Klamka zapadła? Czesi wkurzyli się na nasz rząd i za kilka dni złożą w Brukseli oficjalną skargę na Polskę

Z nieoficjalnych informacji, do jakich udało nam się dotrzeć, wynika, że czeski resort spraw zagranicznych jeszcze dzisiaj ma potwierdzić złożenie w marcu oficjalnej skargi na Polskę do Komisji Europejskiej. Chodzi o kopalnię w Turowie.

W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o tym, że do Warszawy przyjechała czeska delegacja na rozmowy ostatniej szansy, jak spotkanie nazwali nasi sąsiedzi. Od ich wyniku Praga uzależniła decyzję o zaskarżeniu Polski do Trybunału Sprawiedliwości UE i do KE. Chodzi o kopalnię w Turowie, która – jak przekonują Czesi – degraduje u nich środowisko, pozbawia mieszkańców wody pitnej, zanieczyszcza powietrze i hałasuje. 

Teraz okazuje się, że ostatniej szansy Polska nie wykorzystała. Jak dowiadujemy się nieoficjalnie, czeskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych jeszcze dzisiaj ma potwierdzić zaskarżenie Polski do Komisji Europejskiej. 

Bizblog.pl poleca

Właśnie skończyła się cierpliwość Czech, które zdecydowały się złożyć skargę do Komisji Europejskiej, co może zdecydowanie przyspieszyć i tak spodziewane zamknięcie kopalni  

– uważa Hanna Schudy, ekspertka ds. polityk środowiskowych i klimatycznych ze Stowarzyszenia EKO-UNIA.

Turów skarżony do Komisji Europejskiej

Czesi od pewnego czasu zarzucają nam, że bagatelizujemy problem Turowa i wpływu tamtejszej kopalni na przygraniczne regiony Czech i Niemiec. I coś w tym musi być, skoro na spotkanie w sprawie kopalni zorganizowane w Brukseli nikt z Polski się nie pofatygował. Ministrowie wybrali połączenie wideo.

W końcu na przyjazd do Warszawy zdecydował się Tomas Petricek, czeski minister spraw zagranicznych. Na miejscu przedstawił listę warunków, od których Praga uzależniła, czy wniesie oficjalną skargę na nasz kraj, czy nie.

Jak to komentuje polskie Ministerstwo Klimatu i Środowiska? Resort utrzymuje, że widzi „konieczność prowadzenia dalszego dialogu z Czechami. Strona czeska jest również otwarta na rozmowy i nadal stoi na stanowisku, iż chciałaby rozwiązać spór poza sądami”. 

Planowana jest dalsza intensyfikacja kontaktów poprzez m.in. posiedzenie wspólnej komisji ds. jakości powietrza w najbliższych tygodniach. Intensywnie współpracujemy z Czechami także w ramach Grupy Wyszehradzkiej w kontekście głównych tematów legislacyjnych na agendzie UE

– przekonuje ministerstwo. 

Ale wychodzi na to, że ta „intensywna współpraca z Czechami” może się zakończyć jeszcze przed jej rozpoczęciem. Nasi południowi sąsiedzi ponoć zmęczyli się grą z Polską w kotkach i myszkę. I zdecydowali o złożeniu skargi na Polskę do Komisji Europejskiej. 

Mur roślinny i kasa na nowe wodociągi

W połowie lutego Czesi położyli na stół swoje warunki. Chcą wybudowania (zgodnie z ustaleniami podjętymi już w 2019 r.) obsadzonego zielenią muru ochronnego, który ochroni mieszkańców Czech przed zapyleniem. Ma powstać wzdłuż drogi Opolno Zdrój – Sieniawka i być długi na kilometr. Mowa jest także o wypłacie odszkodowania za utratę wody pitnej (ok. 175 mln koron, czyli ok. 30,5 mln zł). Tutaj szkody Czesi szacują już na 1,5 mld koron (przeszło 260 mln zł). Ale wypłata odszkodowania to nie wszystko. Nasi południowi sąsiedzi chcą też, żebyśmy partycypowali w budowie nowego wodociągu.

Żądamy od strony polskiej udziału w kosztach

– mówi Martin Puta, wojewoda Kraju Liberackiego. 

Czechom przede wszystkim zależy jednak na jak najszybszym zamknięciu kopalni w Turowie. Zdają sobie sprawę, że Polakom takie plany nie do końca się podobają, stąd bardzo możliwe prowadzenie dalszego sporu na salach sądowych i instytucjach europejskich. Zwłaszcza że nasi południowi sąsiedzi starają się, jak mogą, a żadnej sensownej reakcji ze strony Polski do tej pory się nie doczekali.

Komisja co najmniej raz w roku

Czesi coraz głośniej mówią też o konicznym stałym monitoringu kondycji środowiska w tym regionie. Ostatnio tamtejsi samorządowcy pochwalili pomysł powołania do życia międzynarodowej komisji, która miałaby analizować stan wód podziemnych w Polsce, Czechach i Niemczech oraz wyniki pomiarów zanieczyszczeń stałych, w tym także pomiary hałasu.

Komisja powinna spotykać się przynajmniej raz w roku

– przekonuje Vaclav Zidek z Czeskiej Partii Piratów.

Nasi sąsiedzi starają się monitorować sytuację we własnym zakresie.Państwowa spółka Diamo pod koniec ubiegłego roku zainstalowała kilkadziesiąt punktów pomiarowych na granicy polsko-czeskiej. Tak nasi południowi sąsiedzi sprawdzają wpływ działalności polskiej kopalni na deformacje terenu.