Nowy „sensacyjny” wątek ws. awantury o Turów. Jak Bruksela śmie teraz ścigać Polskę?

Ciągle nie widać końca awantury z Czechami o Turów. Tymczasem okazuje się, że gdyby Bruksela wcześniej sypnęła większym groszem, to może udałoby się tę kopalnię zamknąć przed upływem jej koncesji wydobywczej w 2044 r. Wychodzi więc na to, że całe to zamieszanie jest przez Unię Europejską.

Przedłużenie koncesji wydobywczej dla kopalni Turów było ciosem dla Czechów. No bo jak to tak? Z jednej strony nasi południowi sąsiedzi skarżą się na wypłukiwanie wody pitnej przez polską odkrywkę. Boją się też hałasu i pyłu, podejmują rozmowy z PGE w sprawie muru ochronnego. A z drugiej Warszawa nic sobie z tych argumentów nie robiła i przedłużyła funkcjonowanie spornej kopalni. I to aż do 2044 r. 

Teraz jest już raczej przesądzone, że negocjacje między rządem Polski a Czech dotyczące Turowa skończą się po wyborach parlamentarnych u naszych południowych sąsiadów, które zaplanowano na 8 i 9 października. To po myśli premiera Morawieckiego, który od początku przekonywał, że w pretensjach Czechów jest więcej polityki niż faktów. Niespodziewanie podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy usłyszeliśmy o jeszcze jednym możliwym scenariuszu.

Turów do zamknięcia przed 2044 r.

Okazuje się, że Polska mogłaby się zdecydować zamknąć wcześniej kopalnię Turów, niż to wynika z jej koncepcji wydobywczej, obowiązującej jeszcze 23 lata. Warunkiem dla podjęcia takich decyzji miałyby być pieniądze dla regionu Bogatyni z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. O takiej możliwości wspomniał w Krynicy Grzegorz Maćko, wicemarszałek województwa dolnośląskiego.

Jeśli środki na ten proces otrzymalibyśmy prędzej, być może udałoby się zamknąć kopalnie Turów wcześniej, niż obowiązuje koncesja

– stwierdził.

Warto zaznaczyć, że Bruksela wykluczyła Bogatynię i okolice z FST właśnie ze względu na przedłużoną koncesję, spór z Czechami, a także z tego powodu, że na tym obszarze – zdaniem Komisji Europejskiej – nie odbywa się proces transformacji w kierunku neutralnej dla klimatu gospodarki. Sejmik Dolnośląski już dwa razy podjął inicjatywę mającą na celu zmianę stanowiska Brukseli. Bezskutecznie. 

Liczę na to, że ostateczna pula środków, jakie w swojej dyspozycji będzie miał Dolny Śląsk, zostanie jeszcze zwiększona

– przekonywał jeszcze na początku kwietnia Maćko.

Umowa międzyrządowa po wyborach

Obecnie rozmowy ze stroną czeską w sprawie Elektrowni Turów odbywają się na poziomie ekspertów. Spodziewam się, że rozstrzygnięcia będą możliwe dopiero po wyborach parlamentarnych w Czechach – stwierdził w trakcie Forum Ekonomicznego w Krynicy minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Ale międzyrządowe negocjacje mają być kontynuowane w tym tygodniu. Obecnie omawiane są kwestie techniczne i prawne przyszłego porozumienia. 

Te jednak może ostatecznie nie być za bardzo po myśli Polski. Rząd od początku celując w przedłużanie negocjacji do czeskich wyborów parlamentarnych, postanowił zagrać w ryzykowną grę. Szanse na to, że w Pradze po zmianie rządu władza trafi w ręce mniej ekologicznych niż teraz polityków – są raczej marne.

Z sondaży wyborczych, które światło dzienne ujrzały pod koniec sierpnia, wynika, że na miesiąc z okładem przed wyborczymi rozstrzygnięciami na cale stawki (27,5 proc. oparcia) jest partia ANO obecnego premiera Andreja Babiša. Drugie miejsce ex aequo zajmuje koalicja Piratów i Burmistrzów oraz koalicja Razem (po 21 proc.). Piraci zaś są uznani za najbardziej proekologiczną frakcję polityczną w Czechach. I w sprawie kopalni Turów od początku oczekiwali od czeskiego rządu kategorycznych działań.