Strajki, oświadczenia i zwolnienia. W Google’u poszło na noże

Pracownikom zapewniane są bezpłatne posiłki, opieka nad dziećmi, a nawet zjeżdżalnie w biurach. Czy na takie szefostwo można narzekać? Okazuje się, że tak. Sielanka i nastrój zadowolenia ustępują nadużyciom, na jakie pozwala sobie Google. Układy z wojskiem, molestowanie… Co jeszcze wkurza pracowników w korporacji o najwyższych światowych standardach?

Tak wygląda jedno z biur Google’a

Rozpieszczani pensjami i udogodnieniami pracownicy już wcześniej udowadniali szefom, że potrafią reagować, kiedy ci przekraczają pewne granice. Napięta atmosfera zagęszcza się z roku na rok i aby utrzymać swój personel, Google będzie musiało skończyć z mydleniem oczu i rozwiązać problemy inaczej niż tylko poprzez zwolnienia kłopotliwych jednostek.

Bizblog.pl poleca:

Zwolnienia tu nie pomogą

Samoświadomość personelu Google może być dla koncernu zarówno powodem i do dumy, i do zmartwień. Jak ostatnio się przekonał gigant, zwolnienie najbardziej awanturniczych jednostek nie ucisza protestów, a jedynie je zaostrza.

Tymi zwolnieniami Google zwiększa nielegalne działania odwetowe przeciwko pracownikom uczestniczącym w chronionych zrzeszeniach. To klasyczne niszczenie związków zawodowych ubrane w żargon branży technologicznej i nie będziemy tego tolerować.

oświadczyli pracownicy.

Tydzień temu Google zwolniło czterech pracowników, posądzając ich o rzekome naruszanie zasad bezpieczeństwa danych. Pracownicy postrzegają to jako próbę stłumienia wewnętrznej krytyki. Zapytana przez media firma, odmówiła komentarza poza potwierdzeniem swojego stanowiska.

Stało się to powodem kolejnego sporu wewnątrz firmy, a ostatnimi czasy przybywa ich w zastraszającym tempie.

Przez ostatnie lata firma zmagała się z głośnymi oskarżeniami o molestowanie seksualne.

Oprócz tego kadrze kierowniczej zarzucane są nieodpowiednie działania w sprawie zmian klimatu, realizację kontraktów wojskowych oraz praca nad ocenzurowaną chińską wyszukiwarką.

W piątek 22 listopada demonstranci zebrali się przed siedzibą Google w San Francisco w ramach protestu pracowniczego, żądając od Google ponownego zatrudnienia dwóch zwolnionych pracowników. Kilka dni później kolejna dwójka została poinformowana o wydaleniu.

Po tym, jak Google zatrudnił firmę konsultingową wyspecjalizowaną w działaniach antyzwiązkowych zareagował nawet sam kandydat na prezydenta USA. Senator Bernie Sanders posunięcie giganta określił jako „niedopuszczalne”.

Google! Nadszedł czas, aby zająć się rasizmem, prześladowaniem i szkodliwymi umowami w Waszej firmie, a pracowników traktować z szacunkiem i godnością, na jaką zasługują.

– napisał polityk.

Korporacje walczące o lepsze jutro

Jeszcze niedawno firma wspierała niezależność pracowników i umożliwiała im spędzanie nawet jednej piątej tygodnia pracy przy projektach pobocznych, które czasami zamieniały się w prawdziwe produkty Google. Pomysł, wraz z innymi dodatkami Google i jego motto Don’t be evil, kontrastował z resztą korporacyjnej Ameryki i pomógł stworzyć wizerunek ciepłej oraz przyjaznej firmy, która priorytetowo traktuje zatrudnionych.

Z kolei sami pracownicy – pomimo świadomości bycia częścią korporacji – czuli, że ich firma ma misję uczynienia świata lepszym miejscem.

W 2018 r. kadra kierownicza Google zorganizowała ogólnoświatowe spotkanie firmowe w celu wysłuchania skarg na sponsoring konferencji politycznej skierowanej do konserwatystów, z którą niektórzy pracownicy się nie zgadzali. Firma określiła wówczas opinie pracowników jako niezwykle cenne.

Taka jest rzeczywistość, że ​​tylko dzięki otwartemu dialogowi uzyskujemy najlepsze odpowiedzi i podejście dla firmy.

skomentował ówczesny dyrektor Google ds. polityki publicznej w USA, Adam Kovacevich

Dziś to zamierzchła przeszłość – Google coraz mocniej zmienia swoje podejście w stosunku do personelu.

Tymczasem w całej Dolinie Krzemowej dochodzi do coraz częstszych wystąpień pracowniczych. Setki pracowników Facebooka sprzeciwiły się stanowisku firmy dotyczącemu reklam politycznych. Pracownicy Amazona zorganizowali we wrześniu strajk mający na celu skłonienie dyrektora generalnego Jeffa Bezosa do działań na rzecz ochrony klimatu. Z kolei liderzy w Microsoft oraz Salesforce otrzymali listy od pracowników z pytaniami o możliwość zakończenia rządowych umów z US Immigration and Customs Enforcement.