Sąsiedzi zaskarżą Polskę do TSUE? Rząd prowadzi rozmowy ostatniej szansy w sprawie Turowa

Minister spraw zagranicznych Czech Tomas Petricek przybył do Warszawy ze specjalną misją. Od rozmów z przedstawicielami polskiego rządu zależy, czy nasi południowi sąsiedzi zdecydują się na zaskarżenie Polski do unijnego Trybunału Sprawiedliwości.

Na razie sytuacja wygląda tak: pieklą się Czesi, włosy z głów wyrywają Niemcy. Ich zdaniem – i mają na obronę swoich tez liczne opracowania naukowe – dalsze funkcjonowaniu kompleksu węglowego w Turowie zagraża tamtejszemu ekosystemowi i tym samym mieszkańcom. Na przykład Kraj Liberecki wylicza, że szkody w zasobach wodnych spowodowane wydobyciem węgla w Turowie sięgają już 1,5 mld koron (przeszło 260 mln zł). 

Polacy zachowują się, jakby tego całego międzynarodowego zamieszania w ogóle nie było. Nie dość, że do tej pory niezbyt poważnie traktowali uwagi płynące z Niemiec i Czech, to na dodatek wychodzi na to, że chcą wydłużyć koncesję na wydobywanie węgla w Turowie do 2044 r. A to dla naszych sąsiadów już za wiele. Dlatego na decydujące rozmowy do Warszawy przybył Tomas Petricek, czeski minister spraw zagranicznych. 

Czesi: Turów fedruje nielegalnie

Czesi uważają, że wydobycie węgla brunatnego w Turowie stoi w sprzeczności z prawem europejskim. I od podjętych dzisiaj rozmów z polskim ministrem spraw zagranicznych Zbigniewem Rau ma zależeć, czy nasi południowi sąsiedzi zaskarżą Polskę za Turów do Trybunału Sprawiedliwości UE. 

Naszym zdaniem Polska łamie prawo UE, a skutki dla czeskich obywateli są oczywiste

– uważa Tomas Petricek

Szef czeskiej dyplomacji podkreśla, że „tylko od Polski zależy, czy zaproponowane rozwiązanie zostanie zaakceptowane, czy też będziemy obciążać nasze relacje sprawami sądowymi”.

Bizblog.pl poleca

Warto podkreślić, że Komisja Europejska już raz rację w tej sprawie przyznała Czechom, w odpowiedzi na skargę złożoną 30 września 2020 r. KE uznała wtedy, że przepisy dyrektywy w sprawie oceny wpływu na środowisko dotyczące dostępu do wymiaru sprawiedliwości były nieprawidłowo transponowane do polskiego prawa. Z kolei przedłużając koncesję na wydobycie w kopalni węgla brunatnego, Turów (chodzi o koncesję do 2026 r.), władze polskie niewłaściwie zastosowały przepisy dyrektywy w sprawie oceny oddziaływania na środowisko i dyrektywy w sprawie dostępu do informacji. 

Co na to Polska? Chce przedłużyć koncesje o kolejne 23 lat

Jak na takie argumenty Brukseli reaguje Polska? Nikt z polskiego rządu nie zajmuje jednoznacznego stanowiska. Ale za to uruchomiono procedurę w sprawie wydłużenia koncesji dla Turowa aż do 2044 r. Tak wynika z informacji zawartych w Biuletynie Informacji Publicznej Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz z ustaleń przedstawicieli Fundacji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE”.

Udało nam się uzyskać nieoficjalne potwierdzenie, że PGE zwróciła się o pozwolenie na wydobycie przez kolejne 23 lata

– przekonuje Kuba Gogolewski z Fundacji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE”.

Dla Czechów taka informacja to tylko kolejne potwierdzenie, że Polacy problem z Turowem po prostu bagatelizują. Podobnie oceniono zachowanie przedstawicieli polskiego rządu w listopadzie ubiegłego roku, kiedy nikt z nich nie pofatygował się osobiście do Brukseli na spotkanie z reprezentantami (z ministerstwa środowiska i spraw zagranicznych) czeskiego gabinetu. Na tym wszystkim traci przede wszystkim relacja między Czechami a Polską. Zdaniem Anny Meres, koordynatorki kampanii klimatycznych z Greenpeace Polska, obecna sytuacja nie ma precedensu w stosunkach polsko-czeskich.

Niemcom też węglowy Turów bardzo się nie podoba

Upierając się na węgiel z Turowa, nie psujemy relacji tylko z Czechami. Sporo pretensji mają też Niemcy. Karsten Smid, prowadzący kampanię energetyczną dla Greenpeace Niemcy, przekonuje że Polska używa prawnych uników, aby uniknąć odpowiedzialności. A przecież – jego zdaniem – nie można dalej spowalniać stopniowego wycofywania węgla w Europie. Ponieważ polski rząd w żaden sposób nie odnosił się do tego typu coraz liczniejszych uwag ze strony Niemiec, to urzędnicy i mieszkańcy niemieckiego miasta Zittau i Görlitz wraz z deputowanymi saksońskiego parlamentu złożyli skargę do Komisji Europejskiej na polską kopalnie odkrywkową w Turowie. 

Niemcy zarzucają nam, że w procesie przedłużania koncesji wydobywczej dla Turowa nie dopuszczono do tych ustaleń społeczeństwa. Zablokowano także drogę odwoławczą. Zdaniem naszych zachodnich sąsiadów dalsza działalność kopalni w Turowie wpłynie na pogarszającą się kondycję tutejszych budynków mieszkalnych. Systematyczne obniżanie poziomu wód gruntowych degraduje tutejsze rolnictwo, co będzie miało – zdaniem Niemców – katastrofalny wpływ na kolejne dziesięciolecia.