Rewolucja w polskich firmach odroczona. Wirtualne kasy fiskalne wejdą z dużym opóźnieniem

Potwierdzenie transakcji za pomocą oprogramowania zainstalowanego na telefonie – to od miesięcy zapowiadana zmiana, która miała wejść w życie 1 stycznia 2020 r. Konieczność notyfikacji przepisów w Brukseli wszystko wydłuży o co najmniej pół roku.

Za kilka dni przekażemy do konsultacji zewnętrznych projekt rozporządzenia ministra finansów określający szczegóły tego rozwiązania. Planujemy, że wejdzie w życie już 1 stycznia 2020 r. Chcemy w ten sposób uprościć rozliczenia i wyjść naprzeciw oczekiwaniom mobilnych przedsiębiorców — zapowiadał parę miesięcy temu na łamach „Rzeczpospolitej” Przemysław Koch, pełnomocnik ministra finansów ds. informatyzacji

Teraz już wiadomo, że na system wirtualnych kas fiskalnych przyjdzie nam poczekać jednak nieco dłużej. Optymizm fiskusa najwidoczniej nie przewidywał konieczności notyfikacji nowych przepisów w Komisji Europejskiej. 

Wirtualna kasa fiskalna pół roku później

Jak zapowiedział Zbigniew Makowski, zastępca dyrektora departament podatku od towarów i usług w Ministerstwie Finansów, rozporządzenie opuści resort dopiero w listopadzie. To oznacza, że wejść w życie może nie na początku, a w połowie przyszłego roku. 

Teraz Ministerstwo Finansów analizuje wnioski, jakie nadeszły po przeprowadzonych we wrześniu konsultacji w sprawie projektu rozporządzenia. 

Z uwagi na konieczność notyfikacji przepisów Komisji Europejskiej termin się wydłuży. Chcielibyśmy, aby zmiany zaczęły obowiązywać jak najszybciej. Biorąc pod uwagę, kiedy oprogramowanie będzie mogło pojawić się na rynku, myślę, że w praktyce system ruszy w połowie przyszłego roku — tłumaczy Zbigniew Makowski.

Na podobnej zasadzie jak kasa online

Opierająca się na aplikacji wirtualna kasa fiskalna ma online przesyłać do fiskusa informacje o przeprowadzonej transakcji. 

Kasy online nie zmieniają dla przedsiębiorcy kompletnie niczego. Dalej będą urządzeniami bez wartości dodanej dla właściciela biznesu, tak jak to było do tej pory. Pamiętajmy, że kasy fiskalne w swojej ogromnej większości są urządzeniami, które w żaden sposób, poza niepraktycznym wydrukiem, nie dzielą się informacjami o sprzedaży z przedsiębiorcą. Wiedzą, co się sprzedaje, kiedy, w jakiej ilości i cenie, ale nie pokazują tego w sposób, który mógłby usprawnić zarządzanie sprzedażą czy chociażby dostawami towaru. Z kasami online będzie jeszcze dziwniej, ponieważ będą one te dane wysyłały do fiskusa. To oznacza, że fiskus będzie wiedział więcej o biznesie danego przedsiębiorcy niż on sam, bo do niego kasa niczego nie wyśle – mówi w rozmowie z Bizblog.pl Michał Pawłowski, Co Founder & Board Member iPOS SA.

Zarządzanie danymi z kas fiskalnych online będzie należało do zadań szefa Krajowej Administracji Skarbowej, na barkach którego będzie jeszcze prowadzenie Centralnego Repozytorium Kas.

Kolejnym krokiem będzie e-paragon

Mimo, że prace są zaawansowane, to jednak na e-paragon przyjdzie nam poczekać nieco dłużej niż pół roku. Nie do końca też wiadomo, jaki kształt przybiorą przepisy w tym zakresie. Jak wynika ze słów pełnomocnika ministra finansów ds. informatyzacji możliwe, że osobne rozporządzenie postawi znak równości między e-paragonem a jego tradycyjnym, papierowym odpowiednikiem. 

W prace na tym rozwiązaniem, które ma być ułatwieniem dla sprzedających, jak i kupujących, zaangażowanych jest coraz więcej podmiotów. 

W pracach nad wdrożeniem nowego standardu obsługi transakcji, w tym usługi eParagonu, współpracujemy na ten moment z sześcioma partnerami z obszaru handlu, w tym: LPP S.A. (właściciel m.in. Reserved), IKEA RETAIL Sp. Z o.o., SUPER-PHARM Poland Sp. z. o.o. oraz Decathlon Sp. z o.o. Wspólny standard usług pozwoli na wdrożenie rozwiązań na dużą skalę, budując istotną wartość dla konsumentów — podkreśla Cezary Pierzan, odpowiedzialny za prace w ramach Platformy Detalistów, w której znalazła się też Fundacja Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego oraz przedstawiciele Przelewy24.

Elektroniczny paragon w fazie testów produkcyjnych

Ogromne zaangażowanie i wsparcie ze strony detalistów jest dla nas sygnałem, jak bardzo taka usługa jest potrzebna. Dlatego cieszę się, że rozwiązanie jest już gotowe i przechodzi obecnie testy produkcyjne – twierdzi Robert Łaniewski, Prezes Zarządu Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego.

Zdaniem ekspertów e-paragon ma oznaczać też spore oszczędności dla budżetu kraju. Przez ograniczenie szarej strefy, która, jak szacuje Fundacja Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego, powoduje straty państwowej kasy na poziomie 5-10 mld zł rocznie. 

Obecnie w ciągu roku Polacy drukują ok. 12 mld papierowych paragonów. To przekłada się na zużycie ponad 600 tys. kg papieru. Wymierne oszczędności mogą iść w dziesiątki milionów złotych rocznie. Jako przykład podaje się czeską spółkę zarządzającą komunikacją miejską w Ostrawie. Całkowite wycofanie z biletów drukowanych dało jej roczne oszczędności w kwocie ok. 2,5 mln zł. 

Pracujący nad e-paragonem w resorcie finansów chcą, żeby klient miał wybór, czy dostanie potwierdzenie transakcji drogą elektroniczną, czy tradycyjną – papierową. By tak się jednak stało, zmiany muszą być wprowadzone ustawą, co może dodatkowo wydłużyć całą procedurę.