Kraje G7 chcą uderzyć w Rosję limitem ceny ropy i innymi sankcjami. Na razie konkretów brak

Szczyt G7 w Niemczech zakończył się bez oczekiwanego ogłoszenia wprowadzenia ceny maksymalnej na ropę z Rosji. Taki ruch pozwoliłby uderzyć finansowo w Moskwę, która korzysta na wysokich cenach energii, finansując w ten sposób wojnę przeciw Ukrainie. Przywódcy najbogatszych państw Zachodu oraz Japonii zadeklarowali jednak podjęcie dalszych działań nakierowanych na zdławienie gospodarki rosyjskiej. Fot. Andrew Parsons / No 10 Downing Street

Rozważymy wprowadzenie całkowitego zakazu wszelkich usług, które umożliwiają globalny transport rosyjskiej ropy naftowej i produktów ropopochodnych drogą morską, jeśli ropa nie będzie zakupiona za cenę poniżej pułapu uzgodnionego z partnerami międzynarodowymi – napisano w komunikacie po zakończeniu szczytu G7.

Po barbarzyńskim ataku rakietowym rosyjskiego wojska na centrum handlowe w Krzemieńczuku oczekiwano po przywódcach G7, że nie ograniczą się do ogólnikowych deklaracji i ogłoszą konkretne sankcje przeciw Rosji, ale zakończyło się na wyrażeniu gotowości podjęcia takich działań. Grupa zapewniła też o całkowitym poparciu dla Ukrainy.

Będziemy nadal obciążać reżim prezydenta Putina poważnymi i natychmiastowymi kosztami ekonomicznymi za jego nieuzasadnioną agresję przeciwko Ukrainie

– zapowiedziano.

Bizblog.pl poleca

G7 obejmuje najsilniejsze ekonomicznie państwa szeroko rozumianego Zachodu. W skład tej grupy wchodzą Stany Zjednoczone, Kanada, Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy oraz Japonia, która choć geograficznie leży na Dalekim Wschodzie, to politycznie jest ściśle związana z Zachodem. Prezydentom i premierom tych krajów w Niemczech towarzyszyli jednak też przywódcy Argentyny, Indii, Indonezji, Senegalu oraz RPA.

Będziemy rozważać wprowadzenie kolejnych działań uniemożliwiających Rosji czerpanie korzyści z tej agresywnej wojny. Będziemy dalej zmniejszać uzależnienie od rosyjskiego paliwa jądrowego i wspierając kraje w dywersyfikacji dostaw – napisano w komunikacie.

Obrady szczytu G7 objęły wiele zagadnień – od pandemii Covid-19 po równość płci – ale były z oczywistych względów zdominowane przez temat wojny w Ukrainie i działań wymierzonych w gospodarkę Rosji. Za kluczową kwestię uznano ograniczenie przychodów Rosji z eksportu surowców energetycznych, w tym głównie ropy naftowej.

Wpływy Rosji z ropy

Problem polega na tym, że pomimo wprowadzonych już ograniczeń importu rosyjskiej ropy, reżim w Moskwie czerpie wyższe zyski z jej sprzedaży dzięki bardzo wysokim cenom na światowych rynkach. Dalsze ograniczenie importu tego surowca mogłoby mieć zbyt poważne skutki, jeśli chodzi o ceny paliw na świecie, dlatego postanowiono zadziałać nieco inaczej.

Wprowadzenie ceny maksymalnej na rosyjską ropę sprawiłoby, że przychody eksportowe Moskwy znacząco by spadły, a jednocześnie pojawiłaby się presja na obniżkę cen. Wraz z możliwym zwiększeniem wydobycia przez kraje OPEC, przyniosłoby to pewną normalizację sytuację na rynku surowców.

Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej przychody Rosji ze sprzedaży ropy wyniosły w maju 20 mld dol., podczas gdy w 2021 roku średni miesięczny przychód z tego tytułu oscylował wokół 15 mld dol.