństwo narodowe” i dalej „spełnianie powszechnego obowiązku obrony”. Ludzkie zasoby WOT zasilą w tym roku też ci z wygaszanych właśnie Narodowych Sił Rezerwowych, które jeszcze w ubiegłym roku liczyły 6 tys. żołnierzy. 

Swoją większą niż dotychczas aktywność wojsko tłumaczy koniecznością skontrolowania stanu całych rezerw sił zbrojnych na wypadek wojny. 

To nie pobór a płatna usługa na rzecz wojska.

Ale fryzjerzy z Katowic nie muszą się bać, że ktoś na siłę będzie ich wciskał w żołnierski mundur. W ich przypadku nie ma mowy o rezerwach, czy poborze. To nic innego jak świadczenie usługi dla wojska w razie jego koniecznej mobilizacji. Pamiętajmy przy okazji, że w naszym prawie istnieje coś takiego jak “ustawowy obowiązek świadczenia osobistego lub rzeczowego na wypadek wojny”. Dotyczy to chociażby kierowców, lekarzy, właścicieli hoteli, posiadaczy samochodów terenowych. I fryzjerów też.