mBank może jednak nie będzie na sprzedaż. Niemiecki właściciel dźwiga się z kryzysu

Europejski Bank Centralny wzywa Commerzbank do szybszej i głębszej restrukturyzacji, mimo że ubiegły rok okazał się lepszy od przewidywań dla drugiego co do wielkości banku w Niemczech.To jednak wcale nie oznacza, że sprzedaż mBanku jest już przesądzona.

Martin Zielke, dyrektor generalny Commerzbanku, przyznaje, że ubiegły rok okazał się jednak lepszy, niż przewidywano. Tym samym prognozy po raz pierwszy od dłuższego czasu są optymistyczne.

Bizblog.pl poleca:

Trzeba jednocześnie przyznać, że spowolnienie w niemieckiej gospodarce oraz połączenie ujemnych stóp procentowych odbija się na sytuacji finansowej banku, który na początku lutego odnotował 25-procentowy spadek całorocznego zysku netto do 644 mln euro. 

Trudno dzisiaj wyrokować, czy reszta roku będzie też w miarę dobra dla Commerzbanku – tak jak jego początek. Na razie Niemcom zaczyna palcem grozić Europejski Bank Centralny, który wzywa drugi co do wielkości dom z pieniędzmi u naszego zachodniego sąsiada – do znacznie szybszej restrukturyzacji. Przypomnijmy, że nowa strategia Commerzbanku – „Commerzbank 5.0” – zakłada do 2023 r. spadek kosztów o nawet 600 mln euro. 

Po wdrożeniu strategii Commerzbank dąży do osiągnięcia zwrotu z kapitału rzeczowego w wysokości ponad 4 proc. w perspektywie średnioterminowej. Współczynnik kapitałowy ma pozostać na poziomie 12-13 proc. W połączeniu z docelowym zwrotem z kapitału rzeczowego powinno to umożliwić wypłacanie regularnych dywidend

– czytamy w komunikacie niemieckiego banku

Sprzedaż mBanku to nie przymus

Chociaż sprzedaż mBanku ma „pozwolić wygenerować środki finansowe umożliwiające szybszą realizację strategii i związanych z nią inwestycji”, to okazuje się, że wcale nie jest przesądzona. Mówi o tym wprost cytowany przez „Financial Times” Martin Zielke.

Nadal chcemy sprzedać mBank, ale nie za wszelką cenę

– twierdzi dyrektor generalny Commerzbanku.

Bo też presja po stronie Niemców na pozbycie się mBanku jest jakby mniejsza. I okazuje się, że eksperci rynkowi taką ewentualną decyzję przyjęliby bez większego zdziwienia. Zdaniem Nicholasa Hermana, analityka CitiBank, „rynek prawdopodobnie potraktowałby to bardzo pozytywnie”.

Najpoważniejszą ofertą na stole ta od Pekao

Po tym, jak na nic się zdała pomoc rządu federalnego Niemiec i nic też nie wyszło z fuzji z Deutsche Bankiem, która miała też być receptą na całe zło – wzrasta presja na Commerzbank, by ten jak najszybciej posprzątał swoje podwórko. Ponieważ w 2019 r. koszty kredytowe zredukowano jedynie o 1,7 proc. Europejski Bank Centralny wyraził oczekiwania co do szybszej jednak restrukturyzacji Commerzbanku. A w tym planie sprzedaż mBanku może jednak okazać się kluczowa.

Nie jest tajemnicą, że oferty amerykańskich funduszy PE Blackstone i Apollo na zakup mBanku nie do końca są nad Renem brane na poważnie pod uwagę. Analitycy już wcześniej wskazywali, że dla Niemców najlepszym partnerem dla tej transakcji byłby podmiot już obecny i rozeznany w polskim sektorze bankowym. Trudno więc się dziwić, że teraz zdecydowanie najpoważniejszą ofertą dla Commerzbanku, jest ta, którą złożył kontrolowany przez Skarb Państwa Bank Pekao S.A. 

Trudno liczyć, że Skarb Państwa sam się będzie przelicytowywał

Po pierwszy sygnałach nic za to nie słychać, żeby dalej tą transakcją zainteresowana była Grupa ING, w której wszak swego czasu miał powstać specjalny zespół, analizując ewentualne przejęcie mBanku. Podobnie jest z Credit Agricole, dla którego ewentualny zakup mBanku miał stanowić „być albo nie być” na polskim rynku bankowym. Teraz okazuje się, że Francuzi nie są już zainteresowani tą transakcją. Po tym, jak zyski wzrosły o 7,7 proc. do prawie 5,2 mld euro w ostatnim kwartale – Credit Agricole zdecydowanie odważniej patrzy w przyszłość,

Z coraz większą pewnością można za to powoli odrzucać scenariusz, w którym sprzedaż mBanku zainteresowałaby także inne podmioty kontrolowane przez Skarb Państwa: PKO i Alior Bank. Owszem, jeszcze w zeszłym roku Zbigniew Jagiełło, prezes PKO, nie wykluczał takiej możliwości, chociaż wypowiadał się o niej ostrożnie.

Naturalnie, będziemy się temu przyglądali. Przyglądanie się nie oznacza od razu chęci konsumpcji ź

– twierdzi dyrektor generalny Commerzbanku.

Dzisiaj jednak – po oficjalnym złożeniu oferty przez Bank Pekao S.A. – trudno sobie wyobrazić sytuację, w której Skarb Państwa – czy to przez PKO, czy Alior Bank – składa drugą ofertę i gra na podwyższanie ostatecznej ceny, przy okazji przelicytowując się wzajemnie.