Wielki powrót nauki zdalnej w nowym roku szkolnym. I wcale nie chodzi o nową falę zachorowań na koronawirusa

Myśleliście, że rząd nie ma żadnego planu awaryjnego na wypadek, gdyby zimą doszło do tego, że nie mamy wystarczająco węgla czy gazu, żeby ogrzewać nawet miejsca najwyższej użyteczności publicznej? Błąd! Rząd już pomyślał przynajmniej o szkołach. Jak nie będzie czym grzać, dzieci znów wrócą do nauki zdalnej.

Kilka miesięcy temu szok wywołała inflacja, do której dotarły brytyjskie media, że tamtejszy rząd przygotowuje plany awaryjne na wypadek najgorszego. I plany te nie dotyczą wcale tylko limitowania surowców energetycznych dla przemysłu, że ograniczania dostaw prądu dla gospodarstw domowych. Brytyjczycy w najgorszym wypadku będę mieli odcinany prąd w dni powszednie godz. 7.00-10.00 i 16.00-21.00.

Nad planami awaryjnymi pracują również Niemcy, a kilka tygodni temu agencja Agencja Bloomberg pisała, że zbliżają się do decyzji o racjonowaniu gazu.

W Polsce szkoły i przedszkola przejdą na naukę zdalną

A Polska? Czy mamy plan na czarną godzinę, czy będziemy chaotycznie improwizować? Wydaje się, że raczej to drugie, bo publicznie rząd raczej zaklina rzeczywistość, opowiadając, że już płyną do nas statki z węglem i że na zimę będziemy mieli go aż nadto. Tylko nikt nie wie, skąd one właściwie niby płyną i można odnieść wrażenie, że to myślenie życzeniowe, a nie fakty.

Aż tu nagle „Rzeczpospolita” wlewa do serca odrobinę nadziei, że rząd po cichu, ale jednak, myśli o przyszłości.

Bizblog.pl poleca

Okazuje się, że w nowelizacji prawa oświatowego z 12 maja tego roku oraz w najnowszym projekcie rozporządzenia ministra edukacji i nauki dotyczącego nauki zdalnej mowa jest o tym, że dyrektor przedszkola, szkoły lub innej placówki są zobowiązani zorganizować naukę zdalną. Ale nie tylko w sytuacji epidemii, ale również z powodu nieodpowiedniej temperatury na zewnątrz, ale i w pomieszczeniach, co może zagrażać zdrowiu uczniów.

Jeśli z któregoś z tych powodów zajęcia dla dzieci zostaną zawieszone na okres powyżej dwóch dni, od trzeciego dnia należy przejść na naukę zdalną. To właśnie na wypadek, gdyby jednak w Polsce zabrakło węgla nawet dla szkół i przedszkoli. 

Brak węgla nam niestraszny. Ważne, że rząd ma plan awaryjny

Przerażeni? Ja tam się cieszę, że ktoś pomyślał o tym zawczasu. I zaczynam mieć nadzieję, że jednak w rządowych gabinet powstaje jakiś plan, a może nawet i już jest, dotyczący reglamentowania energii dla gospodarstw domowych w Polsce na wypadek gigantycznego kryzysu. Tylko jeszcze o nim nie wiemy.

Brytyjczycy o planach własnego rządu też nie dowiedzieliby się oficjalnie, gdyby nie przeciek do prasy. Nic dziwnego, lepiej nie wiedzieć, co nas spotka w razie katastrofy. Ważne, żeby rząd to wiedział.

Czytaj także: Wraca koszmar rodziców. 1 września ma wejść nowe rozporządzenie w sprawie nauki zdalnej