Szkoci wycięli Elonowi niezły numer. Akcje Tesli na 10-procentowym minusie

Od 1 maja 2020 r. nie oglądałem takiego zjazdu na akcjach Tesli jak w środę. No może z wyjątkiem przedsesyjnego handlu w poniedziałek po przeprowadzonym splicie, gdy na wykresach można było oglądać blisko 80-proc. spadki, ale był to tylko efekt przeprowadzonego podziału papierów.

Inwestorzy przecierali oczy ze zdumienia, patrząc, jak w środę akcje Tesli tracą na giełdzie w Nowym Jorku prawie 10 proc. Licząc od poniedziałkowego rekordu, gdy jeden papier spółki Muska wyceniano na niemal 500 dol., strata sięgała niemal 15 proc.

Źródło:

Co takiego się stało? Otóż spółka ujawniła, że szacowny, liczący 112 lat, szkocki dom inwestycyjny Baillie Gifford & Co., do niedawna drugi największy akcjonariusz Tesli, znacząco zmniejszył udziały w spółce. Wcześniej edynburczycy mieli w swoich portfelach 58,9 mln papierów Tesli (6,32 proc.), teraz 39,6 mln (4,25 proc.).

Bizblog.pl poleca

Jak cena akcji Tesli spadnie, to znów je kupimy

W wydanym w środę oświadczeniu Szkoci zapewniają, że nadal są zagorzałymi zwolennikami Tesli kierowanej przez Elona Muska, a redukcja była wymuszona przez wewnętrzne regulacje.

Znaczący wzrost ceny akcji Tesli oznacza, że ​​musieliśmy zmniejszyć nasz pakiet, aby wypełnić wytyczne dotyczące koncentracji, które ograniczają wagę pojedynczych akcji w portfelach klientów

– wyjaśnił James Anderson, partner w Baillie Gifford.

Jak dodał, fundusz nie zamierza się wycofywać z inwestycji i z dużym optymizmem patrzy w przyszłość.

Tesla nie boryka się już z żadnymi trudnościami w pozyskiwaniu kapitału na dużą skalę ze źródeł zewnętrznych, ale gdyby doszło do poważnych spadków w cenie akcji, z radością powitalibyśmy możliwość ponownego zwiększenia udziałów

– przyznał James Anderson.

Na koniec partner w Baillie Gifford powiedział, że bez wysiłków Tesli możliwość uniknięcia katastrofy klimatycznej byłaby znacznie bardziej ograniczona…

Akcje Tesli będą kosztowały 550 dol.

Informacja o tym, że udział Szkotów spadł poniżej 5 proc. została ujawniona w środę przed sesją, a ponieważ w grę wchodziły papiery warte ponad 9 mld dol., licząc po cenie z wtorkowego zamknięcia, stąd tak wyraźna relacja giełdy.

Strata z początku sesji w kolejnych godzinach sukcesywnie się zmniejszała. W połowie sesji (po 19 polskiego czasu) akcje Tesli taniały już tylko nieco ponad 5,5 proc. To, że spadek, wywołany przetasowaniami w akcjonariacie, szybko zostanie odrobiony było niemal pewne.

Niedawno analitycy Bank Of America podnieśli cenę docelową z 350 dol. Tesli do 550 dol., aż o 28 proc.

Autor rekomendacji John Murphy z BofA powiedział, że ogłoszenie Tesli o sprzedaży akcji we wtorek potwierdziło jego pogląd, że Tesla wykorzysta wzrost do pozyskania „taniego kapitału własnego” w celu sfinansowania przyspieszonego wzrostu.

Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że im wyższa spirala wzrostowa akcji Tesli, tym tańszy kapitał na sfinansowanie wzrostu, który jest następnie nagradzany przez inwestorów wyższą ceną akcji

– napisał Murphy w liście do klientów.