Górnicy wyrzucili rządowe propozycje do kosza. I co teraz z kopalniami i Śląskiem?

Organizowane w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach spotkanie przedstawicieli rządu ze związkowcami górniczymi nie przyniosło przełomu. Rozmowy mają być kontynuowane 25 stycznia.

Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności, zapowiadał, że nie ma co szykować się na jakiekolwiek rozstrzygnięcia. W jego ocenie zaprezentowany w grudniu projekt umowy społecznej jest „do kitu” i tak naprawdę teraz nie ma o czym dyskutować. Dlatego związkowcy przedstawią swoją wersję umowy społecznej. 

I rzeczywiście, te informacje, już po spotkaniu z górnikami, potwierdził odpowiedzialny za restrukturyzację branży wydobywczej w Polsce wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń. Strony umówiły się, że przy wspólnym stole usiądą ponownie 25 stycznia. A związkowcy do końca tego tygodnia mają pokazać swoją wersję umowy.

Bizblog.pl poleca

Zobaczymy, co w nim będzie

– mówi Artur Soboń.

Umowa społeczna gotowa do piątku

Związkowcy na spotkaniu z rządem potwierdzili, że przedstawiona w grudniu forma projekt umowy społecznej jest dla nich nie do zaakceptowania. Zdaniem Dominika Kolorza „to, co przedstawił rząd, to była kpina ze Śląska i kpina z ewentualnego losu dziesiątek tysięcy ludzi”.

Dokument przedstawiony przez związki ma być zaś kompletnym opracowaniem, dotyczącym nie tylko transformacji sektora węgla kamiennego, ale także Śląska i Zagłębia. I dopiero po pokazaniu go rządowi, będzie można – zdaniem związkowców – o czymkolwiek rozmawiać. 

Najpóźniej do piątku do godziny popołudniowych my przedstawimy własny projekt

– obiecuje szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

W lutym walka o zgodę Komisji Europejskiej?

Jednocześnie Dominik Kolorz podtrzymuje wolę wypełnienia wcześniejszego harmonogramu, który zakładał zakończenie negocjacji najpóźniej do połowy lutego. Tak, żeby jak najszybciej ubiegać się o zgodę Komisji Europejskiej. Przypomnijmy, że zakłada to podpisane 25 września 2020 r. porozumienie z górnikami. W nim stwierdzono, że ostatnia kopalnia będzie zamknięta w 2049 r. Ale już w samym projekcie umowy społecznej rząd w tabeli dotyczącej likwidacji poszczególnych kopalni zostawił wszędzie puste miejsce. Przygotowany zaś specjalnie na tę okazję biznesplan zakłada, że tylko PGG musiałaby być w pierwszych latach dotowana kwotą 2 mld zł rocznie. Eksperci od początku nie zostawiali na tych ustaleniach suchej nitki.

To jest umowa rodem z alternatywnej rzeczywistości, gruntownie oderwana od uwarunkowań unijnych i realiów ekonomicznych, i przez to niemożliwa do spełnienia

– wskazuje Izabela Zygmunt, ekspertka ds. klimatu w Polskiej Zielonej Sieci.