Elon Musk ma kłopot w Niemczech. Sąd zablokował wycinkę pod fabrykę Tesli pod Berlinem

Niemiecki sąd nakazał wstrzymanie wycinki drzew pod Berlinem, gdzie Tesla ma zbudować swoją pierwszą fabrykę w Europie. Na razie w pojedynku pomiędzy Elonem Muskiem a niemieckimi aktywistami ekologicznymi jest 1:0 dla tych drugich.

Elon Musk coraz żwawiej kreśli wizję świata, w którym nie ma przeszkód do pokonania. I pokazuje to na każdym kroku, a przynajmniej bardzo się stara. Tesli jeszcze nie dostał oficjalnego pozwolenie na budowę gigafabryki pod Berlinem, ale ciężki sprzęt już poszedł w ruch.

Bizblog.pl poleca:

Ekolodzy protestują przeciwko masowej wycince drzew i prognozowanemu zużyciu wody przez fabrykę. Dla nich las w podberlińskiej miejscowości Gruenheide to sprawnie działający ekosystem. Postępująca na potrzeby gigafabryki wycinka drzew (obejmująca w sumie 153 ha) – zdaniem ekologów – zupełnie go zdewastuje.

Zużywanie zaś przez przyszłą fabrykę ok. 300 metrów sześciennych wody na godzinę miałoby zagrozić dostawom wody pitnej dla okolicznych mieszkańców. I chociaż można przypuszczać, że Elon Musk już nie z takimi argumentami się zmagał, to teraz ekologom w sukurs przyszedł sąd i sytuacja się jeszcze bardziej skomplikowała.

Sąd nakazuje – Tesla przestaje wycinać drzewa

Jednym z takich działań jest wycinka drzew. Najpierw 90 ha, a potem 63 ha. Wcześniej pozwolenie na takie prace wydał urząd ds. ochrony środowiska krajów związkowych Berlina i Brandenburgii. Niemieccy ekolodzy nie dali jednak za wygraną i sprawa wycinki drzew w Gruenheide trafiła do sądu.

Wyższy Sąd Administracyjny właśnie podjął decyzję i nakazał amerykańskiej spółce natychmiastowe zaprzestanie dalszego karczowania lasu. W uzasadnieniu wyroku czytamy, że akcja związana z wycinką drzew miała zakończyć się już raptem za trzy dni i bez jednoznacznej decyzji sądu nie można byłoby potem, już po zakończeniu prac, obiektywnie rozstrzygać skargi złożonej przez grupę ekologów z Zielonej Ligi Brandenburgii. 

Sądowa batalia z Teslą nadszarpnie wizerunkiem Niemiec?

Sąd w uzasadnieniu pozwolił sobie jeszcze na sugestię, iż nie można dzisiaj całkowicie wykluczyć, że wniosek o ochronę prawną wniesiony przez ekologów nie ma szans na powodzenie. To zaś oznacza, że przy okazji budowy swojej fabryki w Niemczech Elon Musk będzie miał znacznie większe kłopoty niż wcześniej, kiedy otwierał podwoje swoich zakładów produkcyjnych w USA i Chinach. 

Przed zbytnim odpychaniem od siebie szefa Tesli przestrzegają z kolei przedstawiciele partii Chrześcijańscy Demokraci i Wolni Demokraci. Uważają, że dalsze rzucania kłód pod nogi Muska może bardzo wyraźnie odbić się na wizerunku Niemiec – jako miejsca ciągle dobrze nadającego się do prowadzenia biznesów. 

Tymczasem plany związane z europejską gigafabryką są bardzo ambitne. Początkowo z zakładu w Gruenheide miałoby wyjeżdżać rocznie ok. 150 tys. nowych pojazdów. Później produkcja miałaby urosnąć do pół miliona aut w ciągu 12 miesięcy. W fabryce prace znaleźć ma w sumie ok. 12 tys. ludzi. 

Ministerstwo zbiera skargi na gigafabrykę Tesli

Wcześniej nic nie zapowiadało obecnych kłopotów. Pierwszym akordem późniejszej inwestycji Tesli w Niemczech był krok kraju związkowego Brandenburgii, który postanowił sprzedać Muskowi za blisko 41 mln euro 300-hektarowy zakład w Grünheide. Potem teren dokładnie przeszukano pod kątem pamiątek z II wojny światowej. Niemiecki rząd zaś obiecał, że żyjące w tym lesie chronione gatunki zwierząt będą do kwietnia „odzyskane i przeniesione w odpowiednie miejsca”.

Orzeczenie związkowego Wyższego Sądu Administracyjnego może budowę przyszłej gigafabryki dodatkowo skomplikować. To czy władza zdecyduje się ostatecznie na wydania stosownego pozwolenia – jasne będzie dopiero po 5 marca, kiedy mija termin wyznaczony przez niemieckiego ministra środowiska na składanie skarg na budowę pod Berlinem amerykańskiej fabryki.