Związkowcy mają dużo trudnych pytań do szefa Tauronu. Proszą o pilne spotkanie

Związkowcy z Tauronu mają do nowego prezesa długą listę pytań i proponują jak najpilniejsze spotkanie. Kiedy może do niego dojść? Na razie nie wiadomo, ale podobno chęci z obu stron są.

„Z uwagi na wzrastające napięcie społeczne wśród 26 tysięcznej Załogi Grupy Kapitałowej Tauron wzywamy Tauron Polska Energia S.A. do spotkania w trybie pilnym, celem omówienia przyczyn niepokojów pracowników oraz ustalenia trybu prowadzenia dalszego dialogu społecznego” – tak swój list wysłany do zarządu Tauronu zaczyna Mirosław Brzuśnian, przewodniczący Rady Społecznej w Tauronie.

Bizblog.pl poleca

Przypomnijmy, że kilka dni temu Rada Nadzorcza spółki zdecydowała, że jej nowym prezesem zostanie Paweł Strączyński, jeszcze do niedawna wiceprezes ds. finansowych w PGE. W swoim pierwszym komunikacie podkreślił chęć uczestniczyć czynnie w transformacji energetycznej Polski – „we współpracy ze stroną społeczną”. Zapytaliśmy władzę spółki, kiedy mogłoby dojść do pierwszego spotkania prezesa ze związkowcami. Czekamy na odpowiedź.

Tauron: pytania o skład zarządu

Zawiązani wokół funkcjonującego od miesięcy Komitetu Protestacyjno-Strajkowego związkowcy najbardziej boją się tego, że aktywa węglowe ze spółki będą wydzielone razem z ludźmi. To zaś, co pozostanie, wchłonie PGE, która ma mieć nie od dzisiaj chrapkę na Tauron. Fakt, że nowym szefem spółki stał się niedawny wiceszef PGE – tylko podsyca tego typu domysły. Ale pojawiają się się też inne wątpliwości. Dotyczą one informacji o rozszerzeniu dotychczasowego składu spółki. 

Nieoficjalnie mówi się o kolejnej osobie, która z PGE przejdzie do Tauron

– komentuje dla Bizblog.pl Bogdan Tkocz, wiceprzewodniczący Komitetu Protestacyjno-Strajkowego w Grupie Kapitałowej Tauron.

Jednocześnie, przy tylko piętrzących się wątpliwościach, związkowcy przypominają rządowi apel o zwołanie okrągłego stołu dotyczącego transformacji energetycznej. Od początku powtarzają, że rozmawianie o tym wyłącznie z górnikami – nie jest w porządku.

Posłowie nabrali wody w usta

Ponieważ rząd nie za bardzo przejmuje się związkowcami z Tauronu i ich kolejnymi apelami, to ci zaczęli głośniej pukać do drzwi samorządowców. Są już po spotkaniu w Łaziskach Górnych, gdzie burmistrz Aleksander Wyra sam będzie chciał organizować rozmowy z władzami Tauronu na temat likwidacji Elektrowni łaziska oraz kopalni Bolesław Śmiały.

Przypomnijmy, że pod koniec lutego zarządu spółki Tauron Wytwarzanie przyjął uchwałę, zgodnie z którą większość elektrowni węglowych ma zakończyć swój żywot już w 2025 r. Zaniepokojenie takim obrotem sprawy wyraziła już też Anna Hetman, prezydent Jastrzębia-Zdroju. To miasto, razem z Bytomiem i Zabrzem, jak wynika z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, znajduje się w najtrudniejszej sytuacji w kontekście transformacji energetycznej.

Związkowcy utrzymują, że gra jest o tysiące miejsc pracy. Tym bardziej ich dziwi i irytuje milczenie śląskich parlamentarzystów, niezależnie od tego, jakie akurat teraz przybrali barwy polityczne. 

Grupa śląskich posłów z PiS, PO, ale też od Hołowni najzwyklej w świecie nabrała wody w usta, co do transformacji energetycznej, jaki i jej skutków dla naszego regionu

– uważa Tkocz, który lubi przypominać, że premier Mateusz Morawiecki startował w ostatnich wyborach parlamentarnych właśnie z Katowic.

Transformacja energetyczna na rozdrożu

W przypadku polskiej transformacji energetycznej też nie brakuje coraz liczniejszych znaków zapytania. Jest już pewne, że jej fundament, czyli umowa społeczna z górnikami w marcu nie powstanie. Wcale nie jest jednak przesądzone, że to nastąpi w kwietniu. Na razie obu stronom nie udało się osiągnąć porozumienia w sprawie gwarancji zatrudnienia, czy indeksacji wynagrodzeń. Żeby zdusić ewentualne górnicze protesty w zarodku w trybie pilnym – bez wymaganego od miesięcy planu restrukturyzacji spółki – zdecydowano o udzieleniu PGG pożyczki wartej miliard złotych. 

To starczy na jakieś trzy miesiące z okładem na pensje górników. W ten sposób rząd kupił sobie nieco czasu na rozmowy z Komisją Europejską. Jednym z wszak najważniejszych zapisów przyszłej umowy społecznej (i w tym zakresie górnicy wcale nie kłócą się z rządem) jest dotowanie polskiego górnictwa kwotą nawet 2 mld zł rocznie.

porozumieniu z górnikami z września 2020 r. zastrzeżono, że na wszystko jeszcze musi zgodzić się Bruksela. Tymczasem jeden z najważniejszych instrumentów Zielonego Ładu UE – system handlu emisjami ETS bije kolejne rekordy. Cena emisji tony CO2 zbliża się wielkimi krokami do poziomu 43 euro. To oznacza jeszcze większe kłopoty polskiej energetyki węglowej.