Wakacje kredytowe nie zaszkodzą klientom banków? Jak się uda, to może państwowych

Niby fakt skorzystania z rządowych wakacji kredytowych nie wpływa na scoring w BIK-u, niby UOKiK zapewnia, że kredytobiorca korzystający z wakacji nie będzie miał kłopotów, ale ostatecznie banki i tak mają prawo do swojej polityki kredytowej. Znamienne, że tylko część banków zadeklarowało wprost, że z powodu wakacji nie będą gorzej traktować swoich klientów, w tym gronie są przede wszystkim państwowe banki. Reszta milczy. A ZBP pogrywa.

Od 29 lipca, kiedy ruszyły rządowe wakacje kredytowe, do 10 sierpnia skorzystało z tego rozwiązania zawieszającego raty kredytu hipotecznego 850 tys. Polaków. Ale to jeszcze nie koniec, bo kredytobiorcy mają termin płatności raty ustalony w różnych częściach miesiąca i sporo wniosków zapewne jeszcze w sierpniu do banków wpłynie. W sumie szacuje się, że do wakacji kredytowych prawo ma ok. 2,1 mln kredytobiorców.

Związek Banków Polskich szacuje, że z tego prawa skorzysta nawet 85-95 proc. z nich. To oczywiście nie oznacza, że wszyscy Ci kredytobiorcy takiej ulgi w spłacie kredytu potrzebują, ale rządowe wakacje kredytowe są po prostu opłacalne dla każdego, bo z zaoszczędzonych na ratach kapitałowo-odsetkowych pieniędzy można nadpłacić kredyt, spłacając jedynie kapitał.

To dla banków duża strata i zarówno klienci, jak i UOKiK obawiają się, że banki będą kłaść kredytobiorcom kłody pod nogi.

Czy kładą? Kłopoty, jakie dziś zgłaszają klienci do UOKiK-u, wynikają raczej z problemów technicznych, bo banki nie zdążyły dopiąć wszystkiego w swoich systemach informatycznych na ostatni guzik.

Bizblog.pl poleca

Ale bankowcy mają inną strategię, by spróbować zniechęcić kredytobiorców do wakacji – przestraszyć ich, że będą mieli kłopoty z zaciągnięciem kredytu w przyszłości.

Czy wakacje kredytowe wpływają na historię w BIK?

To jedno z najczęściej zadawanych przed kredytobiorców pytań – czy skorzystanie z wakacji zepsuje mi historię kredytową w BIK? Czy przez to mogę mieć w przyszłości problemy z zaciągnięciem innego kredytu?

Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie wcale nie jest prosta.

Z jednej strony od dawna znamy stanowisko Biura Informacji Kredytowej, które gromadzi dane na temat złych, psujących się kredytów z opóźnieniami w spłacie. BIK mówi jasno: wakacje kredytowe nie są traktowane jak opóźnienie w spłacie kredytu, a fakt skorzystania przez klienta z wakacji kredytowych nie ma negatywnego wpływu na historię kredytową ani na scoring BIK.

Owszem, zawieszenie raty jest odnotowywane w BIK, ale w osobnej kolumnie bazy danych i po zakończeniu wakacji odnotowany jest również fakt, że kredyt wrócił w tryb regularnej spłaty.

Podobne stanowisko zresztą ma rząd – jego rzecznik Piotr Mueller jeszcze pod koniec lipca mówił, że wakacje kredytowe absolutnie nie mogą wpływać w przyszłości na zdolność kredytową Polaków, a w razie gdyby banki jednak „robiły pod górkę”, zajmie się nimi Komisja Nadzoru Finansowego i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

RMF twierdzi jednak, że część klientów otrzymuje od swoich banków informacje, że im to zaszkodzi.

ZBP trochę straszy

Ostatnio był o to pytany prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz na antenie TVN24. Co powiedział? Wcale nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi. Mówił o tym, że banki badają indywidualną sytuację klienta, bla bla bla… Aż w końcu powiedział jednak, że skorzystanie z rządowych wakacji kredytowych „zostanie uwzględnione”, kiedy klient będzie starał się o nowy kredyt.

Zabrzmiało jak groźba. Ale to nie takie proste, bo prezes wyjaśniał, że chodzi mu o sytuację, w której klient w danym momencie ma zawieszoną płatność raty i w tym samym czasie stara się o nowy kredyt. Wtedy bank oczywiście musi uwzględnić, że na jego budżecie ciąży dodatkowe zobowiązanie finansowe – niby teraz nie płaci, ale raty zaraz zostaną przecież odwieszone.

Powiedział też, że nie będzie żadnej automatycznej zasady, według której skorzystanie z wakacji wpłynie lub nie na zdolność kredytowa klienta. Ale przecież to „istotne wydarzenie” i jego zdaniem z niektórych przypadkach może i poprawić sytuacje klienta, a w niektórych „może rzutować inaczej”.

Innymi słowy – ZBP ewidentnie kręci, nie może powiedzieć, że klientom wakacje mogą zaszkodzić, ale też bardzo nie chce powiedzieć, że im nie zaszkodzi. To taka gra z klientami na to, kto wcześniej wymięknie.

Do tej gry zresztą przyłączył się prezes BIK Mariusz Cholewa. Boć choć oficjalnie BIK mówi, że wakacje kredytobiorcom nie zaszkodzą, to już na antenie TOK FM powiedział, że wakacje nie pogorszą zdolności kredytowej oraz oceny ryzyka kredytowego klienta automatycznie, ale jednak ostateczna decyzja w sprawie nowego kredytu będzie należała do banku. Znów prosty przekaz się tu rozmywa.

Państwowe banki muszą dawać dobry przykład

Ciekawe, że niektóre banki w tę grę nie grają i wydały jasny komunikat, że wakacje na zdolność kredytową klientów nie będą wpływać. Wiecie, które to banki? Tak, głównie te z udziałem Skarbu Państwa, czyli PKO BP, Pekao S.A. i Alior. Do tego grona dołączyły również BNP Paribas, Credit Agricole i Getin zapytane o tę kwestię przez money.pl. Ale reszta banków detalicznych nie odpowiedziała na tak zadane wprost pytanie.

Też pogrywają, licząc zapewne, że ta niepewność część klientów może do wakacji zniechęcić.

Ale co zrobią naprawdę? Jestem przekonana, że to tylko strachy na lachy. Bank ostatecznie doskonale wie, kto zawiesił ratę, bo ma kłopoty finansowe, a kto dlatego, że mu się to opłaca. A bankowi z kolei opłaca się udzielnie kredytów. Jak dostanie wniosek o kolejną pożyczkę, nie będzie się foszył o wakacje tylko dla zasady.