Polska może stracić nawet ponad bilion złotych. Musimy wreszcie dać sobie spokój z węglem

Jeśli odstawimy węgiel znacznie wcześniej, niż to pierwotnie ustalono, możemy zyskać gigantyczną górę pieniędzy. A jeśli będziemy bronić węgla jak niepodległości, to cała suma przejdzie nam koło nosa. Takie wnioski płyną z najnowszego raportu Instytutu Ekonomii Energii i Analiz Finansowych (IEEFA). Całe opracowanie poświęcone jest Polsce i zaplanowanej u nas dekarbonizacji.

Zdaniem IEEFA Polska jest najbardziej uzależnionym państwem od węgla w Unii Europejskiej: aż ok. 70 proc. krajowej produkcji energetycznej oparte jest na tym paliwie kopalnym. Pod presją ograniczenia emisji CO2 od węgla ucieka cały świat.

Ostatnio nowy rząd Czech ogłosił, że przygotowuje strategię, która ma umożliwić rozwód z węglem do 2033 r. Tymczasem Polska, zgodnie z zapisami umowy społecznej rządu z górnikami, zamierza ostatnie kopalnie zamykać dopiero w 2049 r. I chociaż Polityka Energetyczna Polski do 2040 r.zakłada, że – głównie przez rekordowe ceny uprawnień do emisji CO2 – w latach 2020-2040 nastąpi wyraźny spadek w ilości energii elektrycznej z węgla, to „czarne złoto” ma w 2030 r. ciągle odpowiadać za jej produkcję w ok. 56 proc. Eksperci IEEFA uważają, że to zdecydowanie zbyt wolne tempo wyrzucania węgla z miksu energetycznego, co może być dla Polek i Polaków wyjątkowe kosztowne. 

Przekierowanie środków, które miałyby wspierać dalsze utrzymanie energetyki węglowej, na czyste inwestycje, pozwoliłoby na podwojenie ambicji klimatycznych określonych w Polityce Energetycznej Polski do 2040 r. – komentuje Zofia Wetmańska, ekspertka ds. polityki klimatycznej i energetycznej.

NABE to przerzucanie kosztów na barki podatnika

IEEFA prześwietliła też plany dotyczące powołania do życia Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego (NABE), co ma być głównie jednak zabiegiem finansowo-organizacyjnym. To właśnie ten nowy podmiot ma ściągnąć z państwowych spółek coraz większy ciężar w postaci aktywów węglowych. Dla autorów raportu IEAAFA to jednak nic innego jak tylko przerzucanie kosztów na podatnika. 

PGE, Tauron i Enea planują transfer osieroconych aktywów w 2022 r. Decyzja ta nie ma jednak sensu z gospodarczego punktu widzenia, w szczególności biorąc pod uwagę szersze koszty węgla. Odnoszę wrażenie, że ta strategia to nic innego jak powtórka państwowego planu ratunkowego dla polskiego górnictwa z 2016 r., za którą znowu zapłacą zwykli podatnicy – uważa Arjun Flora, dyrektor IEEFA Europe ds. badań nad finansowaniem energetyki i współautor raportu.

Bizblog.pl poleca

Adrianna Wrona, analityczka ds. energii i klimatu z Fundacji Instrat, uważa, że tworzenie NABE to obecnie nic innego, jak dolewanie oliwy do ognia. Jej zdaniem nowy twór w żadnej mierze nie odpowie na potrzeby transformacji energetycznej, a tylko przyniesie kolejne wielomiliardowe koszty. 

Najskuteczniejszą drogą ucieczki od rosnących cen energii są inwestycje w OZE i wspierającą ich pracę infrastrukturę. Transformacja w kierunku OZE jest konieczna i, w przeciwieństwie do NABE, przyniesie oszczędności dla obywateli – przekonuje ekspertka.

Węgiel, czyli ponad bilion złotych strat dla Polski

IEEFA radę dla Polski ma tylko jedną: trzeba rozwód z węglem przeprowadzić zdecydowanie szybciej, niż to pierwotnie zakładano. Jeżeli Polska pożegna się z węglem do 2030 r., oszczędności z tego tytułu umożliwią wybudowanie dwa razy więcej mocy czystej energii elektrycznej, niż jest to obecnie przewidziane w narodowym planie PEP2040 – nie ma cienia wątpliwości Mihaela Grubisic Seba, specjalistka w dziedzinie finansowania energetyki w IEEFA i główna autorka raportu. Ekspercka analiza wskazuje, że odejście do węgla jeszcze w tej dekadzie – do 2030 r. pozwoli zaoszczędzić co najmniej 141 mld euro.

No chyba że Warszawa będzie ciągle upierać się przy swoim i swoich kopalni ani elektrowni węglowym w tym czasie jednak nie zamknie. W takim przypadku węglowe koszty – wliczające te także po stronie służby zdrowia – mogą wynieś średnio nawet 16,7 mld euro rocznie. W ciagu następnych 27 lat – do 2049 r. – o ile dalej będziemy świadkami zwyżek cen emisji CO2, w sumie te obciążenia mogą przekroczyć nawet 291 mld euro, czyli ponad 1 bln 300 mld zł. Pełzająca dekarbonizacja może mieć też skutki polityczne. 

Brak efektywnego zarządzania finansowaniem transformacji negatywnie wpływa na pozycję negocjacyjną Polski na forum unijnym. W rozmowach dotyczących wsparcia dekarbonizacji krajowej gospodarki ze środków europejskich sztandarowym argumentem rządu usprawiedliwiającym niskie ambicje klimatyczne są wysokie koszty transformacji, jednocześnie jednak rząd świadomie decyduje się na działania, które nie rozwiązują problemów krajowej energetyki, a generują straty finansowe i szkody środowiskowe – twierdzi Zofia Wetmańska.

W zdecydowanie szybszej dekarbonizacji – zdaniem IEEFA – mogą nam pomóc inwestycje prosumentów w fotowoltaikę, szybki rozwój nowych technologii magazynowania energii elektrycznej i elektrowni wykorzystujących źródła odnawialne oraz to, że w zdecydowanej większości przypadków polskie elektrownie węglowe są już po prostu przestarzałe i powoli lepiej (i taniej) je zamykać niż modernizować.